:-), :(, ;-/


P.S.:
Zapewne zastanawiasz się, dlaczego zaczynam od post scriptum? Cóż, jednym z dobrodziejstw komputera jest możliwość wprowadzania zmian do tekstu bez konieczności jego przepisywania. Teoretycznie więc żaden autor piszący do AM'a nie musi stosować PS'ów, nanosząc poprawki bezpośrednio do tekstu. Lecz, chcąc być uczciwym w stosunku do nieskomputeryzowanych, zamieszczam PS, a ponieważ moja uwaga miała się znaleźć na wstępie, zamieszczam ją tutaj. Przechodzę do przesłania tej adnotacji:

Niektórych może zdziwić obecność tego zlepku liter w "Książkach", ale jako dział spełniający szlachetne idee krzewienia polszczyzny w młodych umysłach (a takie były założenia Phnom Penha, jak mniemam), idealnie się niniejsze łamy do zaistnienia mego tworu nadają. {tak szczerze mówiąc, to Qn`ik obiecywał sławę, wino, kobiety i śpiew i na to się skusiłem. O żadnym krzewieniu czegokolwiek w czymkolwiek nie było mowy... - PP}

Od paru lat kształtuje się niezdrowa moda na używanie w tekstach emotikonek, które mają wyrażać nastawienie autora czy odsłaniać ironię zawartą w zdaniu. Zapoczątkowano to wszystko w internecie, gdzie znaki te mają rację bytu z uwagi na konieczność przekazania jak najwięcej treści w możliwie najmniejszej ilości tekstu. Ale dlaczego, pytam ja się, dlaczego tylu autorów używa smile'ów w "drukowanym" zinie, gdzie miejsca jest wystarzająco wiele, aby napisać to co ma się do napisania bez uciekania się do tego typu zabiegów? Mania używania :), :( czy :/-ów jest szczególnie widoczna w Action Magu (choć ostatnio coś jakby przycichło, chwała Panu, alleluja). Czy szanowny autor ;)-a uważa mnie za idiotę, który nie potrafi zrozumieć, że zdania typu "chodzenie po bagnach wciąga" nie należy brać na poważnie? Pomyślcie, co by było, gdyby jakąś z fraszek Kochanowskiego "przetłumaczyć" na język "harcore'owych interneto-pismaków", czyli, nie przymierzając, ludzi cienkich jak barszcz z polaka. Nie jestem jakimś purystą językowym, nie wymagam też, aby wszyscy pisali jak Mickiewicz. Zwroty zapożyczone z angielskiego akceptuję, podobnie jak te typu "wyluzuj, chłopie", ponieważ dzięki nim teksty nie są bardzo oficjalne czy przesadnie patetyczne, ale kilkukrotne (ba, nawet pojedyncze) użycie w paru linijkach tekstu dwukropka i nawiasu to najzwyklejsze łamanie jakichkolwiek reguł gramatycznych, w porywach nawet interpunkcyjnych. Można to także zinterpretować jako kpinę z odbiorcy równoważną z podłożonym śmiechem w sitcomach. "Sory, men", ja nie lubię kiedy ktoś mi podpowiada kiedy mam się śmiać. Dobry żart nie potrzebuje wyjaśnień. Chyba, że wic jest kiepski, zaś autor chce zabłysnąć jako komik pierwsza klasa. Wtedy, z szacunku do tego osobnika, na cały głos wybucham śmiechem na jakieś 3,2234 sekundy (żaaartoowaałeem!) - to dla wielbicieli emotikonek, czyli tych podatnych na sugestie. Bo smile to właśnie taka sugestia, że coś np. jest śmieszne, kiedy nie jest. Czyż nie?

Napisałem, co napisałem. Kilku ludzi mogło mnie za to znienawidzić, ale każdy widzi, jak jest. Czytam kolejne arty, a tam kwiatki w stylu "jest ql :)))))))". Faktem jest, że sporo osób w "Książkach" radzi sobie znakomicie bez "buziek", ale jeśli kliknąć na przypadkowy tekst, to w 80 procentach przypadków takowa się w nim znajdzie. Mimo wszystko, nie sugeruję, abyście zupełnie zaprzestali używania emotikonek, ale starajcie się chociaż ograniczyć. Ironia czy sarkazm nie mają chyba sensu, jeśli nie trzeba ich samodzielnie wypatrzyć, kiedy podano je jak na tacy. Swoją drogą ciekawie wyglądałby dział "Na luzie", kiedy na końcu każdego zdania widniałby jak byk ":)". Całe szczęście, że pisarze nie mają zamiaru pójść z nurtem czasu i mody, i nie dają sobie przymusowego luzu, aby ich przekaz był bardziej czytelny dla bitych w ciemię, którzy nie pojmują idei dowcipu (puenta!) lub wyrażania uczuć poprzez słowa. Ale, jeśli ktoś maniakalny by się znalazł, może spróbować przełożyć sobie fragment powieści np. Rolanda Topora (świetny skryba, polecam jego twórczość!) na język "zemotikonowany". Jeśli po tym zabiegu ów osobnik nie przekona się co do bezsensu używania smile'ów, to takiego trzeba będzie poddać jakiejś kuracji.

Moralizował, nawracał, wyjaśniał, sugerował, ukierunkowywał (oraz naprostowywował, a wręcz przerębywarężał)

military