Philip K. Dick


Proszę państwa, do rozmównicy właśnie podchodzi kolejna osoba. Jej wypowiedź jest sponsorowana przez firmę Ubik. Podobnie jak nasze piwo Ubik, aparat do suszenia śliwek Ubik i świeże marsjańskie powietrze Ubik. Ubik to najlepsze urządzenia na świecie - prosimy o tym pamiętać. Są one używane zgodnie z instrukcją i nie sprawiają kłopotu. Jeśli któreś jest wadliwe - uznajemy projektanta za wroga narodu i wykonujemy egzekucję za pomocą wugobija firmy Ubik. Życzymy miłego wykładu - firma Ubik.

Stany Zjednoczone funkcjonują jako upadający naród komunistów, gdzie życie ludzkie nie przedstawia większej wartości. Jest tak od czasu zakończenia drugiej wojny światowej, kiedy to znany filmowiec spreparował dowody ukazujące powiązania Hitlera z państwami alianckimi. Niedługo potem nastąpiło spotkanie z obcą rasą - Wugami - która pozbawiła ludzi możliwości rozmnażania. Ale to oficjalna wersja - dla ludzi żyjących w podziemnych schronach, ukrywających się przed nieistniejącym zagrożeniem wymyślonym przez polityków w celu przejęcia władzy.

Powyższy akapit jest zlepkiem kilku alternatywnych wersji historii, stworzonych w umyśle Philipa K. Dicka. Ten autor znany jest w Polsce głównie dzięki utworowi "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?", który został zekranizowany przez Ridleya Scotta pod zmienionym tytułem - "Blade Runner" (który to z kolei nasi tłumacze przełożyli na "Łowca androidów" - i za to ich ubóstwiam oraz czczę). Trzeba panu Filipowi przyznać, że pomysły ma nieziemskie, dosłownie i w przenośni. U jakiegoż innego pisarza znajdziemy połączenie fantastyki, s-f i filozofii okraszone specyficznym, bo ironicznym i nieraz typowo "docinkowym" poczuciem humoru? (No, może u Erica Franka Russela) Dick zdołał w swych dziełach zawrzeć te wszystkie elementy, jednocześnie sprawiając, że książki te czyta się w miarę lekko, a już na pewno bez znudzenia. Oj, tak, kiedy już zasiądzie się do lektury - nie ma odwrotu. Czyta się bezwolnie, odruchowo przyjmując kolejne porcje literek i znaków przestankowych. Fabuły stworzone przez Philipa z początku wydają się proste, co ułatwia "wgryzienie się" w książkę, ale w miarę rozwoju akcji robią się zakręcone niczym puszczony bąk (chodzi o zabawkę!). Wir akcji pochłania i można sobie mówić "jeszcze tylko ten akapit...", ale to na nic. Dick wsysa jak bagno i nie daje szansy na ucieczkę.

Mówiąc o Nim należałoby wspomnieć, że pisywał jakby dwa, dość różne, rodzaje powieści, chociaż oparte na tym samym sposobie konstrukcji fabuły. Pierwszy typ to utwory z przesłaniem, niosące jakieś prawdy moralne czy wywody filozoficzne. Druga kategoria to po prostu opowieści - czasem we wstępie czy na końcu autor deklaruje, że chciał przedstawić jakąś historię, bez wnikania w zawiłości ludzkiej psychiki czy poruszania tematów przed którymi świat klęka z bezradności. Mimo tego, wszystkie jego "produkty" są równie dobrej jakości, a filozofia w nich zawarta może przejść niezauważona, jednocześnie nie pozostawiając wrażenia niedosytu czy niezrozumienia. Tym właśnie charakteryzuje się geniusz twórcy. A jego krople zawarte są w takich książkach, jak "Ubik", "Prawda półostateczna", "Możemy Cię zbudować", "Galaktyczny druciarz"(i tutaj znów popis tłumacza przy przekładzie wyrażenia pot-healer) czy "Dr Futurity". Zatem powiadam Ci i tobie podobnym - idź i czytaj, a jak przeczytasz, czytaj coś innego.

Dziękujemy za przemówienie, które w całości sponsorował Ubik. Polecamy się na przyszłość, przeszłość i teraźniejszość, wraz z naszymi sztucznymi zwierzętami Ubik i klawikordami elektrycznymi Ubik. Jeśli ktoś chce zamówić nasz produkt....

__________________________________

...banknoty czterdziestozłotowe wsuwać w tę szczelinkę....

ubikfan i nagminny dickofil (oraz steveperryfobik) w jednym

military

..........jestem pełen podziwu dla pana Dicka - za wyobraźnię i sposób jej przelewania na papier, oraz dla ludzi lubiących pisaninę Steve'a Perry'ego - za niesamowity brak poczucia wartości literackiej.........