Witam wszystkich czytelników "Książek". W następującym artykule przeczytacie o najlepszym z najlepszych pisarzy końca dwudziestego stulecia; o człowieku, który dołożył wiele do kotła zwanego "koncepcją" i tym samym stał się stwórcą nowego gatunku - technothrillera. Panie i panowie, oto przed wami... Ten zdolny powieściopisarz debiutował w latach sześćdziesiątych znakomitą opowieścią "Andromeda znaczy Śmierć", która to została błyskawicznie zauważona przez przemysł filmowy i, co za tym idzie, zekranizowana. Niezły początek kariery, prawda? Po takim występie Michael nie spoczął jednak na laurach, lecz zakasał rękawy i przystąpił do tworzenia następnych potencjalnych bestsellerów. I stało się: lawina ruszyła. Kolejne pozycje autorstwa Crichtona biły rekordy sprzedaży, a hollywoodcy producenci co i rusz podejmowali decyzje o ich ekranizacji. Taki stan utrzymuje się do dziś, co może dziwić, zważywszy, że w przeciągu kilkunastu lat autor eksperymentował z gatunkami i tworzył zarówno fantastykę naukową, jak i western, sensację czy obyczaj. Michael udowadniał światu, że dobrego pisarza nie poznaje się po wprawie w tworzeniu jednej książki w różnych oprawach, ale po stylu, który potrafi zaprezentować w każdej dziedzinie. Czytelnicy całego świata z pewnością to docenili, o czym świadczy fakt, iż pan Crichton mógł sobie pozwolić na otwarcie własnej firmy produkującej gry komputerowe - Timeline Studios. Jak widać, zainteresowania i talenty tego człowieka obejmują szeroki zakres, co może tylko cieszyć, gdyż każdy znajdzie u niego coś, co go zainteresuje (niektórzy nazywają to komercją, ale... poczytajcie o tym w następnym akapicie). Szczytowy okres kariery Michaela trwa do dziś, a został on osiągnięty około dwunastu lat temu, kiedy to Steven Spielberg zakupił prawa do ekranizacji jego najnowszego dzieła - "Parku Jurajskiego". Już przed powstaniem filmu było o nim głośno, o szale po premierze nie wspominając. Później przyszedł "Zaginiony świat", "Kula", "Trzynasty wojownik" i zaczęła się rzecz, której się obawiałem - zaczęto mówić o komercji. Proces tego użalania się niespełnionych krytyków zapoczątkował film "The lost world", który - rzeczywiście - był, delikatnie mówiąc, niespecjalny. Jednak zaczęto również oskarżać o sprzedawanie się samego Crichtona. Powieści zarzucano niespójną fabułę, wtórność i ogólny brak większego sensu. Nie wspomniano jednak ani słowem, że tak "Park Jurajski", jak i "Zaginiony świat" mają się tak do swoich książkowych pierwowzorów, jak przysłowiowa pięść do nosa. W filmach fabułę spłycono, skrócono i wycięto część ważnych dla jej rozwoju scen, stawiając wyłącznie na stronę wizualną, która swą efektownością miała do kin przyciągnąć zarówno dorosłych, jak i dzieci. Powieści, które były świetnymi thrillerami ze sporą ilością drastycznych scen, a więc na pewno nie dla nieletnich, sprowadzono do poziomu disneyowskich opowiastek. Również całe zaangażowanie Crichtona w jak najwiarygodniejsze przedstawienie bioinżynierii, tak widoczne w książce, uleciało gdzieś podczas filmowania. To wszystko pozwala przypuszczać, że owi krytycy, którzy tak bardzo narzekali na komercyjne posunięcia Crichtona, opierali swe twierdzenie wyłącznie na podstawie wrażeń wyniesionych z seansu filmowego. Jednak dość o filmach, Crichton jest pisarzem. Zatem przyjrzyjmy się najlepszym, według mnie, pozycjom z jego repertuaru. Powieścią, która zapoczątkowała szał na Crichtona, była wspomniana już "Andromeda znaczy Śmierć". Ta historia kosmicznego wirusa, sprowadzonego przez przypadek na Ziemię, "z miejsca" stała się hitem na księgarnianych półkach. Charakterystyczną cechą książki są pojawiające się dość często wykresy, porównania i tym podobne naukowe elementy, pozwalające na całkowite zagłębienie się w świat tajnego laboratorium badawczego. Z upływem czasu owe przymioty stały się znakiem rozpoznawczym crichtonowskich produkcji, co najlepiej widać w podobnych gatunkowo historiach. Jedną z nich jest... ..."Kula". Słowo to może przywołać obraz filmu sprzed kilku lat, ostatnio bardzo często wyświetlanego w telewizji, i słusznie. Adaptacja jest równie znana, co kiepska, zatem jeśli ktoś naprawdę chce poznać tajemnice statku kosmicznego z przyszłości, jednocześnie przeżywając to wszystko, co stało się udziałem bohaterów - radzę udać się do najbliższej biblioteki. W "Kuli" równie silnie co w "Andromedzie..." widać fascynację autora techniką. Dokładne opisy działania niektórych urządzeń przeplatają się z wartką akcją, która to mieszanka jest jak najbardziej udana. Od książki wręcz nie można się oderwać, czego przykładem jestem ja sam - kiedy w deszczowe popołudnie skupiłem wzrok na pierwszej stronie, nie odwróciłem go dopóki nie skończyłem czytać, późno w nocy. Polecam tą pozycję każdemu, niezależnie od preferencji czy gustu, gdyż jest to zarówno znakomita rozrywka intelektualna, jak i doskonały "zabijacz czasu". Odbiór dzieła może jednak popsuć wcześniejszy seans filmowy, więc jeśli macie możliwość uprzedniego przeczytania książki - zróbcie to. "Jurassic Park". Pisownia angielska, gdyż pod takim tytułem ukazała się ta książka. Fabułę, znowu dzięki filmowi, znają niemal wszyscy. Błąd! To, co widzieliście w kinie odpowiada może dziesięciu procentom powieści. Podobnie jak w przypadku "Kuli", mogę wyrażać się o "Parku" w samych superlatywach, ale oszczędzę Wam moich apostrof do kilkuset kartek papieru. Zaznaczę tylko, iż kontynuacja - "Zaginiony świat" - jest równie dobra, i podobnie hollywood ukazało ją niejako w krzywym zwierciadle. Najlepsza pozycja z asortymentu Michaela. Kolejny tytuł, kolejna ekranizacja - czyli "Kongo". Nie zawadzi powiedzieć, że kolejna przeciętna ekranizacja, przynajmniej jeśli chodzi o zgodność z książkowymi realiami, gdyż sam film jest przyzwoity. Tym razem mamy do czynienia z powieścią przygodową, nie raz i nie dwa przypominającą wyczyny Indiany Jonesa, jednak stworzoną przed wykreowaniem postaci archeologa-awanturnika. Znakomita w "Kongu" jest już sama historia, z nagłymi zwrotami akcji i niespodziewanymi problemami pojawiającymi się w najmniej oczekiwanych momentach. Jednym z tych problemów są...(i tu nie wiem, czy zdradzać jedną z ciekawszych niespodzianek, ale skoro film był niegdyś popularny...) małpy, wytresowane przed wiekami, aby zabijać w obronie pewnego zaginionego miasta. Jak może się wydawać, kinowa adaptacja jest, wbrew moim słowom, całkiem wierna pierwowzorowi. Poniekąd. W wiadomej powieści nie uświadczymy rozmaitych cudów technologii (jak np. małpi translator) tak lubo ukazywanych przez obiektyw. To wszystko z jednego powodu: "Kongo" ma już swoje lata... Miejsce akcji, jak i sposób jej przedstawienia przypominają dość mocno opisywany wyżej "Jurassic Park", i śmiem twierdzić, że "Kongo" jest, zaraz za nim, najwybitniejszym dzieckiem Crichtona. Z technothrillerów mogę jeszcze wymienić takich znakomitych przedstawicieli tego gatunku jak "Wschodzące słońce" - oscylujące w stronę kryminału, czy też "Człowiek terminal". Poza tym Michael jest autorem westernu "Wielki skok na pociąg", obyczaju "System", przygodowego "Trzynastego wojownika (Eaters of the Dead - ech, tłumaczenia...)", sensacyjnego "Nortona N-22". Wszystkie stoją na naprawdę wysokim poziomie i raczej bym lekce ich nie ważył podczas wizyty w bibliotece czy księgarni. Opisując osiągnięcia Michaela, nie można nie napomknąć o filmach, których jest pomysłodawcą lub reżyserem. Uczynię więc to, lecz nie będę wdawał się w szczegóły, jako iż profil działu na to nie pozwala. Ekranizowanie książek przez innych niż sam pisarz reżyserów pozwoliło mu zająć się własnymi projektami. Tak więc jednym z pierwszych doświadczeń bohatera artykułu za kamerą była realizacja "Świata dzikiego zachodu" - filmu s-f. Następnie powstała "Coma", według powieści michaelowego kolegi po fachu, ale w jego reżyserii. Ważnym, bo jakże popularnym, projektem Crichtona jest serial "Ostry Dyżur", którego jest pomysłodawcą. Jaką rzeszę fanów on zyskał wie chyba każdy. Więcej przykładów nie będę podawał, a jeśli ktoś jest nimi zainteresowany, odsyłam na dziesiątki stron w internecie, które o temacie traktują. Jak więc mogę podsumować samego Crichtona? Myślę, że określenie "Juliusz Verne dwudziestego wieku" byłoby dobre. Idealnie odwzorowuje ono większość twórczości Michaela, który to wybiega z pomysłami w przyszłość, poza swoją epokę. I jeszcze jedno - niemal wszystkie powieści tegoż autora ukazały się nakładem wydawnictwa Amber, w tzw. "Srebrnej Serii". militarymilitarypolice@wp.pl
|
|