Wyszukiwarka artykułów

    wg autorów
    wg tytułów


 ..:: AM~30 ::.. 


Witajcie!

Ten numer AM jest specjalny. Nie dlatego, że to już 30 wydanie, choć powód to zaiste dobry do otwierania szampanów. AM, którego macie przed sobą jest niezwykły, gdyż był robiony naprędce, deadline był skrócony o połowę, a tu...

Przed sobą macie - nie ukrywajmy tego faktu - największy w historii kącik w CDA, biorąc pod uwagę liczbę nowych tekstów. W głównym dziale tekstów nowych pozycji jest... 124. Nawet nie myślę co by było, gdyby jeszcze zliczyć te z kącików tematycznych. A gdyby deadline był o normalnej porze, tekstów mogłoby być około 200. Czy to nie wspaniałe?

Niewątpliwie. Zastanawiam się jednak, czy ta liczba czasem wręcz nie... odstrasza od czytania AM. Powiedzcie sami, co o tym sądzicie. Co lepsi tekściarze już się dawno połapali, że często o tym, czy tekst zostanie przeczytany decyduje tytuł - chwytliwy i ciekawy. Często się jednak pojawiają artykuły z różnych przyczyn naprawdę warte przeczytania, które jednak znikają przy dziesiątkach innych pozycji. W tym miesiącu zacząłem więc (ja, Eddie jeszcze nie) zaznaczać (poprzez używanie wielkich liter) tytuły niektórych, których wg mnie nikt ominąć nie powinien. Powiedzcie, co o tym sądzicie.

Ten numer jest z jeszcze innego powodu niezwykły. Będzie miał wyjątkowo krótki wstępniak. :-) Nie piszę więcej, gdyż (a niech tam, pochwalę się) mam teraz tak gigantyczny natłok pracy, że ledwo mam czas na kilka minut życia prywatnego dziennie. A wszystko przez to, że na czas nieobecności Smugglera musiałem przejąć część jego obowiązków redakcyjnych. Katorga, wierzcie mi.

Tymczasem wszystkich pozdrawiam i życzę miłej lektury wstępniaka, którego sklecił dla was Eddie, a później oczywiście - Action Maga!

Qn`ik

Nie będę ukrywał, że na tą właśnie chwilę, na tego właśnie wstępniaka czekałem z wielką niecierpliwością. Nie mogłem się wręcz doczekać napisania go. Powodem są dwa teksty, które chciałbym Wam bardzo polecić. Obydwa są autorstwa MiSZcza, któremu chciałbym poświęcić kilka następnych zdań. Tytuły tych dzieł to: "Bezsens" i "Jakie czasy, taki MiSzczu". Drugi tytuł sam pozwoliłem sobie nadać, gdyż autor, zapewne zaabsorbowany wysiłkiem intelektualnym, najnormalniej w świecie o tym zapomniał. Mam jednak nadzieję, że tytuł ten przypadnie mu do gustu tak samo, jak mi jego teksty. A trzeba przyznać, że są niebagatelne, nietuzinkowe wręcz. "Bezsens", na przykład, jest prawdziwym wzorem dla tych, którzy chcieliby napisać coś ambitnego, inteligentnego, głębokiego w treści, jednocześnie też z oszałamiającego polotem i poczuciem humoru, przyznać trzeba, wysokiego lotu. Poświęciłem mu wiele swojego czasu i nie będę ukrywał, że czerpałem z tego niemałą satysfakcję. Rzadko kiedy spotyka się kompozycje będące popisem talentu, umiejętności i orginalności. Mam nadzieję, że dla Was czas spędzony z tym tekstem również nie będzie stracony.

Jakie czasy, taki MiSzczu, chciałoby się powiedzieć, pierwsze lekkie nie są a i MiSzczu człowieka nie oszczędza. Swoją drogą, często mówi się o tym, że ciężkie dzieciństwo potrafi zepsuć człowiekowi resztę życia. Poczytajcie, a sami przekonacie się, że jest to prawda.

Na MiSzczu jednak świat się nie kończy i - nie ujmując nic jego twórczości - czas zająć się czymś przyjemnym. Tymi słowy pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłej lektury.

Eddie