blair witch 2: księga cieni

Nareszcie miałem okazję obejrzeć drugą część znakomitego, niskobudżetowego, klimatycznego, mrożącego krew w żyłach, będącego dowodem na to, że może jeszcze w dzisiejszych czasach powstać naprawdę dobry, nowatorski obraz grozy, filmu. Jakie zrobiła na mnie wrażenie? Zapraszam. 

Szczerze mówiąc, przegapiłem jakieś pierwsze pięć minut filmu, ale wydaje mi się, że straciłem niewiele. Śmiem zgadywać, że były równie odkrywcze i zaskakujące co cały film. Wiele razy mówiłem już, że najgorszą rzeczą jaką można popełnić jest parodia niezamierzona. Ale po kolei...

Bohaterami horroru są oczywiście młodzi ludzie - studenci, pragnący przeżyć fascynującą przygodę. Krótko Wam ich przedstawię, lecz niestety imion nie pamiętam:). Jeśli się nie mylę to jest ich pięcioro. Dziewczyny (trzy) to zatroskane nastolatki uważające się za czarownice obdarzone ogromną mocą i nie akceptowane przez społeczeństwo. Szczególnie jedna - groźna 'metalówa' z wymalowaną na biało twarzą, oczami na czarno i obrożą pod szyją. Buu, zgroza. I do tego nikt nie rozumie tej uroczej pozerki. Faceci są przeciętni - napaleni bohaterowie nie lękający się
niczego. Ogólnie wszyscy zachowują się jakby grali w kiepskim filmie:)

Tyle o nich, zajmijmy się fabułą. Hmm.. Zgadnijcie. Wspomniana wyżej grupka młokosów idzie w ślady straconych przez wiedźmę kolegów i wybiera się Burkittsville by nakręcić to i owo oraz ponaśmiewać się trochę z legendy. Oczywiście nie wychodzi im to na zdrowie - już czarownica zrobiła swoje by im uprzykrzyć życie. Ale ci mieli i tak więcej szczęścia niż poprzednicy. Nie zostali zamordowani - jedynie wplątani w morderstwo siedmiu osób (w tym dwoje z nich). Treść filmu jest jednym słowem banalna. A i cała reszta nie wygląda lepiej. W filmie brak jest nowych rozwiązań i ciekawych sytuacji. Jedyny element zasługujący na jakąś uwagę, choć nie będący wcale takim nowatorskim jest moment samego przesłuchania i rozbieżności materiału video z autentycznymi wydarzeniami. Myślę, że twórcy chcieli pójść w ślady choćby Wes'a Craven'a i zastosować rozwiązanie znane m.in. z filmów
Krzyk 2, 3, oraz Koszmar z ul Wiązów. Mianowicie całkowicie świadome skomercjalizowanie całego wydarzenia wewnątrz filmu. I oto pojawiają się gadżety związane z pierwszą częścią, itp.. O ile w przypadku tych filmów było to całkiem udane, tak w Blair Witch 2 nie odniosło skutku. A tak na marginesie to nie ma tu mowy o jakimkolwiek strachu. Ja przynajmniej oglądając film, przez większość czasu się śmiałem. Nie przesadzam. Sequel ten sprawia wrażenie parodii, niestety jednak wielce niezamierzonej. A już kapitalnym komediowym akcentem parodiującym finał BWP jest również zakończenie. Próbę zrobienia z tego poważnego horroru, wizje przyjaciół i to całe zamieszanie z nagraniami video można podsumować w ten sposób, że po prostu gówniarze się naćpali i im się pochrzaniły wersje wydarzeń:)

Nie sądziłem, że to powiem ale polecam! O ile będziecie oglądać ten kiczowaty gadżet jako parodię - ubaw po pachy:)   
 


[scream

^