Recenzje
Another War - Marmach
Grand Theft Auto 3 - Mojojojo

Grand Theft Auto 3

Wielu moich kolegów zacierało już sobie ręce na grę, która zapowiadała się cudownie. Czy tak naprawdę jest, zaraz się dowiecie. Miało wyglądać jak w prawdziwym mieście, efekty specjalne miały wyglądać fantastycznie, każdy chciał to mieć. A tu niestety... dupa wołowa. :-) Oczywiście dla moich kolegów, u nich wygląda tak jak na mojej 100 Hz-ówce. A ja zaopatrzyłem się w dosyć dobry sprzęcior i jak na razie idzie (jakoś), a właściwie już poszło.
Po pierwszych misjach, dosyć banalnych, miałem wrażenie, że gra jest dosyć prosta. Wydawało się, że to sprawa najwyżej kilku dni, a tu... kolejna dupa wołowa. Jakież miłe zaskoczenie mnie spotkało, kiedy dorwałem shotguna i rozwaliłem paru przechodniów... i jak to fajnie wyglądało. Ale wróćmy do misji, po prostu genialne. Jedna z moich ulubionych w Portland Island (I świat) polegała na rozwaleni kilku z mafii kolumbijskiej, którzy próbowali przemycić trochę S.P.A.N.K.-u (narkotyków przyp. Red.), no, może więcej, a tak konkretnie na takiej łódce wielkości Titanica w przystani. Misja polegała na osłanianiu ósemki tego, który na początku jechał z tobą autem i zaprowadził cię do twojego pierwszego zleceniodawcy. Ja go w każdym bądź razie nazywam ósemka. A więc tak, co tu robić? Z tego co zkumałem po angielsku, kazali mi myśleć w tej misji, więc co robić? Mam snajpera, ósemka czeka na mój sygnał, ażeby wysadzić w powietrze statek nafaszerowany Kolumbijczykami (wredne dupki). Tu se akurat pomyślałem - fajnie by było zestrzelić ze snajpera, jak to robią profesjonalni snajperzy, no wiecie, z dachu tak, żeby nikt nie widział. A tu masz, jest se daszek, a nawet schodki... Wchodzę, wchodzę... Zaraz was upoluje jak kaczki na strzelnicy wy zasrani KOL (szkoda mi liter na tych psycho-wariatów). Jeden, drugi idzie jak po maśle... Potem trzeba było kogoś chyba rozjechać. No problem and mission complete. Misje są dosyć dobrze ustawione - na początku łatwe, a potem coraz trudniejsze, ale to nic nowego. Po pierwszym przejściu GTA III myślę se, że misje są proste, ale stwierdzenie było błędne. Kiedy kolejny raz się do tego zabrałem (bez kodów), no to trzeba powiedzieć, że nie jest łatwo. Trzeba się nawet po kilkadziesiąt razy męczyć z jedną misją. Ale jak na pierwszy raz, dla początkujących, można grać z kodami, prawdziwy ubaw. Jeśli nie umiecie przejść jakiejś misji, to napiszcie do mnie, postaram się pomóc. Jeszcze nawiązując tak do misji, radzę zwracać uwagę na pager, który wyskakuje na ekranie. W jednej misji uratuje wam on życie i zabierze do drugiego świata dosłownie i w przenośni.
Grafika moim zdaniem jest kórde normalnie zaje*****, spoko są również detale, np. idę sobie, a tu se normalnie jakiś z gangu idzie... Myślę se - ej ty głupi palancie, zaraz ci łep przemodeluje... A tu jeszcze jedna dupa wołowa. Jak mu przypierniczyłem, to kurde wstał i zaczął mnie gonić. A tu masz basebolla znalazłem i bęc mu w głowę, Haha, ale to jeszcze nic w porównaniu z kałasznikowem. Mam nową maszynkę, wszystkich golić będę. Legalnie da się ją w 2 świecie, w pierwszym też, ale za pomocą cheatów. Fajny jest ten ulepszony kałach, idzie jak żyleta, najlepiej testować na KOL. Wracając do grafiki, wporzo, ale niestety nie na większość komputerów. Ale co tam, grafika jest w pełni 3D, właśnie o czym takim myślałem, gdy grałem w GTA jedynkę, a potem dwójkę. Raz spróbowałem nawet 1024 na coś tam i uuuu... lepiej nie mówić, szarpało jak cholera. Po pierwszych minutach prawie na każdym z komputerów można zaobserwować skakanie nawet na tych lepszych. Po około 10-15 minutach jest już lepiej - po prostu komputer musi się rozgrzać. Mam takiego małego kumpla, który lubi oglądać wypadki samochodowe na Reality TV. Jak mu pokazałem parę małych :) stłuczek, to mu normalnie dech w piersiach zabrało - synek przeżywał to kilka kolejnych dni...
Jego rodzice też, kiedy dostali rachunek za ten komputer, który trzeba małemu kupić. Efekty wybuchów, wystrzałów itd. są niepowtarzalne, oszałamiające. Najlepiej jak trzymamy w ręce, no w rękach, taką bazukę... Jadzie sobie np. o, taki KOL swoim Cartelem, coś w stylu hummera, autko spoko ale właściciele @^%#!... I łup mu! Efekt cudowny, koła odskakują na boki, jeszcze brakowałoby mi tego, że kierowca mógłby wylecieć przez szybę, to by było genialne. Ale i tak nie ma na co narzekać. Oczywiście jakbym nie mógł wspomnieć o warunkach atmosferycznych. Najgorzej jest we mgle, szkoda, że nie ma przeciwmgielnych. :) Szkoda w ogóle, że nie ma widoku od środka. W deszczu też nie za dobrze, ale da się jakoś jechać. A propos jechania, ciekawe, czy zwróciliście uwagę na taki drobny detal w aucie Bashee, Inferus, Staillionie... W większości aut z napędem na tylną oś rzuca jak cholera, a w Seintelu, moim zdaniem, jest coś podobnego do Mercedesa (mój brat twierdzi, że do Mitshubishi Lancera), ale w nim prawie nie rzuca. Moim zdaniem autorzy zadbali nawet o taki szczegół, jak ASR w takim aucie - kontrola trakcji czy coś takiego.
No dobra, teraz nadszedł showtime - gangów opiszę tylko parę - tylko te najwredniejsze. Zaczniemy od 1 świata, no kórde, ten cholerny fischnikowy gang, ja bym nich od razu do psychiatryka. Kiedy tylko zobaczę ich kanciastą furgonetkę, to ino "gunsgunsguns" - parę razy zakręcę kółkiem (z myszki), bazuka, 2 sekundy na namierzanie, na niebie widzimy duży wóz, mały wóz i... fischnik wóz. Od tej pory mój najlepszy kolor niebieski został splamiony. Patrzę, a tu te wredne fischmeny w niebieskich łachach łażą, no kórde gdzie ten shotgun? Niebieski to wcale nie taki fajny kolor - znajdę sobie inny. Ale momentami z tymi łobuzami było ciężko. Pamiętam misję - ide, ide... o, walizeczka - ha, ha! Ładna, chyba trzeba ją wziąć, skoro tak na niebiesko świeci. A tu masz jeden, drugi fischman i jeszcze tam paru wychodzi z każdej strony... i mnie zabili (o pomyłka, właściwie to dupa wołowa, nie można się zabić, tylko trafić do jakiegoś szpitala - bez sensu, wysadzam się granatem, a tu 10:00 rano szpital, nieopodal posterunek policji, życie toczy się dalej. Ma to też jakieś zalety). Ale z tą misją też sobie poradziłem. Pozatykałem im drogę wejścia autami i po kolei ich porozwalałem. Kolejny durny gang to MIB (faceci od czarnych garniturków). Na początku byli całkiem fajni, dawali pojeździć czarnym Seintelem. Chyba u nich dostałem zlecenie na robotę w przystani z Titaniciem. Ach, ten ich wredny szef chciał mnie wrobić, no normalnie kazał mi zabrać jakieś autko. Jadę, jadę, patrzę, uuu... ale cacko tu normalnie D.W. Wyskakuje mi jakiś pager i mówi, żeby jechać do jakiejś dziury pod mostem (tym rozwalonym, potem naprawionym) - to była córka szefa MIB-ów (pamiętam taką fajną misję - trzeba było z nią jechać ((nie byle czym, bo dostałem limuzynę - w I świecie trudno o takie)) do jakiejś dyskoteki i chronić ją. Myślę se łatwa misja, a tu korde S.W.A.T. przyjeżdża swoimi brykami (jakoś udało się uciec). Tam biorę to cacko i coś zaczęło tykać - walnąłem w tego głupiego blaszaka, myślałem, że już za długo gram i coś tam się popsuło, a tu ŁUP auto mi rozpierniczyło. Jadę do szefa, wziąłem czołga i kórde narozwalałem trochę MIB-ów. Biore jeszcze raz tą misję, a tak się patrzę na ten pager... wyskakuje za każdym razem, kiedy już dojeżdżam do tego wozu. {W tym miejscu miałem już dość. A co mi tam - zobaczcie, w jakim stanie przychodzą do mnie teksty (oczywiście nie wszystkie) - OldEnt} Dobra jadę tam gdzie pisze na tym pagerze i co... do drugiego świata się dotałem.Ale jak za każdym razem wracam do I świata to musze powiedzieć mam sentyment musze pary porozwalać MIB-ów i fischmenów. No i jescze jeden latający kapelusz, sajonara frajerze wracaj do tej swoje Kolumbi, kawe a nie narkotyki tu mi sprzedawać. Kanalie mieszczą sie niedaleko budowy w II świecie a to debile. Moja rada najlepiej czołgiem, potem fire-ką,bazuką,granatami,koktaliem a nalepiej własno-ręcznie. Można też autkiem nalpiej ich własnym, chociaż trzeba przyznać autka mają fajne. Nie znam nikoga kto by polubił gościów co strzelają do mojego nowo ukradzionego autka. Wredne istoty szkoda, że nie idzie ich wybić co do jednego rozwalałem już nich z bratem ok 1,5.godz a paskudniki rozmanażają się szybciej niż dzieci w afryce. A bym zapomniał przedstawić jeszcze jednego gangu zaraz go wam opisze jeżdzą głupimi kanciakami, dosyć szybkimi czasam wzywją troche większe wózki, jeszcze nie wiecie. To teraz będzie ogromana podpowiedź np.robisz sobie misje wszystko ok. rozwalasz to co miałęś rozwalić a tu zza rogu wylatują jak wściekłę psy. Banda kretynów oczywiście milicja. Ale no problem gdy się ma dosyć szybkie autko i jedną gwiazdeczke:).A jak nie to szukaj tu wielki mieście paintshopu.
Autka(raczej można by powiedzieć metody transportu) kolejana z bardzo udanych części tej gry. Od typowych sedanów amerykańskich przez sportowe kabrio,małe samoloty, metro,łodki aż do czołga. Podejrzewam, że wielu z was czekało nie tylko w trzciej części ale i w poprzedniejszych na te cacko. Po prostu rozróba na całego jedziemy i rozpierniczomy co tylko się da
ja znalazłem go w jednej misji w drugim świecie. Wcześniej go sobie poprostu wklepałem kodami i tylko buło słychać w głośnikach BUM,BUM. Pościgi policyjne sa dosyć dobrze zorganizowane na początku jedna gwiazdka potem coraz więcej.W pierwszym świecie idzie maksymalnie chyba złapać 4 w następnych światach jest już więcej. Współczuje troche tym gliną jadą, jadą za tym czołgiem i tak mu nic nie zrobiom no raz mi go rozwalili ale mom następny. Przy najwyższej gwiazdce pojawiają się czołgi i wojskowi ale coś te czołgi od nich ni chcą strzelać. Fajny jest też helikopter a jeszcze lepszy helikopter + moja bazuka równa się moja bazuka + dymiący się wiaraczek na niebie no i jeszcze satysfakcja. Jeszcze chyba było tam F.B.I ale to troche mocniejsze wozy dalej te fajtłapy nie myślą brakuje Foxa i Scully.Pewnie każdy z was ma swoje ulubione autko założe się,że jest to jakiś szybki wózek, radziłbym wypróbować takie nie za szybke, ale zaś nie takie wolne-RUMPO HOOD XL(czy jakoś tak) cool autko a właściwie furgonetka troche mi przypomina pojazd "drużyny A" można go od kogoś "pożyczyć" w trzecim świecie od jakiegoś z gangu Asfaltów. Kiedy przechodzimy z I do II świata wykorzystujemy łódke od razum mi się spodobał ten grom. Ale jeszcze lepsza jest łódka z karabinkiem szkoda, że te KOL nie pływają se na rybki było by polowanie oj było by. Jakaś misja chyba nawet była z KOL na rybkach ale tylko jednym. Ogólne łódki można spotkać w II świecie u baby kóra jest waszym I zleceniodawcą, trzeba zejść po schodkach i wrum.. na rybki. Ale nic wielkiego z tymi łodkami można sobie popływać, postrzelać w powietrz. A teraz nastała kolej na prawdziwą soczystą DUPĘ WOŁOWĄ... samolociki kórde jakby to powiedzieć no nie ma słów a mam coś pyrkosz,pyrkosz a niejedzieś. Kurde no tą kupą złomu nie idzie sie wzbić wgóre więcej niż na kilka sekund co tu robić ale trzeba przyznać niestety jedną dupe wołową tej grze taką mało soczystą... no dobra cofam wszystkie dupy wołowe tej grze.

Oświadczam, że jestem autorem tego tekstu i przy jego pisaniu nie korzystałem z cudzych tekstów i opracowań. . Oświadczam, iż jestem świadom, że popełniając plagiat, zostanę poddany sankcjom karnym wedle obowiązującego w Polsce prawa.

© Mojojojo <mojjoj@wp.pl>

Spis treści
Wstępniak
Recenzje
Stare, ale jare
Małe Gierki
THPS2&3 Center
SiMs Corner
TNT
Stuff
Gadanie
Listy
Redakcja
Historia

Exit