W krainie tysiąca i jednego... sfinksa
Sfinks kojarzy się głównie z olbrzymim posągiem hybrydy stanowiącym jakże znany element
planu Giza. Wracając do podstaw - sfinks był mitologicznym potworem uwielbiającym
zagadki i... tak mu niestety pozostało do dziś.
Skradziona twarz
Nie chodzi bynajmniej o pamiętnik Latify - młodej Afganki żyjącej pod rządami
Talibów, ale o spór dotyczący pierwotnej postaci sfinksa. Nie ulega wątpliwości, że
całość została wykuta w wapiennej skale, od łba właśnie zaczynając. Twórcy stopniowo
posuwali się w tył. Wszystko za sprawą faraona Chefrena, który zażyczył sobie
strażnika swej piramidy. Ta spekulacja to rzecz jasna oficjalna wersja. Ponoć dowodem na
jej potwierdzenie jest tabliczka z wyrytym imieniem Chufu umieszczona między łapami posągu.
Zamieścił ją tam faraon, z tą tylko różnicą, że... Totmes.
Totmes IV, w czasach gdy był jeszcze księciem, odbywał wędrówkę przez pustynię. W owych czasach sfinks został już częściowo zapomniany i zaniedbany przez Egipcjan. Książe pragnąc odpocząć przysiadł w cieniu... wielkiej głowy wystającej z piasku. Od tego momentu zaczął żywić zainteresowanie podniszczonym obiektem. To z jego inicjatywy pomnik został odkopany i odrestaurowany. Na zakończenie prac wystawiono pamiątkową tabliczkę na cześć Chefrena... I wszystko jasne? Niezupełnie. Wątpliwe jest przede wszystkim podobieństwo twarzy. Frank Domingo, detektyw z Nowego Jorku, porównał obie twarze metodą policyjną. Analiza nie wykazała podobieństwa.
Wracając do tytułu nagłówka; wśród egiptologów trwają spory na temat twarzy sfinksa. Nie wiadomo, czy posąg miał pierwotnie głowę lwa i został przerobiony później, czy też ludzki element miał już w wersji pierwotnej. Nie przychylę się do żadnej ze stron, gdyż naprawdę trudno jest mi to ocenić. Zwarzmy jednak uwagę na fakt, że bródkę faraona oraz kobrę na czole, czyli dwa tak bardzo charakterystyczne dla każdego faraona emblematy, zostały sfinksowi dorobione na długo po oddaniu całości, co sugeruje oczywiście przyprawienie ich razem z przeróbką twarzy na tę znaną z ówczesnych zdjęć. Wprawdzie tych dwóch elementów sfinks już dzisiaj nie ma, jednakże zostały one odnalezione w piaskach przez archeologów prowadzących prace wykopaliskowe w okolicach pomnika.
Giza, 2500 p.n.e.
Sfinks - cacko długości 73 metrów i wysokości 20. metra nie może być dziełem amatorów - co
do tego nie ma wątpliwości. Zastrzeżenia budzi liczba 4500, czyli przypuszczalny wiek obiektu.
Inna data starzeje lwa o co najmniej 2000 lat. Świadczyć o tym mają szczeliny rzekomo wyżłobione
przez wiatr, jak też głębokie rowy pionowe, które najprawdopodobniej są dziełem obfitych opadów deszczu,
które to ostatni raz miały w Egipcie miejsce właśnie 6500 lat temu.
Giza, 10 000 p.n.e.
Roberta Bauval'a, znanego czytelnikom Ancient Zone ze swojej teorii dowodzącej związku
między konstelacją Oriona a rozmieszczeniem piramid w Gizie, zaciekawiła strona, w którą sfinks
zwrócony jest pyskiem. I nie chodzi bynajmniej o kierunek wschodni.
Presesja to zjawisko powolnego ruchu gwiazdozbiorów po niebie. Po wielu tysiącach lat jedna konstelacja zastępuje w tym samym miejscu drugą. Jeżeli sfinks zostałby zbudowany 10 000 lat temu, to kamienny lew patrzyłby wprost na gwiazdozbiór... lwa! Jeśli teoria pana Bauvala jest zgodna z prawdą, to jest to równoznaczne z niemożliwością postawienia sfinska przez Egipcjan. Zatem kto? Pewien redaktor wysunął kiedyś na łamach AZ teze o budowie piramid przez kosmitów, więc kto wie, jak to ze sfinksem się działo...
Giza, 1980
Na płycie Totmesa widnieje jeszcze rysunek sfinka spoczywającego na jakiejś budowli.
Może to oznaczać, że pod posągiem znajduje się świątynia. I tak w 1980 roku archeolodzy
prowadzący wiercenia natknęli się na granitowy blok. Nie mógł to byś surowiec naturalny, gdyż
ten po prostu w tym regionie nie występuje. Natomiast na początku lat 90. amerykanin Dobecki
dzięki badaniom sejsmologicznym potwierdził przypuszczenia, jakoby pod łapami sfinska znajdowało
się duże pomieszczenie. Niestety, władze Egiptu z jakiegoś powodu nie zgadzają się prowadzenie
prac wykopaliskowych dążących do odkopania sfinksa.
Gdańsk 2002, godź 9:03
Tak... nareszcie koniec. Ile w końcu czasu można spędzić pisząc jednego arta. Oj, dużo...
jasny gwint! Już od godziny powinienem być w szkole! No to nara, muszę już spadać. I to szybko!