Rim Wojna o Planetę została dość ciepło przyjęta
w środowisku graczy przynajmniej na tyle, by móc nie wstydzić się
jej twórcom pokazać przy ludziach. Tym trudniejszy mój jako recenzenta
obowiązek. Nie wiem, może dałem Rim zbyt mało czasu, by zdążył mnie
wciągnąć, może też po prostu nie przepadam za tego typu grami faktem
jest jednak, że Wojna o Planetę jest w moim mniemaniu tytułem słabym.
I to nie tylko ze względu na grafikę czy muzykę sam sposób prowadzenia
rozgrywki jest na tyle durny, iż typowy polski polityk pozostaje niemal
bez szans :). Ale zacznijmy od początku.
Autorzy Rima we wprowadzeniu do gry obiecują nam jeżące włos na głowie
doświadczenia i ludzkie dramaty, które przeżyć mamy dowodząc wojskami
walczącymi o kolejne światy. Natomiast cała fabuła sprowadza się
do tego, że ogromny statek kosmiczny RSS Solarius został wysłany z
misją badawczo-zwiadowczą na teren Pierścienia Zewnętrznego. Nikt
o zdrowych zmysłach nie zapuszczałby się w tak niebezpieczne miejsce,
jednakże tutaj wedle doniesień prowadzą ślady Starych mistycznej
rasy, dysponującej wysoce rozwiniętą technologią. Ten, kto ją zgłębi
zdobędzie panowanie nad Galaktyką nic dziwnego, że nie tylko ludzie
są nią zainteresowani. Rozpoczyna się walka wyścig o władzę nad
Wszystkim.
Rim to klasyczna strategia turowa. Mamy do wyboru sześć ras walka
każdą z nich jest dość podobna pomijając odmienne jednostki, zawsze
jest to ta straszna Faza Ruchu, Faza Ataku i Animacja Walki. W Fazie
Ruchu, jak sama nazwa wskazuje, przemieszczamy swoje jednostki jak
to w turówkach bywa, na określoną odległość. Wszystko OK. W Fazie
Ataku, wybieramy cel, czyli jednostkę wroga, która ma zostać unicestwiona.
Najżałośniejsza z całej trójki jest Animacja Walki ekran przełącza
się wtedy w tryb widzenia panoramicznego, z głośników zaczynają wydobywać
się zagrzewające do walki dźwięki, aż w końcu następuje atak. Najpierw
strzał oddaje gracz jest to po prostu pojedyncze pif! z wielkim
trudem wydostające się z lufy. Następnie walczy komputer jeśli ma
przewagę liczebną jednostek mamy szansę usłyszeć od niego pif-paf!,
albo nawet przy odrobinie szczęścia bum! ;). Teraz pora na mój ulubiony
fragment program kilka sekund liczy obrażenia zadane sobie nawzajem
przez jednostki, po czym ta, której wytrzymałość spadnie do zera,
rozpada się (bo wybuchem to trudno nazwać). Muzyka robi się coraz
cichsza pora na fazę ruchu przeciwnika. I tak do grudnia. Przepraszam
bardzo, ale emocjonujące specjalnie to to nie jest, a na dodatek i
realizmem nie poraża...
Poza wyjątkowo niską grywalnością, technicznie gra również nie powala
na kolana. Widziałem gry sprzed czterech-pięciu lat, które lepiej
wyglądają! Puste, jałowe pola, źle ponakładane tekstury, rozpikselowane
wybuchy i inne obrzydlistwa, skutecznie zniechęcają do dalszej zabawy.
Tragicznie rozwiązano także sposób przechodzenia do opcji - otóż,
trzeba najpierw łaskawie poczekać, aż gra wróci do Windows i stamtąd
wybrać odpowiednią komendę. Podobnie jest z rozpoczynaniem nowej gry
i kontynuowaniem starej.
W zasadzie chciałbym napisać coś dobrego o Rimie, ale jakoś nic nie
przychodzi mi do głowy. Być może w miarę znośna jest jeszcze muzyka,
jednak za te pieniądze można kupić sobie pół najnowszej oryginalnej
płyty zresztą w MIDach to ja nie gustuję :). Tragiczny jest jednak
dla mnie sam sposób prowadzenia rozgrywki takie niedorzeczności,
jakie w niej występują wołają aż o pomstę do nieba! Bugów także nie
uniknięto jest ich bardzo dużo na tyle, by kompletnie zniszczyć
całą przyjemność czerpaną z gry.
Polska wersja językowa została przygotowana bardzo niestarannie
w pudełku DVD poza płytą znajduje się jednostronicowa instrukcja!
Co z tego, że jej pełną wersję można znaleźć na płycie w formacie
PDF przecież podczas gry nie będziesz co chwila minimalizował okna,
by dowiedzieć się kilku rzeczy, a wydruk też kosztuje! Sama polska
wersja prezentuje standardowy poziom Lemona w skali szkolnej - trójka.
Osobiście najbardziej rozśmieszył mnie fragment w tutorialu, gdzie
po ataku gracza na przeciwnika, wyświetlony zostaje radosny napis:
bardziej emocjonujące pojedynki czekają cię w dalszej części gry.
Tamten nawet nie oddał... :)
Sytuacji nie ratuje nawet niska cena, gdyż Rim nie jest wart żadnych
pieniędzy. Można nim co najwyżej straszyć małe dzieci, ale taka dawka
może być dla nich śmiertelna. Gracie na własną odpowiedzialność, wydawnictwo
Bauer, autor niniejszej recenzji ani Qnik nie zwracają kosztów leczenia
zaburzeń psychicznych spowodowanych włączeniem tej gry. Ale najlepiej
zostawcie ją w spokoju i bez tego realny świat oferuje zbyt wiele
stresów. Do kosza.
| Poziom
debilizmu |
77/100 |
| Producent/dystrybutor |
Fishtank/Lemon
Interactive |
| Cena |
19,90
zł |
| Plusy |
jakie
plusy??? |
| Minusy |
nie
chce mi się wymieniać każdej linijki kodu z osobna :) |
.::[Jasió]::.
powrót
do tekstów