Wakacyjna "bryndza"

Jak wygląda typowa wakacyjna ramówka, pisać chyba nie muszę :). Premier jak na lekarstwo, często jedynym nie "powtórkowym" punktem programu jest latynoska telenowela. (Choć nie jestem tu osobą kompetentną, bo dla mnie wszystkie są takie same :)). Szefowie stacji wychodzą z oczywistego (dla nich) założenia, że gdy słoneczko radośnie sobie świeci, wszystko co się rusza wybywa z domu i w podskokach biegnie na plażę, ewentualnie wyjeżdża na urlop w góry czy w inne równie miłe i sympatyczne miejsce :). Takie rozumowanie oczywiście - nie jest całkowicie pozbawione sensu, ale...

...ja także lubię wyjść na dwór, pograć w badmintona, pojeździć na rowerze, ale to właśnie w wakacje mogę beztrosko, nie myśląc o czymś tak nieistotnym jak szkoła ;), tracić czas przed dużym pudłem, zwanym potocznie telewizorem. Polskie stacje skutecznie jednak mi to umożliwiają - w czasie wakacji naprawdę trudno znaleźć coś interesującego, czego na dodatek wcześniej się nie widziało. Z tego względu ja i wiele innych osób przez dużą część dnia omija telewizor szerokim łukiem. A jaki wniosek wyciągają stąd dyrektorzy stacji? "Po co emitować coś lepszego, skoro i tak nikt TV nie ogląda?" A skoro nie ma nic ciekawego, to po co w ogóle naduszać "Power"?

Tawananna