Wyścig szczurów
Sie mano wiara, po przeczytaniu wszystkich tekstów w AM 26
(liczba naprawdę ogromniasta) postanowiłem uratować nasz magazyn, temat mimowoli
nasunął mi się po zakończeniu domu szkolnego.
Chodzi mianowicie o to co
na naszych świadectwach z czerwonym paskiem (niezależnie gdzie on się znajduje
;)) jest najbardziej: pożądane, wyproszone, wyuczone, wykute, a
konkretnie o oceny. U jednych powód do dumy u innych trochę mniej powód do dumy,
a jeszcze u innych kompletny powód do totalnego wstydu. Jednak po dłuższej
chwili zastanowienia, może nasuwać się pytanie: Czy ci najlepsi naprawdę są tacy
dobrzy. Sam orłem nie jestem, no dobrze kiedyś byłem ale to było dawno temu w
podstawówce. Teraz jestem w ogólniaku i widzę jacy naprawdę są ludzie. W tym
roku w mojej klasie było pięć osób z paskami na świadectwie, ale zdaniem moim i
jeszcze kilku kumpli i koleżanek uważamy, że zapracowały na to uczciwie tylko 2
osoby. Ludzie ci to spoko wiara i widać, że się uczą a nie ryją jak reszta.
Rycie to z definicji panującej w mojej okolicy, nie nauka, lecz poprostu sposób
na dobre oceny, przecież co będzie miał gościu który wyryje kilkanaście wzorów z
Ciągów geometrychnych naprzykład z matematyki, będzie je pamiętał tylko miesiąc
i zapomni. Ano jedno wielkie gówno. Mam taki wybitny przypadek w mojej klasie,
gościu ma na głowie szopę wielką, aby zdołała pomieścić jego genialną głowę i
ryje dzień i noc, na żadne imprezy nie chodzi tylko ryjr i ryje. I on dostał
piękne świadectwo z pięknym paskiem i buzi o dyrektorki. No i cacy wsio by było,
żeby nie to, że gościu po miesiącu nic nie pamięta, jak Bozię kocham, po kilku
tygodniach z wszystkich przedmiotów co miał piątasy, wystarczyło się zapytać o
coś z przed tego czasu, lepiej, jakaś powtórka wystarczyła aby koleś nic a nic
nie jarzył. No ale takiemu to się piątasa należy bo wykuł zdał i zapomniał.
Błłłeeee, niedobrze się robi. Dla porównania dam kumpele, normalnie TAKĄ W
PORZĄDKU, imprezki i nie ryje i świadectwo z pachem ma, czyli wniosek z tego, że
jednak uczyć a nie kuć można i nie jest to takie trudne.
Teraz o uczniach
słabszych będzie krótko. Są takowych trzy typy: PIERWSZY to kompletni olewatorzy
(elewatorzy;>) im naprawdę nie należą się dobre oceny, DRUGI to tacy, którzy
się starają ale nie wychodzi, no są przecierz tacy im powinno się dać szansę,
tym bardziej, że nie rzadko się starają, TRZECI to tacy, którzy wolą się
nauczyć, dostać trójczynę i pamiętać temat do końca życia niż za miesiąc mieć
dziurę w pamięci, taka wiara jest właśnie niedoceniana. Nauczyciele wolą
słodkich kujonków i lizusków od prawdziwych uczniów.
No i teraz
o temacie tytułowym, tenże wyścig zaczyna się właśnie od takich niewinnych
kujonów od najmłodszych lat kują i kują, później z tego coś mają, ale też szybko
tracą, bo nie potrafią często się przystosować do rosnących wymagań
(sprzętowych???), a taki uczeń typowy szybko się umie przystosować, bo pamięta
jak w szkole się uczył i wbrew pozorom pamięta dużo więcej ze szkoły niż
kujonki. Co do kujonków życie takich szybko się załamuje, nie potrafią się w
życiu "obrócić" i padają i powiększają grono bezrobotnych. Bo jak kto chce i
jest bystry to sobie pracę znajdzie. A taki kujonek to idzie na dworzec i ćpa i
pije niejednokrotnie i stacza się powiedzmy otwarcie : KUCIE NIE
POPŁACA.
PS. Ten kujon z mojej klasy zadzwonił do mnie kiedyś w
środku wakacji w poprzenim roku i chciał wiedzieć jakie są tytuły książek na
następny rok bo on już chciałby się przygotowywać, no dobra jak na dworze pada
całe wakacje to rozumiem ale jak było wtedy ponad 30'C to wybaczcie...
słuchałem podczas tych wywodów:
a am nie wiem coś
tam snuło się z głośnika
tekst napisany w dniu w którym rozegrano mały
finał mistrzostw świata 2002 w pice nożnej : VIVA La
Turcja