Dotyczy tekstu "Świadkowie - a jednak sekta?" napisanego przez aoosteen.
Tekst ten próbuje przekonać że nią są. I komu tu wierzyć? Pewnie niejeden się nad tym zastanawia więc chociaż dla niektórych ta dyskusja jest już nudna, muszę jeszcze zabrać głos. Chętnych za wysłuchaniem obu stron, tych za i tych przeciw zapraszam do lektury. Dlatego krótka opinia kogoś, kto nie jest Świadkiem Jehowy:
"Świadkom Jehowy organizacje antykultowe zarzucają, że od członków żąda się bezrefleksyjnego przyjmowania nauk Towarzystwa Strażnica (kierownictwa kościoła) i ślepego posłuszeństwa władzom zboru, że doktryna nakazująca transfuzji naraża zdrowie i życie, a także, że zniechęcają swoje dzieci do kształcenia się. Zarzucają im też otaczanie tajemnicą struktur organizacyjnych i rozbijanie rodzin przez uporczywe nawracanie bliskich, w tym dzieci bez zgody współmałżonka." (Mniej więcej taki obraz nakreśliła aoosteen) "Polskich Świadków Jehowy badał m.in. prof. Wojciech Modzelewski, socjolog religii (Uniwersytet Warszawski): - Określenie Świadków Jehowy mianem destrukcyjnej sekty jest nieporozumieniem: wyznawcy nie są izolowani od społeczeństwa, w zborze nie ma dominacji przywódcy nad członkami, a ich działań ewangelizacyjnych nie można nazywać praniem mózgu. Jeśli chodzi o nawracanie rodziny, to patrząc od strony Świadków, jest to dbałość o zbawienie najbliższych, a problemy powstają zwykle, kiedy rodzina nie akceptuje zmiany wiary swojego członka. Kwestia religijnego wychowania dzieci to sprawa kultury obojga rodziców. Nie jest prawdą że Świadkowie nie mogą studiować, natomiast preferowane są kierunki praktyczne, jak np. informatyka." (Magazyn "Gazety wyborczej" (49) 6 XII 2001)
W tekście "Świadkowie - a jednak sekta?" swoją opinię wyraziła osoba która jest raczej zdeklarowanym przeciwnikiem Świadków Jehowy, a to chyba nie jest uczciwy sposób przedstawienia sprawy. Ujmę to tak; Czy opinii o jakiejś rasie z Afryki lub Azji chcielibyście zasięgnąć u rasisty? Nie byłoby to raczej rzetelne źródło informacji.
Nie zamierzałem zajmować się każdą poruszoną sprawą ale kilka rzeczy naprawdę mnie ubawiło, wiec parę słów na ich temat:
"Nie dowiesz się, drogi czytelniku, iż starsi mają książkę, o której szeregowi SJ nie mają pojęcia, że taka publikacja istnieje, a w której są szczegółowo opisane metody tego, jak okazywać zainteresowanie ludziom, którzy przychodzą na zebrania SJ i jaki cel temu przyświeca: " Kiedy po raz pierwszy przyjdą do Sali Królestwa, mogą się poczuć obco; chcemy, żeby było inaczej - żeby spotkali się z serdecznym przyjęciem. Takie szczere zainteresowanie przekona ich, że wśród ludu Jehowy panuje prawdziwa miłość [Jana 13:35]." (Zważajcie na samych siebie i na całą trzodę, str. 22, 23)" (Zachęta typowo destrukcyjna? ) Czy autorka potępia nas za dobre maniery, za to że uczymy się okazywać gościnność? Jeśli chodzi o wspomnianą "ściśle tajną książkę": drogi czytelniku spytaj sam, i zobacz czy się o niej dowiesz. Skoro jest ona tak utajniona, to jak ją pani zdobyła? Pracuje pani w wywiadzie? Skoro to się pani udało proszę dostać się do tajnych dokumentów w Watykanie i uchylić nam choć rąbka znajdujących się tam informacji.
"Podobnie u nas, w Polsce, podczas niemal corocznych powodzi, nie słychać, by SJ pomagali komukolwiek, by zbierali fundusze bądź artykułu żywnościowe dla poszkodowanych... A już na pewno nie słyszałam, by na takiej pomocy skorzystał ktoś, kto nie jest SJ! Może to dlatego, że tak nakazał im 'niewolnik', a później starsi w zborach pouczają w taki sam sposób na zebraniach... Podręcznik dla starszych (ten oficjalnie nieistniejący ;-)) mówi wyraźnie: "W razie klęski żywiołowej trzeba się zatroszczyć o podtrzymywanie braci na duchu i pomaganie im pod względem fizycznym i materialnym" (Zważajcie na samych siebie i na całą trzodę, strona 25). I nie ma ani słowa o pomocy dla innych..." Bo może za mało pani szukała. Ja znalazłem np. coś takiego z książki wydanej przez Świadków. Jest tam pytanie i cytaty Biblijne jako odpowiedź: "Jakimi zasadami chrześcijańskimi powinniśmy się kierować w kontaktach z osobami, które nie są Świadkami Jehowy? Jak chcecie, aby wam czynili, tak i wy im czyńcie (Łuk. 6:31). Jak długo mamy czas sposobny ku temu, czyńmy dobrze wszystkim (.Gal. 6:10)".
Sam osobiście rozmawiałem ze Ś.J. którzy w czasie powodzi w Polsce pojechali usuwać jej skutki w domach Ś.J. i pomagali innym mieszkańcom nie Świadkom. (nie napiszę że sam też przesyłałem pieniądze na powodzian bo wyjdzie na to że się chwalę ;o) ) No cóż ale skoro gazety o tym nie pisały to pewnie się przesłyszałem. ;o)
Na koniec chciałbym jeszcze wtrącić coś o podanym sposobie argumentacji który można zastosować do nie jednej organizacji, religii czy jakiejś społeczności.
Aoosteen wysuwa następujące argumenty podając przy okazji model Hassana:
"Działalność religijna przeważnie prowadzona potajemnie...".
"... członkowie są najczęściej bezwarunkowo oddani samozwańczemu przywódcy...".
"... izolują się od przyjaciół, rodziny....".
"... izolacja od reszty społeczeństwa...".
"...oszukańcze i nieetyczne metody pozyskiwania nowych wyznawców...".
Ja np. widzę że będzie to pasować do innych religii, wojska, policji a nawet do rodziny (izolacja w klasztorach i wojsku. W rodzinie, wojsku i kościele mamy chyba też do czynienia z samozwańczym przywódcą, bo czy ktoś z was głosował żeby głową domu był np. ojciec, albo może wybraliście sobie dowódcę czy księdza? Itd., itp.) Tak samo można zastosować model Hassana. ["jakie ubiory, kolory, uczesanie (...) trzeba prosić o pozwolenie na poważniejsze decyzje (...) nagrody i kary (za właściwe lub niewłaściwe zachowanie) Dla mnie jak nic pasuje to do rodziny]. Po prostu model Hassana można zastosować do każdego.
Argumentacja aoosteen jest po prostu naciągana. Sama robi to co zarzuca Świadkom Jehowy. I tym sposobem moglibyśmy się sprzeczać naprawdę długo o to kto ma rację. Nie mam zbytniego wpływu na to komu uwierzycie.
Na łamach Action Maga toczyła się już nie jedna dyskusja na takim czy innym poziomie. Mam nadzieję że poziom ten będzie stale wzrastał.
Mam też nadzieję że jeśli będziecie czegokolwiek ciekawi, to poszukacie rzetelnych opinii.
[Tak na marginesie jeszcze jedna rzecz. Jako źródło informacji o Ś.J. podano adres serwisu (który stworzyli ich przeciwnicy) jakoś pewnie "niechcący" bardzo podobny do oryginalnego adresu strony stworzonej przez Ś.J (www.watchtower.org). To dopiero "etyczne" metody.]