„Rozmowa liryczna”
Powiedz mi, jak mnie kochasz.
- Powiem.
- Więc?
- Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec.
Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
I bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
I gdy jajko roztłukujesz ładnie –
nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
W taksówce, i w samochodzie. Bez wyjątku.
I na końcu ulicy. I na początku.
I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
Dzisiaj. Wczoraj. Jutro. Dniem i nocą.
I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
- A latem jak mnie kochasz?
- Jak treść lata.
- A jesienią, gdy chmurki i humorki?
- Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
- A gdy zima posrebrzy ramy okien?
- Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.
Leśniczówka Pranie, 1950
Konstanty Ildefons Gałczyński
Postanowiłam przepisać ten wiersz, gdyż bardzo mi się podoba. Niestety, nie braliśmy go w
szkole (głupi polonista --‘). Ale to tylko przykład, jak prosta może być poezja.
Ja wiem - niektórzy poezję uważają za rzecz zbędną, i na dodatek tylko dla mięczaków.
I w tym miejscu grubo się mylą. Poezja nie jest rzeczą zbędną, a wręcz potrzebną.
Może nie – nie potrzebną, przydatną. Ile razy zdarzyło się Wam przepisywać jakiś wiersz
np. na Walentynki? Ha, przyznać mi się tu, i to zaraz!;)
Wiersze są formą wypowiedzi, którą nam czasami trudno jest ująć w zwykłych słowach.
Jakże są niezwykłe słowa poezji. Teraz mam pytanko: czy nie denerwuje Was czasami, gdy
nauczyciel z polskiego próbuje Wam wmówić swoją interpretację jakiegoś wiersza/opowiadania?
Przecież to absurd, bo każdy ma WŁASNĄ interpretację danego wiersza/opowiadania, związaną
zwykle ze swoimi przeżyciami i uczuciami. Nie wiem jak Was, ale mnie to strasznie, okropnie
wręcz, wkurza. To jest po prostu nie do zniesienia. Można ześwirować.
„Tylko dla mięczaków” – nie prawda. Kłamstwo w żywe oczy. Znam ludzi, którzy
poezję uważają za pewną ideologię życia - i wcale nie są mięczakami. Są tylko ludźmi,
którzy mają więcej weny i potrafią choć trochę zrozumieć, co miał na myśli autor i co czuł.
Tak moi drodzy – poezja została stworzona głównie do przekazywania uczuć…
Powiedzcie, że czytaliście wiersz, w którym nie były zawarte żadne uczucia – nie powiecie
tak, gdyż taki wiersz NIE ISTNIEJE. We wszystkich jest uczucie. Od miłości po skrajne
załamanie – po prostu w każdym. Czytał ktoś z Was może „Pana Tadeusza” do końca?
[Tak na marginesie - ja w ogóle go nie czytałam, bo szczęśliwym trafem mnie to ominęło, ale
to już temat na osobną historię ;)]
No i zdania po przeczytaniu tegoż dzieła są podzielone. Dla niektórych jest to po prostu
rzecz, którą trzeba przeczytać, bo w przeciwnym razie dostaniemy pałę; dla innych - coś,
co ma zdolność przekazania niesamowitych uczuć. Co czuł Mickiewicz, kiedy to pisał?
Jak może czuć się człowiek, który bardzo tęskni za swoją ojczyzną – ten utwór daje nam
odpowiedź na to właśnie pytanie. Nie będę tu już wgłębiać się w te romanse Zośki i Tadka,
chodzi mi tu głównie o próbę przekazania uczuć w utworze.
Tak samo piosenki. Przecież mają one texty poetyczne. A sama melodia ma nam tylko pomóc w
odbieraniu uczuć zawartych w tekście. Nawet te piosenki pokroju black metal – tu zawarte są
najczęściej: gniew, nienawiść do otoczenia, próba ucieczki od świata, a czasami ból i
tęsknota za czymś nam bliskim lub nieznanym (oczywiście nie mówię, że wszystkie piosenki
black metalowe o tym mówią - to tylko przykład).
Aha, no i jeszcze jedno – po świecie chodzi taki stereotyp, że to kobiety mają w sobie
więcej romantyzmu i właśnie to głównie one piszą wiersze. Bzdura – uważam, że faceci
potrafią równie dobrze, a czasem nawet lepiej wydobyć z siebie coś, o czym nie wiedzieli,
że w ogóle istnieje. A mianowicie – szczyptę rozmarzenia i weny… Tak, tak – oni jednak
potrafią mieć wenę. Przykłady? Proszę: K. I. Gałczyński (jego wiersz jest gdzieś tam na
górze :)), Adam Mickiewicz (btw. czy też uważacie, że „Niepewność” to najlepszy i
najbardziej romantyczny jego wiersz, hę?), C. K. Norwid, K. K. Baczyński, Bolesław Leśmian,
Czesław Miłosz, Juliusz Słowacki, Zbigniew Herbert, Jan Kochanowski… można tego jeszcze do
nocy wymieniać, ale nie będę przecież znowu do 2.00 siedzieć przy kompie, bo oczy mi kiedyś
„same” wysiądą :P (mój kolega powiedziałby – wysiodo. No comment’s please…:P)
No, ale wracając do tematu – faceci też, mimo tych wszędobylsko panujących stereotypów,
potrafią pięknie pisać. Nie będę już rzucać tu przykładami, bo z tego testu
zrobi się jeden wielki przykład.
I kobiety wcale nie uważają tego za tzw. brak męskości, czy jakoś tak to się nazywało.
Według mnie, wiersze pisane przez chłopca/mężczyznę są… śliczne, słodkie itd.
Nie - tym razem to nie jest mój kolejny objaw schizofrenii. Po prostu tak uważam.
Ale to tylko moje zdanie.
I na tym wypadałoby zakończyć te wywody.
W poetycznym nastroju (i z dawką tzw. feny tfurczej :P) żegna się z Wami
Asu-chan ;)
PS. To miał być krótszy text, ale jakoś tak wyszło:)
PS 2. Czy wiecie, jakie dziwne myśli nachodzą człowieka, kiedy jest cały poobijany
i w znacznej części niezdolny do pracy (ekhm…to znaczy - jest niezdolny do łażenia po
mieście :P)?
PS 3. Podaję maila : asu_chan@wp.pl - tylko proszę mnie tam aż tak bardzo nie zlinczować ;P
PS 4. Pozdrawiam i całuję Patryka. Za to, że jesteś :)
PS 5. World peace!!! :PPP