Pozwolicie, że przytoczę fragment jednej z piosenek hip-hopowych - "Pieniądze tu królują i one tu rządzą, nie ma co gadać, wszystko jest dzięki pieniądzom". Słowa te najlepiej oddają to, co działo
się na tegorocznym "Mundialu". Piękno sportu zeszło na drugi plan. Organizatorzy myśleli tylko jak zbić na tych mistrzostwach dużą kasę. Następna dziwna sprawa. Fakt powołania sędziów, którzy nawet nie wiedzą, że gdy
piłkarz dotknie piłkę ręką to się gwiżdże. Niech sobie panowie biegają i gwiżdżą dzieciakom z podstawówki, a nie zawodowym piłkarzom na imprezie, która ma wyłonić mistrza świata w jakże ukochanej przez nas dyscyplinie sportowej. Sprawdza się powiedzenie, że sędziowie sędziują gospodarzom. Jak żal mi było Hiszpanii! Według mnie to oni powinni zmierzyć się z Brazylią w finale. Trener Camacho słusznie powiedział, że ze słabymi Koreańczykami wygrali w 90 minutach, zaś z sędziom nie udało im się w ciągu 120 minut. A co stało za wygranymi gospodarzy? Oczywiście wielkie pieniądze. Sprzedaż jakiegoś kremu do twarzy, który reklamuje Ahn wzrosła o kilkadziesiąt procent, każdy chce mieć koszulkę reprezentacji Korei itd. Mógłbym tak wyliczać bez końca, ale po co? Cieszę się, że chociaż w półfinałach i finale sędziowali profesjonaliści (na linii znalazł się nawet jeden Polak!). Następna sprawa jaką chcę poruszyć to kryzys europejskich klubów. Grają tam najdrożsi i najlepsi piłkarze, a tu tacy Azjaci dostają się do półfinału, Senegal wygrywa z Francją i dochodzi do ćwierćfinałów, Turcja zdobywa trzecie miejsce. Okazuje się, że pieniądze cudu nie uczynią. Jeden Totti, który jest więcej wart niż cała reprezentacja Korei nie mógł pokonać takich średniaczków. Faktem jest, że sędzia, który nawet średniaczkiem nie był pomógł Korei wygrać, ale mimo wszystko...Czy europejska piłka nie przeżywa kryzysu? Przepełniony kalendarz spotkań, gier klubowych, w reperezentacji. Żaden piłkarz nie jest w stanie wytrzymać takiego obciążenia psychicznego i fizycznego. Czym to później się objawia? Częste skurcze, kontuzje, przemęczenie. Na boiskach nie oglądamy świeżych, bajecznie technicznych piłkarzy, tylko jakąś bezsensowną kopaninę, grę na czas, notoryczne ciagnięcie się za koszulki. Czy nie wydaje się Wam, że futbol stracił swoje piękno!? Może nie do końca, ale kiedyś to wszystko wyglądało inaczej...lepiej.
Osobny akapit chcę poświęcić wytępowi Polaków. Przed mistrzostwami cała Polska wiązała z występem naszych Orłów wielkie nadzieje. Engela nazwano ojcem sukcesu narodowego. No i zaczęło się. Zamiast ćwiczyć nasi piłkarze zaczęli swój pochód po wielką kasę. Reklamy Ery, Coli, zupek chińskich i Bóg wie czego jeszcze. Uważam, że za dużo tego było. Bum medialny spowodował wielkie zainteresowanie naszą reprezentacją. Piłkarze nie myśleli już o jak najlepszym występie na MŚ tylko czy stosowne będzie założenie garnituru Vistuli.
Wreszcie nadszedł wielki dzień. Nasz pierwszy mecz w takiej imprezie od 16 lat. Wszystko zaczęło się od skanadlicznego występu naszej wokalistki. Znany z "Idola" Kuba Wojewódzki na czacie powiedział, że to nie był hymn narodowy tylko jakaś "dumka na dwa serca". Skład w pierwszym meczu wydawał się optymalny. Engel na boisko wytoczył swoje najcięższe działa. Najlepsza obrona Bundesligi wydawała sie nie do przejścia. I co się stało po 90 minutach gry? Czar prysł, zagraliśmy beznadziejnie, bez jakiejkolwiek koncepcji, pomysłu na grę. W drugim meczu Engel wystwawił taki sam skład, co było już dla mnie dziwnym zaskoczniem. Mówi się, że wygranego składu się nie zmienia, ale my przegraliśmy!!! Złośliwcy twierdzą, że w dwóch pierwszych meczach wystąpiła "reprezentacja Engela", a w trzecim dopiero reprezentacja Polski. Zgodzę się z tą opinią, okazało się, że nasze "wielkie gwiazdy" z zagranicy to patałachy a nasi ligowcy są o niebo lepsi. Ostatni mecz dał nam nadzieję, że jeszcze nie jest z nami tak źle. Ostatnią sprawą po mistrzostwach była zmiana ternera. Uważam, że nie tylko trenera powinno się wyrzucić z reprezentacji, ale i co niektórym piłkarzom podziękować...na zawsze.
Mistrzostwa w Korei i Japonii okazały się jednymi z najgorszych w historii. Liczne skanadale, to wszystko nie wpływa pozytywnie na wizerunek piłki nożnej, na świecie.
Baton