W AM 25 był zamieszczony art Archwimilimiłopotopoczerpaczkiwiczanina pt. MASTER
PLAN – czyli jak pozbyć się rodzeństwa? Co prawda dotyczył on młodszego rodzeństwa,
ale ja postanowiłem sprawdzić, czy poskutkuje na starszej siostrze.
Zgodnie ze wskazówkami zawartymi w MASTER PLANIE najpierw odpowiednio się
przygotowałem – skombinowałem potrzebne rzeczy: 1 flaszka spirytusu, dwa metry młotka,
cztery kilo sznurka, dwa litry noża i sztuka keczapu. Czy jakoś tak :)
Zgodnie ze wskazaniem sprawdziłem, czy spirytus jest dobrej jakości. HUUUU! Był.
Teraz czekałem, aż „obiekt” opuści strefę operacyjną, i zapoznałem się z planami budynku.
Zaplanowałem drogę ucieczki, na wypadek niepowodzenia misji. Gdy siostra opuściła pokój,
przystąpiłem do działania. Dyskretnie pociągnąłem z bara drzwi, które wyleciały z framugi i
wszedłem do strefy działania. Czas operacyjny oszacowałem na 5 min i 31s.
Teraz zgodnie z założeniem Archwicośtama, miałem znaleźć ulubioną pluszową zabawkę
siostry i upozorować samobójstwo pluszaka, w celu wywołania u niej szoku. Co prawda było
tam kilka misi z pluszu, ale nigdy nie widziałem aby się z nimi bawiła... yyy... chciałem
powiedzieć nimi, nie z nimi, dykcja zła, dykcja:))(pozdrowienia dla Pana Leszka).
Tak więc musiałem improwizować, musiałem wywołać dość silny szok psychiczny u siostry,
aby nie była w stanie stwierdzić kto jej jeb... yyy... znowu dykcja, wybaczcie mi:)
Tak więc włączyłem telewizor i wrzasnąłem:
-AAA!!! Klan się skończył!!! Chwila ciszy – i nic, nie przybiegła. Musiałem wymyśleć coś
innego.
-AAA!!! Britney jest mężczyzną!!! – i też nic. Ja jednak się nie poddałem, bo ja tu jestem
Pan Sowa, ja tu wszystko wiem.
-AAA!!! Enrike popełnił samobójstwo!!! – usłyszałem szybkie kroki siostry, już z kuchni
wrzeszczała:
-Ach, NIE! Tylko nie mój Enrike !!! – wparowała do pokoju i podbiegła do telewizora, przez
trzy sekundy była w szoku, wykorzystałem ten czas i walnąłem ją młotkiem w głowę.
Nieprzytomnego „obiekta” wyniosłem na zewnątrz i wrzuciłem do kubła na śmieci.
Zanim wlałem do niego spirytus by siostra cuchnęła alkoholem, przekonałem się, że to nadal
jest spirutus – Gul – Tak! to był... zaraz, zaraz, coś mi tu nie gra –Chlup, Gul, Gul,
Gul...Gul, Gul, Gul... AGGHHHHR – Tak! To był spirytus:)) Zepchnąłem kubeł w dół uliczki i
jakoś tak smutno mi się zrobiło – na szczęście okazało się, że mój smutek był nieuzasadniony
bo trochę spirytu jeszcze zostało :))
Wróciłem do domu i zaczekałem do powrotu rodziców. Teraz zgodnie z MASTER PLANEM
miałem powiedzieć, że siostra poszła na jakąś libację, i że wróci rano. Nie postąpiłem
według planu , powiedziałem, że siostra wyszła i że nie wiem, gdzie poszła.
............................................................................................
............................................................................................
............................................................................................
.................................................................. . . . . . . . .
. . . . .
Minął tydzień od zniknięcia siostry
............................................................................................
...... . . .. .. . .
Potem drugi.....................
Aż pewnego dnia przez przypadek usłyszałem jak mama mówi do taty:
-No, aborcja się nie udała, ale nareszcie się jej pozbyliśmy.
|:-)
Nie bierzcie ze mnie przykładu, jestem chory :)
[Eddie: Owszem, a ja - nie tylko przez uprzejmość - nie zaprzeczę.
Ludzie, rozumiem, że można chcieć podlizać się swojemu ulubionemu autorowi i wypisywać
różne bzdury, ale tego typu rzeczy możecie sobie darować. Raz, że jest to niesmaczne,
dwa - mało śmieszne, trzy - po prostu chore.
Nie wiem jak Qń, ale ja z pewnością więcej takich tekstów przepuszczał nie będę.
Ten wchodzi tylko jako przykład, żeby wiadomo było o co chodzi. {I tak sporo tego zamieściłeś w tym miesiącu... Ja byłem brutalniejszy. ;) - Qn`ik}
Ps. Archwimilimiłopotopoczerpaczkiwiczaninie, wybacz że nie przysłałem ci skrzynki wina.
Wierz mi, próbowałem, ale fax nawalił już na pierwszej butelce.
MASTER PLAN przetestował dla was Andrew z Sosnowca.