Biały murzyn Polak.

Powoli dochodzimy do kolejnego etapu rozwoju naszego pięknego, lecz okaleczonego przez los kraju. Wydawałoby się, że Polska w swej historii przebrnęła przez tak wiele krzywdzących ją sytuacji, że wyciągnęła z nich odpowiednie wnioski, dojrzała, zebrała doświadczenie i wystarczająco dużo nauczyła się na swoich błędach.
Po części jest to racja, nasz silny naród zawsze walczył z uciskiem ze strony wrogich państw.
Nawet pod największym naciskiem rośliśmy w siłę i byliśmy w stanie zdobyć środki by walczyć o swoje. Teraz po analizie zaistniałych sytuacji nasz kraj wstąpił do organizacji wojskowej NATO, zabezpieczając się przed ciągła walką, i udowadnianiem że jesteśmy silni i nikt tak naprawdę z nami nie wygra. Dzięki Paktowi Północnoatlantyckiemu mamy gwarancję bezpieczeństwa w aspekcie militarnym.
Jeśli chodzi o sprawy wojskowe całkiem nieźle sobie radzimy, ale w sprawach gospodarczych daleko nam do wypracowania stabilnej pozycji.
Podpisaliśmy umowę z Danią o zakupie od nich gazu, który będzie w przyszłości transportowany przez wielki rurociąg ciągnący się przez Morze Bałtyckie. Jak wiadomo do tej pory głównym dostarczycielem gazu ziemnego do Polski była Rosja. Wybudowanie rurociągu da nam możliwość zakupu surowca także od Danii, co ograniczy monopol Rosjan.
Można powiedzieć, że stworzyliśmy zdrową konkurencję, która w przyszłości zaowocuje obniżeniem ceny. Ale i tu jest mankament. Wszystko wydawało by się piękne i ładne, gdyby nie fakt, że przez 10 lat będziemy musieli kupować ogromne ilości surowca od Danii i tym samym przepłacać.
No cóż, klamka już dawno zapadła i musimy się z tym pogodzić. Takich sytuacji jest wiele, sprawa rurociągu nie jest wyjątkiem. Wielkie hipermarkety nie płacą właściwego podatku bo korzystają z ulg jakie im przysługują. Z Polski wywozi się ogromny kapitał i nawet na niego nie jest nałożone odpowiednie cło.
Jak widać sprawy gospodarcze to ciężka, długa, zakręcona i wyboista droga, którą musimy przejechać walcem i wyprostować by naszym potomkom łatwiej się szło.
Podobnie i z tej sytuacji nasze władze wyciągnęły wnioski i ubiegają się o członkostwo do Unii Europejskiej, które ich zdaniem jest dobrym rozwiązaniem. Kraj jest podzielony na wiele ugrupowań, które reprezentują odmienne zdania co do tej kwestii, a członkowie danych ugrupowań także dzielą się na wiele głosów. Taki stan nie pozwala na jednogłośne powiedzenie TAK lub NIE Unii Europejskiej. Każdy mydli oczy swoimi racjami.
Ale trzeba trzeźwo popatrzeć na sytuację państw UE i naszą. Jeśli chodzi o naszą to nie muszę nic mówić bo wszyscy wiemy jak ona wygląda. Natomiast kraje członkowskie Unii są mocarstwami ekonomicznymi i gospodarczymi. Mówi się, że po wejściu Polski do UE otworzy się przed nami obcy rynek, przyjdą do nas wielkie firmy, które będą konkurować o nas – klientów z Polski. Taka sytuacja dla konsumentów jest wręcz wymarzona, ale nie dla naszego rodzimego przemysłu. Nie jesteśmy gotowi na tak wielką konkurencie z Unią. Rodzimy przemysł może upaść jeśli będziemy kupować tanie wyroby z zagranicy niż te z Polski, które będą droższe, bo producentów nie będzie stać na obniżenie ich cen, ponieważ nie będą sprzedawać tak wiele jak inne zagraniczne firmy. Głównym powodem tego stanie się wyrobiona pozycja danej marki w krajach UE. Europejczyk będzie wolał kupić dobrą unijne wołowinę niż jakąś tam polską.
Bo w końcu ich mięso wiadomo, że jest ze zdrowej, faszerowanej krówki, która stoi całe dnie w jednym boksie w oborze i żre genetycznie zmodulowaną kaszkę, niż z jakiejś tam polskiej mućki, co to spaceruje całe dnie po łące, oddycha wiejskim powietrzem i je nie przetestowaną
laboratoryjnie trawę, w której podobno żyją małe piszczące potworki.


Kolejną kwestią jest ogromny kapitał jakim dysponują obce firmy i brak wyspecjalizowania Polskiej gałęzi gospodarki, by stała się znana na całym świecie i mogłaby stanąć do rywalizacji, jako jakościowo najlepsza.
Tak, Europejczycy patrzą na nas z góry. Jeśli polski przedsiębiorca nie znajdzie rynku zbytu, nie będzie mógł dalej utrzymać firmy. Do jego kasy nie wpłyną pieniądze za sprzedany towar i nie będzie mógł zapłacić swoim pracownikom – grupie około tysiąca ludzi.
Mówią, że jak wejdziemy do piętnastki to będziemy mogli znaleźć pracę za granicą.
Tak i owszem, ale jaką? Nikt nie powiedział że dobrze płatną. Nikt nie wspomniał, że Polak ma wyrobiony na zachodzie stereotyp inteligentnego, aczkolwiek złodzieja i pijaka.
Pracodawca będzie wolał dać stała posadę rodakowi, a nam sezonowego zbieracza szparagów czy innych truskawek. Tak, tak, będziemy wykorzystywani harować jak woły za marne pieniądze. Powiedzmy sobie szczerze, staniemy się BIAŁYMI MURZYNAMI, którzy będą wykorzystywani do pracy porównywanej z niewolniczą.
Jeśli pracodawca np. francuski będzie miał w ręku dwa podania o pracę; Francuza po studium budowniczym z wykształceniem: technik budowlany, i Polaka po Politechnice Śląskiej z wykształceniem mgr budownictwa, to jak myślicie kogo wybierze? U nas odpowiedź jest oczywista, ale on będzie wolał Francuza bo nie wie co to tego Polaka uczą na taj jego Politechnice.
Dlatego bardzo ważna jest integracja; nie nas z Unią, ale Unii z nami. Musimy zainwestować w kilka polskich marek, puścić ich reklamy w Europejskich telewizjach. Powiedzieć w nich, że dany produkt ma wszystkie możliwe atesty i na dodatek aby potwierdziła to jakaś znana osoba w danym państwie. Gdy produkt osiągnie sukces i ludzie będą na ulicach rozmawiać o jego „fajnej” reklamie – tak jak my to często robimy – gdy się będzie dobrze sprzedawał powiedzieć, że to polski wyrób. Wtedy Europejczycy się zdziwią, ale przekonają się, że też umiemy władać potężną bronią jaką jest komercja.
Ale gdy stanie się najgorsze, jeśli nie będziemy cwańsi od naszych sąsiadów, zakłady upadną z wymienionych wyżej powodów, nie będziemy mieli innego wyjścia jak tylko szukać ostatniej deski ratunku i chcąc nie chcąc zyskamy nowy stereotyp – białego murzyna.
Mógłbym wam jeszcze wymienić wiele dziedzin które mówią za NIE TERAZ Unii, ale główny już z moich ust padł, a reszta to temat na innego arta.
Dla sprostowania Unia Europejska to wspaniała rzecz, ale nie dla naszego kraju w chwili obecnej i nie na takich warunkach. Tak jak mówiłem; wykreować produkt, wysmarować go atestami i nagrodami, zawinąć w komercyjną otoczkę, sprzedać. Następnie otworzyć nowy zakład pracy wytwarzający ten produkt i już sytuacja lepsza i bezrobocie mniejsze.
Wkroczyć do Unii nawet na okres przejściowy, ale pokazać im że też umiemy się sprzedać a nie tylko ich kupić.
Wiadomo do tego, potrzeba kogoś kto podobnie myśli na wysokim stanowisku, a jak wiadomo myślenie na wysokościach boli bardziej niż przy ziemi.

Zdanie na koniec:
Nie martwcie się; nawet jak wejdziemy i nas nasz rząd nie posłucha, to i tak sobie damy radę – Polak Potrafi przez duże „pe”.

I pamiętajcie Eryk i Andrew główną siłą polityczną w Polsce.

Andrew ( andreandrew555@wp.pl )