Grzeczność i szczerość...
Na początek: to nie będzie długi
text "serio!"
;))))))
Moim zdaniem szczerość jest najmniej pożądaną cechą jaka może być. No bo
popatrzcie. Pokażę wam jak wygląda historia człowieka "grzecznego"
;):
Są urodziny. Gospodyni zrobiła jakąś niezbyt dobrą kolację, ale grzeczny zje i
powie, że mu smakuje. Za 15 dni znowu przychodzi na urodziny do tego samego
domu. Ta pani przygotuje to samo, bo powiedział, -z grzeczności- że mu smakuje
chociaż rzeczywiście to było *******!!! Za trzecim razem gdyby ona znowu to
zrobiła gość by już nie prawdopodobnie nie wytrzymał i by powiedział co o tym
myśli i co? Bardzo by tą panią to zabolało, że na początku
!kłamał!,
że mu smakowało, a teraz?
Teraz historia człowieka "szczerego" ;):
Są urodziny. Gospodyni zrobiła jakąś niezbyt dobrą kolację, szczery spróbuje i
powie "Pffff... tego się nie da jeść... masz Józef"
;)) (Ci co grali w Krucjatę skumają). Też tą pani to będzie trochę bolało, ale
nie aż tak bardzo jak wtedy gdy to powiedział grzeczny.
Nooo.... skończyliśmy, ale teraz dalej. Gdy byłem mały to zawsze rodzice mi
mówili, że trzeba być grzeczny i te pere ;) A gdy na urodzinach powiedziałem coś
nie tak mama zaraz mnie upomniała i tej pani powiedziała
"On jest jeszcze mały". A to, że będę duży znaczy, że mam kłamać?! Ja
sądzę, że grzeczni zazwyczaj.... kłamią, żeby nie zranić gospodyni, ale jestem
PEWIEN że w końcu nie wytrzymają i.... opisałem to w historyjce ;) ;) Nie będę
się już powtarzał :) Czekam na opinie ;)
Ecik
ecio@go2.pl