Opis stworzenia Świata

Witam wszystkich obecnych. Muszę przyznać, iż teraz, po maturze, naszła mnie ochota na (powiedzmy głębsze) przemyślenia. Właściwie długo nosiłem się z zamiarem wystukania kilku słów, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. W chwili obecnej nadszedł czas na przedstawienie moich poglądów. Dotyczą one spornego tematu: stworzenia świata. Zajmę się opisem tego wiekopomnego :) wydarzenia przedstawianym przez Pismo Święte (Biblia Tysiąclecia) i porównam z teoriami biologicznymi.

Niektórym wydaje się, że nie można pogodzić biblijnego opisu z naukowym, ale czy do końca? Szczerze mówiąc, już od najmłodszych lat obstawałem za tym, że człowiek pochodzi od małp, a nie od Adama i Ewy, nawet naraziłem się władzom kościelnym :) - katechetka twierdziła, że wszyscy, którzy wierzą w małpy, nie są chrześcijanami (a to małpa, prawda? :)), a ja oczywiście musiałem odpowiedzieć, że jestem katolikiem i jednocześnie wierzę w ewolucję. Pani się zdenerwowała, zastanowiła i... gdyby nie to, że byłem ministrantem, nie miałbym piątki z religii :) (a było to może w IV, V klasie podstawówki! Cóż, miałem już swój rozumek :)).

Dosyć głupot, czas na konkrety. Zaznaczam, że poniższe rozważania są jedynie moim (niekoniecznie słusznym) poglądem i nie usiłuję nikomu tego narzucać. Kto nie chce tego czytać, ma ostatnią szansę odwrotu tutaj. Tak przy okazji: przydałaby się jakaś wiedza biologiczna z Waszej strony, jeśli zamierzacie sprawdzić to, co napisałem.

Część I: Biogeneza vs. Genesis

Opis biblijny rozpoczyna się słowami: Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.

Oznacza to, że z bezładnej masy, jaką była kula ziemska, oddzieliły się gazy i w wyniku ruchu obrotowego doszło do uformowania kulistej bryły. Potem powstawała atmosfera. Początkowo jej skład był niekorzystny dla powstania życia, ale wyładowania elektryczne i promienie UV powodowały przemiany wodoru, metanu, amoniaku i pary wodnej w wyższe związki chemiczne, a w rezultacie w węglowodany, białka i lipidy. Wreszcie mogło powstać życie.

Biblia pisze dalej: Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód,...

Ciemność można wytłumaczyć dużym zagęszczeniem gazów i pyłu w tworzącej się atmosferze, przez co do ziemi nie docierały promienie słoneczne. Bezmiar wód panuje do dziś: w końcu trzy czwarte naszej planety pokrywają oceany.

I stała się światłość.

Popioły wulkaniczne i gazy opadły i atmosfera stała się czystsza, promienie słoneczne mogły bez większych problemów oświetlać powierzchnię błękitnej planety.

Tak minął biblijny dzień pierwszy, tyle tylko, że trwał kilka(set) milionów lat...


Dnia drugiego Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, Bóg nazwał to sklepienie niebem.

Opis wydaje się trochę niezrozumiały, ale można łatwo skojarzyć, że skoro niebo oraz woda w morzach i oceanach jest błękitna, to dlaczego pierwsi piśmienni mieli tego nie łączyć? Im wydawało się, że żyją między wodami, nie wiedzieli, dlaczego niebo jest błękitne i z czego się składa.

Drugi dzień można łączyć z procesem tworzenia atmosfery z poprzedniego akapitu.


Trzeciego dnia z bezmiaru wód wyłoniła się powierzchnia sucha.

Zapewne ruchy tektoniczne powodowały wypiętrzanie gór, zapadanie się innych obszarów, być może odparowała znaczna ilość wody i zasiliła atmosferę... Niemniej pojawiły się połacie ziemi, na której zaczęły rosnąć rośliny, fotosynteza umożliwiła im życie, organizmy doskonaliły się. Trzeba jednak dodać, że życie pojawiło się prawdopodobnie najpierw w morzach, gdzie warunki były korzystniejsze, później zaś wyszło na ląd i ewoluowało w dalszym ciągu.


Opis dnia czwartego mówi o stworzeniu gwiazd, słońca i księżyca, według nich ludzie mieli wyznaczać czas i orientować się w kierunkach świata. Żeby ten opis miał sens, należy umieścić go w akapicie dotyczącym pierwszego dnia, gdy atmosfera stawała się klarowna.


Piątego dnia stworzył Bóg wielkie potwory morskie [zapewne chodzi o wieloryby, ośmiornice, dwunastnice :); należy pamiętać też o dinozaurach wodnych, ale ich nie mogli znać ówcześni ludzie] i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju.


Szósty dzień był najciekawszy: Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. [...] ...wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia...

Wyżej opisane dni prezentują powstawanie wyższych form życia. Fauna morska zróżnicowała się prawdopodobnie ok. 650 mln lat temu, od tamtej pory w wyniku ewolucji formy zarówno roślinne, jak i zwierzęce doskonaliły się przystosowując do warunków środowiska. Jakieś 2 miliony lat temu pojawił się pierwszy przedstawiciel rodzaju Homo - Homo habilis (człowiek zręczny, zdatny). Różnił się znacznie od swych przodków - Australopiteków, dał początek formie Homo erectus (człowiek wyprostowany). To stworzenie umiało posługiwać się narzędziami i ogniem, współdziałało z innymi członkami grupy, cechowało się chodem dwunożnym. Można przypuszczać, że do tego gatunku należeli pierwsi rodzice: Adam i Ewa.

Niektórym wyda się to szokujące - praprzodkowie byli prawdopodobnie bardziej owłosieni, niżsi, mieli nieco inny kształt i mniejszą pojemność czaszki, ale bliżej im było do człowieka, niż do małpy. Tymczasem ewolucja nie zatrzymywała się i człowiekowate udoskonalały się, to zresztą trwa do dziś. Biblia jest czymś więcej, niż przedmiotem kultu kilku religii, jest zbiorem mądrości ludu. Miała ona uczyć ludzi i prostych, i wykształconych. Rozbieżności pomiędzy opisem stworzenia świata a teoriami biogenezy wynikają z poziomu wiedzy ówcześnie żyjących ludzi. Trudno byłoby wytłumaczyć im, że Ziemia jest okrągła, czym jest Wszechświat, jak powstawało i powstaje życie, więc autor Księgi Rodzaju przedstawił to bardzo obrazowo i zrozumiale dla wszystkich.

To, że zaglądasz do Action Maga świadczy o Tobie, że nie masz większych problemów z poznaniem świata, masz szerokie horyzonty i wykorzystujesz to. Nadal jednak są ludzie, którzy z powodu braku wykształcenia mają kłopoty ze zrozumieniem, co się wokół nich dzieje. Przykładowo rozmawiałem kiedyś z dziadkiem, który doszedł do wniosku, że ma chory żołądek. Dlaczego? Otóż nie może jeździć samochodami, ponieważ ma nudności i zawroty głowy. Oczywiście wytłumaczyłem mu, że chodzi o błędnik w uchu (nie chciałem mówić, że ma chorą głowę :)), co nieco zrozumiał, ale i tak nie mogłem mu wyjaśnić, na czym polega działanie zmysłu równowagi. Nie ma co się dziwić: wojna zastała go, zanim skończył szkołę, po wojnie nie było już czasu ani chęci na kontynuowanie nauki... Mam nadzieję, że ta dygresja wyjaśniła sens biblijnego opisu.

Część II: Czasoprzestrzeń vs. Matrix

Tym razem będzie krótko.

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym, co było przed stworzeniem wszechświata? Przecież to nie mogło się zacząć tak, jak film, bo kto wie, co było przed filmem? Gdzie się kończy Wszechświat? Czy nasz Wszechświat jest częścią większego, a jeśli tak, to gdzie to wszystko się kończy? Czy życie na Ziemię przyszło z Kosmosu? Kto je w takim razie przyniósł i skąd się wzięło tam?

Na powyższe pytania nie poznamy odpowiedzi. Nasze umysły są zbyt płytkie, żeby to pojąć. Być może jesteśmy tylko wyimaginowani, żyjemy, jak w grze komputerowej, gdzie Ktoś nami steruje.

Czy zatem istnieje Bóg? Oczywiście. Trudno wyobrazić sobie, żeby cały uporządkowany i nieskończony Wszechświat powstał samoistnie. Musiała tego dokonać Siła Sprawcza, którą nazywamy Bogiem. Z pewnością istnieje jakiś Byt Nieskończony, który sprawuje opiekę nad całym teatrem (niektórzy woleliby cyrkiem :)). My jesteśmy za słabi, żeby cokolwiek z tego zrozumieć, więc czy warto trudzić się nad poznaniem filozoficznej istoty życia?

Mam nadzieję, że ten artykuł skłoni Was do przemyślenia kilku spraw. Jak już wymyślicie coś rewelacyjnego lub wpadniecie na trop kosmicznej afery :), przyślijcie swój art do Action Maga, albo chociaż podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami. Zdaje sobie sprawę z tego, że mogę się mylić w wielu powyższych kwestiach, ale proszę wziąć poprawkę na fakt, iż teorie biogenezy opierają się na nie do końca poznanych dowodach i domysłach. To tyle. Dziękuję za uwagę.

 Sanko