Emerytura a równouprawnienie
Wiemy, że w Polsce panuje równouprawnienie - ale tylko teoretycznie. Kobiety narzekają jakie to one są dyskryminowane. Co trochę w telewizji słyszymy o tym, że taka, czy owaka nie została przyjęta do pracy, bo jest kobietą. Detal, że starała się o pracę górnika w kopalni przy wzroście 180 cm i wadze 50 kilogramów, a na teście nie podniosła kilofa. Ale wszyscy trąbią, jaka to ona jest dyskryminowana. Ta cała emancypacja kobiet doprowadziła do prawdziwej dyskryminacji - mężczyzn. Z czego wnoszę? Popatrzmy na emerytury...
Weźmy sobie przykładowego Jasia i równie przykładową Małgosię. Zostali oni zatrudnieni w firmi X na tych samych stanowiskach. Miesięcznie zarabiają po 4000 złotych, gdyż jest równouprawnienie i kobiety zatrabiają tyle samo, co mężczyźni.
Co miesiąc odprowadzali do ZUS'u około 25% zarobków na przyszłą emeryturę. Czyli 1000 zł.
W chwili podjęcia pracy mieli po 20 lat. Po kolejnych dwudziestu latach na ich kątach znajduje się po 240000 złotych. W tej chwili mają po 40 lat.
Po kolejnych 20 latach na ich kątach uzbierała się suma 480000 złotych. W tej chwili oboje mają 60 lat. Nasza przykładowa Małgosia przechodzi na emeryturę. Średni wiek statystyczniej polki to około 75 lat. ZUS przelicza więc Małgosi zgromadzoną sumę i wypłaca jej 3200 złotych emerytury miesięcznie. Nasz przykładowy Jaś pracuje dalej, gdyż do emerytury pozostało mu 5 lat.
Po pięciu latach nasz przykladowy Jaś przechodzi na emeryturę i w tym momencie na kącie zebrało mu się 540000 złotych. Śreni wiek statystycznego polaka o około 70 lat. ZUS rozkłada mu więc tę sumę i co miesiąc nasz Jaś otrzymuje emeryturę w wysokości 9000 tysięcy złotych.
Jednak po dwóch latach na emeryturze spędzonych przy boku przykładowej Małgosi nasz przykładowy Jaś umiera - bo za długo był przy niej, jak pracował to przynajmniej miał odskocznię od niej. Tak więc nasz przykładowy Jaś ze swej uzbieranej sumki wybrał tylko 216000 złotych. Oczywiście pieniędzy pobranych z emerytury nie wydawał, ale składał na podróż do okoła śwaita (taką długą). Na kącie po dwóch latach uzbierał około 200000 złotych (razem z odsetkami). Co natomiast ZUS zrobił z jego pięniędzmi? Przelał na konto przykładowej Małogisi, która tym samym zyskała zastrzyk gotówkowy w wysokości 334000 złotych. Nasz przykładowy Jasio był takrze ubezpieczony przez Małgosię na sumę 300000 złotych, co nasuwa myśl, że Jasio mógł zostać zamordowany przez Małgosię - ale to jest sprawa dla policji. Po śmierci Jasia na koncie Małgosi znajduje się 300000 złotych z odszkodowania, 200000 złotych zgromadzonych w banku przez zmarłego Jasia, 334000 złotych przelanych na jej kąto przez ZUS z kąta Jasia, a także około 200000 złotych, które sgromadziła przez te wszystkie lata. Ile ma teraz Małgosia na koncie? Około jednego miliona złotych! A przyznacie, że mieć milion złotych, a go nie mieć, to jest dwa miliony różnicy! Więc w chwili, gdy nasz przykładowy Jasio gryzię ziemię, nasza przykładowa Małgosia znajduje się w przykładowej Australii i podgląda przykładowe kangury, bo ją na to stać, gdyż ma 2000000 całkiem nie przykładowych złotych!
Pytanie. Gdzie tu jest równouprawnienie i zwykła sprawiedliwość? Wnioski pozostawiam Wam.
O równouprawnieniu pisał Miś
Eryk(miseryk@poczta.onet.pl)
GOD SAVE THE QUEEN
PS. To był żarty, więc nie silcie się na polemikę:)