DiT, Elbonia, ARCHWIMILIMIŁOPOTOPOCZERPACZKIWICZANIN i potwór z Loch Ness


Elbonia, 14.07.2002, 23:15, granice
Znajdowałem się na granicy Elbonii, celnicy to malutkie mocno owłosione ludziki noszące turbany z papieru toaletowego. Mimo temperatury -30 stopni C wszyscy noszą trampki w moro. Śnieg jest biały, chyba że jest żółty, ale żółty jest tylko tam gdzie załatwiali się Elbończycy. Podszedł do mnie Elbończyk i wybełkotał:
- Ugabugawandyburumandu paszport!
Pokazałem mu paszport, a on zdjął swój superultramolekularny turban z papieru tolaletowego i wyciągnął z niego królika, potem zapakował go do wielkiej skrzyni, rozciął piłą mechaniczną Huskvarna i uciekł. Wszdedłem na terytorium Niezupełnie Niepodległej i Prawie Demokratycznej Republiki Elbońskiej. Zobaczyłem wielką, dwudziestometrową, gumową procę a na niej napis "Ku pamięci astronautów wystrzelonych z tej wyrzutni". To pewnie z tąd wystrzelili Łajkę, która tak BTW wcale nie była suką, ona była Elbonką! Pierwszym człowiekiem w kosmosie była Elbonka! Wsiadłem na mój super skuter śnieżny marki Yayamaha z super bajerami jak wysuwane skrzydła, pozytywka z tancerką go-go, sześciopak piwa i przenośna kuweta. Zasuwałem 60 na godzine, gdy zaatakował mnie Elboński kogut szablastodzioby.
- Komputer, dawaj trutkę na szczóry i worek ziarna, ukatrupimy go!
- BEEEEEEEEEEP!
-Komputer co jest?
- BEEEEEEEEEEP!
- Komputer!
- Windows 98 Elbonia Version is loading "trutka na szczury.exe" and "worek ziarna.cfg"
Nie było na co czekać, wyrwałem z mojego skutera Yayamaha procesor Intel Pentium VI i przygrzałem kogutowi w ryło. Ten zatoczył łuk, wypuścił torpedy protonowe i skoczył w nadprzestrzeń. Otworzyłem piwo, dodałem gazu i udałem się do Wyszkowa.

Elbonia, 15.07.2002, 0:10, okolice Wyszkowa
Po zgubieniu dwóch torped protonowychn udałem się na przedmieścia Wyszkowa. Zobaczyłem niedużą chatkę (1m na 1m) z serduszkiem na drzwiach, z której wydobywał się interesujący aromat. Zeskoczyłem z mojego ultra dobajerzonego skutera i otworzyłem z kopa drzwi. Na ścianie zobaczyłęm pleśń, plakat z gołą babką i karteczkę:
"Zaraz wracam, wyskoczyłem do monopolowego - Zenek"
Zenek! Nasz najlepszy tajny agent i mój najlepszy przyjaciel! To jego miałem uratować od śmierci z rąk Elbońskiego kontrwywiadu. Pewnie musiał ukrywać się w tej zapadłęj dziurze! Wskoczyłem na moją Yayamaszkę, jak zwykłem mówić na mój skuter i podjechałem pod monopolowy.

Elbonia 15.07.2002, 0:45, monopolowy
W monopolowym nie było prądu, było ciemno, tylko w budynku paliło się ognisko. Wszedłem do środka i zostałem zaatakowany. Przez chwile tarmosiłem się z gościem, którgo oddech mógłby powalić dinozaura. Nagle ten od oddechu wykrzyknął:
- Buniol!
- Zenon! Myślałem, że nie żyjesz!
- Żyję! Elbończycy chcieli mnie wyeliminować, ale się k***a nie dałem! Zebrałem Drużynę Walki o Wolność dla Ludzi, Słowa i Wódki i teraz razem ze Stefanem i Mietkiem walczymy k***a!
- Zenon, ale dlaczego jesteś tutaj? I dlaczego nie ma prądu?
- Prądu nie ma bo mietek zepsuł słup, a tutaj k***a bronimy się przed Heńkiem.
- Kim on jest?
- Szef k***a elbońskiej policji politycznej!
- Dlaczego w tym sklepie jest tak pusto?
- K***a nie zadawaj głupich pytań! Przecież wiesz kto jest prezydentem Elbonii!
Archwimilimiłopotopoczerpaczkiwiczanin! To on stał za tym wszystkim! Przywłaszczył sobie cały alkochol z Elbonii! Nagle za naszymi plecami rozległ się huk. Mietek krzyknął: "K***a bierz k***a tego k***a tulipana k***a!". Wykonałem jego rozkaz i rzuciłem się na teściową Heńka. Wykonałem potrójne super salto i puściłem wielkie kamehameha. Teściowej Heńka oderwało głowę, ale na jej miejsce wyrosły dwie następne.
- O w mordę jak z nią walczyć!
- Nie da się! Z teściową jeszcze nikt nie wygrał! Chyba, żeby jej z turbolasera!
Wsiadłem na Yayamahe i zacząłem kosić Heńków. Padali jak muchy hahhahahahahahahaha! Buhahuhahahuha!
- Zwycięstwo k***a!
- Zenek zwycięstwo! Zabierajmy się stąd!
- Nie mogę teraz odejść, olać wolność dla ludzi i słowa k***a, ale wódka musi być ogólnie dostępna!
- Jestem z tobą! Walczmy!
- Walczmy k***a!

Elbonia 15.06.2002, 2:00, pałac Archwilmilimiłopotopoczerpaczkiwiczanina
Pałac Archwimilimiłopotopoczerpaczkiwiczanina, wielki mroczny i zimny. Wkradliśmy się do niego ukradkiem omijając strażników. Weszliśmy do sali tronowej...
- I've been waiting for you Buniol-Wan.
- Archwimilimiłopotopoczerpaczkiwiczanin! To ty za tym wszystkim stoisz!
- Tak, to ja przywłaszczyłem sobie całe elbońskie piwo! To ja wysysam muzgi Elbońcom, aby stawali się idiotami, wyciągali króliki z turbanów i szczali na śnieg! To ja, ale to możemy być my! Przyłącz się do mnie Buniol!
- Nigdy!
- Nie?
- Nie!
- Eat this sucker! - zakrzyknął Archwimilimiłopotopoczerpaczkiwiczanin i wypuścił wielkiego stawonoga potwora z Loch Ness. Na szczęście miałem ze sobą zenona, którego oddech powalił potwora z Loch Ness.
- To nie fair! - krzyknął Archwimilimiłopotopoczerpaczkiwiczanin, usiadł na podłodze i zaczął płakać.
- No nie martw się już, nie płacz, taki duży chłopiec, wiesz co? Jak bardzo chcesz to ja się do ciebie przyłączę.
- To super, jasne, że chcę!
- No, a teraz wysmarkaj nosek i nie płacz.

I żyli długo i szczęśliwie wysysając mózgi Elbońcom i pijąc piwo DiT

Buniol

PS. Tekst ten został napisany w celu wyniesienia tekstów Archwimilimiłopotopoczerpaczkiwiczanina na należny im piedestał i podlizania się ich autorowi.


[Eddie: Ciekaw jestem jak Archwimilimiłopotopoczerpaczkiwiczanin to skomentuje.
BTW - Czyżbyśmy się nowego bohatera narodowego doczekali? :)]