Czy warto ?
Czy warto?
Hmm NO PEWNIE – powie jakiś przechodzeń (nie w temacie). A ci w temacie ? – też - NO PEWNIE – ale czy warto ? Kim ja tu jestem żeby wypowiadać się za ludzi których pewnie nie znam – a tych których znam ? Czy to pytanie retoryczne ? A czym się charakteryzuje pytanie retoryczne ? A co ja za głupoty wypisuje ? A kto jest prezydentem ?
Przez wszystkie lata swego życia, nabrałem wiele doświadczeń i jeszcze pewnie wiele mnie czeka, w każdym bądź razie jestem w stanie czekania – czekania – ale na co? Hmm wiele razy patrzyłem na siebie jakby przez lustro i widziałem wiele błędów jakie popełniałem. Ale dlaczego popełniam je nadal ? Kiedyś świat był prosty – i dzielił się na dwie kategorie: dobra i zła. Dziś jest troszeczkę inaczej, dziś jest troszeczkę bardzo gorzej – dziś już nie walczę – a czy kiedykolwiek walczyłem ?! Czy kiedykolwiek przestałem walczyć ?
Czy to już koniec dzieciństwa – nie przecież nauczycielka powiedziała mi, że jestem bardzo dziecinny, że zachowuje się jak dziecko – to nie może być prawda, że to już koniec, to nie koniec, ale czemu ja czuje że to już koniec ?! A kiedy to się stało – bo chyba nie z dnia na dzień – bo chyba nie o godzinie 00:00 w poniedziałek kiedy zaczął się nowy tydzień, nowy miesiąc czy może nowy rok.
Kiedy znowu uśmiechnę się od serca ?, kiedy mama ucałuje mnie jak się przewrócę ?,i powie mi że już wszystko w porządku, i wtedy przestanę płakać, i wtedy zapomnę o bólu i wtedy będzie dobrze !!!
Kiedy znowu poczuję ten wspaniały smak lodów z maszyny (nie WŁOWSKICH ! – tylko Z MASZYNY – bo kogo to interesuje, że one są włoskie, dla mnie mogą być i francuskie ! -byle by z maszyny – a skąd ta agresja do włoskich lodów ? – kiedyś gdyby mi powiedziano że one są włoskie to bym nie czuł tej agresji – bo bym czuł smak lodów z maszyny - ten niezapomniany smak - ten nie powtarzalny smak.
A gdzie się podział smak frytek ? – zapach frytek ? – każda frytka to nowy smak rozkoszy – to nowy kąsek który zaraz zniknie, to kąsek którego zaraz nie będzie – to niebo które będzie ! (oczywiście jak kupi mama frytki). I nie będzie mnie interesowało że tam stoi mercedes klasy A i ma na liczniku 260 km/h.
Kiedy znowu będę walczył o moją miłość – kiedy znowu jej
będę dawał kartki, o treści Czy będziesz ze mną chodziła ? Ha to były
czasy – ale dlaczego zawsze było Nie albo S********* , a kiedy w
końcu przyszedł czas na Tak to ja być taki głupi i mówić Nie choć
w sercu kochać jak pies. A teraz żałować i myśleć (myśleć?) ale ja
głupi. Ale to już było i nie wróci więcej (niestety). Kiedyś kiedy dostałem
kartkę od Niej o treści Spier***** - pisałem Kocham Cię –
i tylko to się liczyło! Dziś gdybym dostał taką kartkę po prostu odszedłbym – i
nie liczyłby się fakt, że wciąż Kocham.
Ale to za duże słowo by nim operować ! Ale dlaczego w tedy
powiedziałem Nie ? A kiedy znowu mówiłem, gdzie tam
krzyczałem: TAK !!! – to już – to już trochę za pózno. Przecież to z
Nią miałem przeżyć pierwszy pocałunek, to jej język miałem zamiar poczuć
w swoich ustach – jako pierwszy język w moich ustach. Dlaczego w tedy
powiedziałem Nie ? Czy by było idealnie, czy by było tak jak w
marzeniach, czy może tak jak z pierwszą lepszą ? Hmm czy kiedykolwiek się
dowiem – ale czy warto ???
Czy warto zjawiać się na starcie kiedy z góry jest się
przegranym ? Czy warto ? Przecież inni są więksi, przystojniejsi, a ja mały
mizerny kaczor, czy warto startować?, czy warto ?
1994 rok niezwykły w mym życiu. To wtedy
się zaczęło – to w tedy się „zakochałem” to w tedy pierwszy raz wszedłem (po
namowach kolegów – którzy do dnia dzisiejszego są tylko kolegami) do klubu
Victoria Sztum. Ten zapach – niezwykły zapach jaki tam poczułem to coś nie do
opisania – rocznikowo w tedy miałem 10 lat – w tedy po raz pierwszy zobaczyłem
w tym klubie jakże piękny kajak – niebieski. Hmm jakie to było uczucie, wtedy
moją pierwszą myślą było: „żebym kiedyś
na nim pływał” – i tak też się stało po jakiś trzech, czterech latach
trenowania. No i tak to się zaczęło – przychodziło się oczywiście kiedy się chciało – poznało się wielu ludzi
– dużo ludzi (w tym koledzy z mojego osiedla) przychodzili i trenowali – jedni
mniej, jedni więcej – ale każdego z nich łączyło jedno słowo, jakie ? Ha a wiem
jakie – każdego z nich jak się spytano dlaczego już nie trenujesz odpowiedz
była jednoznaczna: „znudziło mi się”, ale był i taki wyjątek który powiedział
że go trener wkur*** hmm no ciekawa historia zwłaszcza dlatego że trener nad
nim skakał tak że on miał zawsze najlepszy sprzęt, on jezdził na obozy – na
które mnie trener nie zabierał – bo byłem za cienki, a raczej dlatego że trener
uważał że nie opłaca się inwestować w takiego zawodnika jak ja (i tu niestety
miał racje). Moje trenowanie oczywiście na początku to bardzo dobra zabawa, to
świetna zabawa, w tedy nie interesowały mnie wyniki tylko to że popływam sobie
na kajaku. Tak pamiętam jak czekałem na dni, kiedy będę pływał na kajaku ze
sterem, hm pamiętam jak czekałem na dzień kiedy dostane łyżkę (czekałem 2 lata
– kiedy inni dostali po 3 miesiącach trenowania). Kiedyś patrzałem na starszych
zawodników jak pływają – oni wtedy mogli pływać tam gdzie ja tylko marzyłem –
ale i doczekałem tego dnia – pamiętam pierwsze wypłynięcie poza mostek – jak w
tedy się bałem (a że było to bez wiosła – to chyba tłumaczy mój strach). Kiedyś
moje marzenia były małe potem coraz większe i większe, aż zamarzyłem sobie
medal na Mistrzostwach Polski – którego nie będę miał już nigdy – ale nie to
jest najgorsze – najgorsze jest to że przez osiem lat swego istnienia w tym
klubie zawsze będę zapamiętany nie tak jak to sobie wymarzyłem – a chciałem
opuścić ten klub z godnością – a przynajmniej w zgodzie z samym sobą ! All
Bandi był osobom skończoną ale miał coś czego ja już nigdy nie będę miał,
mianowicie cztery przyłożenia w jednym meczu – nie mówię o medalu, nie
myślę (no teraz to się zgadza) niewiadomo o czym – myślę raczej chociaż o
jednych zawodach z których bym był dumny w taki sposób, żebym się mógł chwalić
do końca życia, i nieważne jest miejsce, istotne jest to że ty dałeś z siebie
wszystko, że ty walczyłeś – wynik to tylko przykrywka „bo nie chlebem
żyje człowiek”. Ja wiem łatwo się mówi – ale przecież ile to pracy trzeba
włożyć – i to ma wszystko pójść na marne – Krzysiek gdybym chciał ci pieprzyć
głupoty że masz walczyć i się nie poddawać – to już bym to dawno zrobił – życie
nie jest białe ani czarne – ani kolorowe J I od ciecie zależy co
zrobisz dalej – a ja jako człowiek skończony (przynajmniej w tym sporcie) mogę
tobie powiedzieć jedno – jeżeli masz to co ma All Bandi to kończ – bo wiem że
odejdziesz z podniesionym czołem - nawet
w tedy gdy taki mortal będzie się z ciebie śmiał że jesteś dupa – to ty tak
naprawdę będziesz wiedział swoje !!! ale jeżeli nie masz tego co słynny All –
to zapamiętaj sobie tylko jedno: to nie miejsce uczyni, że będziesz miał swoje cztery przyłożenia w
jednym meczu, lecz twoja dusza.
Piszę a nie mówię ponieważ brak mi dyplomacji (i tak
tu nie umieściłem wszystkich swoich mądrości – ale mam nadzieję że przekazałem
Tobie najważniejszą myśl – i nie jest istotne czy dalej będziesz trenował czy
nie – istotne jest to żebyś nie żałował tak jak ja teraz żałuję – miałem tą
mądrość również rok temu, ale nie wykorzystałem jej – Czemu ? – a czemu wtedy
powiedziałem Nie ?
Boże
uchowaj mnie-o tak nie wiele Cię dzisiaj proszę i uwolnij od bagażu który na
plecach noszę. Z życia dużo już wyniosłem więc przestań mnie doświadczać, nie
chcę tak do końca walki z problemami ztaczać. Grzechów było wiele, dobrze wiem,
nie jestem świety, jak każdy napotykam na życiowe zakręty, miewam czasem chwile
gdy czuję się za bardzo pewny i takie kiedy mój rozdział wydaje się zamknięty.
Egzystencja bez płenty, może mi to się należy za to że zbłądziłem i przestałem
kiedyś w ciebie wierzyć, teraz kilka pacierzy i mam nadzieje że wysłuchasz,
liczę na to bo właśnie strach jest który do mnie puka, to normalna skrucha gdy
ma się chwile słabości – pamiętasz jak dożyłem kiedyś do doskonałości, dawny
swojej mądrości, nie widzący swoich wad – teraz na usługach Tego który stworzył
świat.
Wiec warto ?