Witam wszystkich. Może na wstępie napiszę trochę o sobie a później przejdę do tego o co mi chodzi.
W necie znany jestem jako Killman. Mam swoją stronę i dużo qmpli na ircu i jeśli chodzi o świat iternetu to jest na prawdę cool. Teraz przejdę do życia w realu (nie, nie w tym supermarkecie). Tak więc mam 15 lat i mieszkam sobie w pewnym znanym w Polsce mieście (zgadnijcie jakim, ja wam nie powiem żeby było bardziej tajemniczo) liczącym ok. 290 tys. mieszkańców. Mam sopoko rodziców i młodszego (o 6 lat) braciszka (na którym czasem się wyładowywuję i wstydzę się za to). Mam mnóstwo qmpli i kilku prawdziwych przyjaciół.
Pewnie teraz zastanawiacie się po co ja to piszę. Za pewne wielu z was pomyśli że jestem szczęściarzem bo mam wszystko co potrzebne do szczęścia.
Szkoda tylko że ja tego nie odczuwam. Coraz częściej czuję w sobie jakąś dziwną pustkę. Słyszę jak krzyczy moja dusza że coś jest nie tak, nie potrafię opisać tego uczucia. Czuję że jestem inny od wszystkich moich znajomych (pozdrowienia- chodź i tak żaden pewnie tego nie czyta). Zaczynam odrywać się od rzeczywistości. Ucieczkę znajduję w muzyce takich zespołów jak Ironi, Queen, Metalica, Creed, Black Sabbath, Dżem czy chociaż by Nirvana. Słuchając tej muzyki odpływam, zapominam o rzeczywistości czuję się wolny. Ucieczkę znajduję również w książkach fantazy takich jak "Wiedźmin" Sapkowskiego czy "Władca Pierścieni" Tollkiena. Czytając żałuję że wszystkie te historie i postacie są po prostu zmyślone, wyssane z palca; czasami wolał bym żyć w tamtych światach niż tu na naszej pięknej jeszcze Ziemi. Żałuję że żyję w czasach gdzie ludzie (przynajmniej większość) za nic mają wartości i uczucia takie jak honor (to do wartości) i miłość (uczucia) którą niektórzy wykorzystują by zrobić na tym interes np. walentynki. Najśmieszniejsze w tym jest to że święty Walenty nie jest nawet patronem zakochanych a patronem ludzi dotkniętych zarazą (serio!!!).
Gdy patrzę na tą wszechobecną rządzę pieniądza to dobija mnie perspektywa iż za parę lat sam będę musiał wziąć udział w tym wyścigu szczurów po to by wyżywić rodzinę.
I tu chcę poruszyć sprawę poszukiwania partnerki . Jestem sam od około roku tak na prawdę z własnej winy (kiedy[jeśli] to czytacie to pewnie 2 miechy więcej) i na prawdę nie wiem co się dzieje z dziewczynami w moim wieku. Wiem że nie tyczy się to wszystkich dziewczyn ale sens życia większości z nich to zaliczenie jak największej ilości chłopaków po to by potem pochwalić się przed koleżanami jak to było super i w ogóle.
Nigdy w życiu nie chciał bym żeby coś łączyło mnie z dziewczyną tego pokroju. Najgorsze jest to że wszystkie normalne dziewczyny jakie poznałem mieszkały w innym mieście (w moim chyba już w ogóle takich nie ma a jeśli są to jest ich baardzo mało).
Jednak najgorsze jest to, że ostatnio zaczęło mi już hyba zdrowo odbijać bo zacząłem pisać wiersze (napisałem dopiero 2 ale pisałem że dopiero zacząłem), ale nie martwcie się nie ma szans żebym je tu zamieścił. Po prostu jestem wstydliwy.
Dobra nie będę was już długo nudził bo pewnie i tak nie zrozumieliście o co mi chodzi, ale to co czuje nie jest tak prosto opisać.
Zanudzał was nienormalny 15-latek Killman
killman99@poczta.onet.pl
www.killserwis.prv.pl
PS. Jeśli wy też macie podobne problemy błagam was napiszcie.
PS2. Eryk ma racje! Słuchajcie Queena!!!
PS3. Na koniec małe pytanko: Czy to ja jestem nienormalny czy świat zwariował? A może jedno i drugie (chyba raczej to pierwsze)?