SAMOTNOŚĆ TO BÓL
Witam wszystkich, którzy zaczynają to czytać. Pytanie, które postawiłem na początku tekstu jest dla mnie bardzo ważne. Ważne, bo do tej pory sądziłem, że prawdziwe, bezinteresowne i szczere uczucie po prostu nie ma żadnych szans na szczęśliwy rozwój. Trochę już żyję na tym świecie i do tej pory w tej materii przyjmowałem (i nadal w większości nie zmieniłem swego zdania) pozycje do cna rozczarowanego cynika, który jest ponad wszelkie uczucia, uważając je za zwykłą słabość. Poza tym byłem r
ozczarowany postawą dziewcząt, które spotykałem. Istot, dla których ważna była tylko pojemność portfela i nic ponadto. Jako że do bogatych nigdy nie należałem i w dalszym ciągu nie należę, nic nie zdziałałem J Ale może to i dobrze. Jednak z drugiej strony zawsze uważałem, że istnieją na tym świecie chlubne wyjątki potwierdzające regułę. I tych “wyjątków” : ) warto szukać, dla nich warto żyć. Dziwne? Też tak sądzę. Bo dłuuugo myślałem, że to nic, gdy jesteś samotny. Masz kumpli, kilku przyjaciół, zawsze coś się dzieje lecz nie masz TEJ JEDNYNEJ, którą zawsze szukałeś. Bo samotność to parszywa rzecz. Na początku nic nie znaczy, mówisz sobie “olewam to, sam dam sobie radę, muszę być twardy etc etc. Lecz stopniowo tracisz swą pewność siebie, tak jak ja traciłem. Zaczynasz obsesyjnie zastanawiać się nad swym dalszym życiem w tym stanie. Po pewnym czasie nie możesz już myśleć o niczym innym. Słabsze, bardziej wrażliwe jednostki mogą wówczas wpaść w depresję i tym podobne stany. Silniejsi jakoś to znoszą, nadrabiają miną w towarzystwie i dalej zgrywają silnych. Czyniłem tak długi czas. Na zewnątrz nosiłem na twarzy wyraz ironicznego optymizmu, a w głębi duszy było ze mną coraz gorzej. Samotność bywa jak zadra, tkwi głęboko w tobie i coraz bardziej cię rani. Gnębiła mnie najbardziej w ciągu ostatniego pół roku. I gnębi nadal.....Żeby zapomnieć rzuciłem się w wir pracy, studiów, różnych innych zajęć.Czy wyobrażacie sobie samobójstwo z samotności? Ja tak. Pamiętacie taką scenę z “Zabójczej broni?” –Riggs siedzi samotnie w swej przyczepie, na kolanach ma zdjęcie swej zmarłej żony i wkłada sobie lufę broni w usta? Pamiętam, oglądałem to i zrobiło na mnie duże wrażenie. Lecz by odebrać sobie życie trzeba wielkiej odwagi. Ja tego na razie nie zamierzam robić. Staram się c
oś zmienić w swym życiu. Może się uda?? Szanse nie są ogromne, ale zawsze warto coś starać się zrobić, zanim całkowicie się poddam. Wierzę, że mi się uda.Otworzył się przed Wami:
LEWACKI KONSERWATYSTA
PS.
Walczcie z samotnością, nie dajcie się temu parszywemu uczuciu, które stopniowo Was może zniszczyć. Sam toczę tą walkę od dłuższego czasu i na razie ta suka jest na wierzchu. Nieśmiałość często stanowi połączenie z samotnością. Zduście ją w sobie, bo potem może być za późno....PS 2.
A przygrywało mi Perfect “Kołysanka dla nieznajomej” Blink 182 “What my age again”, i oczywiście Lady Pank (forever!!)PS 3.
Chcecie pogadać o tym? Mailujcie polpot0@poczta.onet.pl