Wierzymy sobie w
diabełka
czyli co mają
wspólnego sataniści z Pasibrzuchem
Doszedłem niedawno do ciekawego i zaskakującego wniosku.
Napisałem niedawno tekst o dewocji (jak dobrze pójdzie, to ukaże się w tym samym
numerze AM, co te słowa). I tak sobie myślę: czy przypadkiem cały ten satanizm
to nie jest to samo?
No bo powiedzcie mi, po co właściwie cała ta
maskarada? Wiecie, te czarne stroje, odwrócone krzyże, pentagramy... Chyba nie
powiecie mi, że ONI - sataniści mianowicie - robią to wszystko dlatego, że
naprawdę wierzą, że istnieje szatan i należy mu służyć? Niektórzy może i
tak. W końcu czubków nie brakuje :-).
A co z resztą? Czy nie uważacie,
że to wszystko tylko i wyłącznie dla szpanu? Że gówniarzom (bo ludzie dojrzali
to to nie są) zależy po prostu na tym, żeby zwrócić na siebie uwagę? A tymczasem
AM aż ugina się pod ciężarem artów [Eddie: Już ja się postaram, żeby było ich trochę mniej.
Ileż w końcu można o tym samym?], których autorzy wylewają
siódme poty, żeby dorobić satanizmowi jakieś filozoficzne wytłumaczenia, jakieś
ideologie. Co ciekawe, robią to zarówno sympatycy (a przynajmniej obrońcy)
satanistów, jak i ich zagorzali wrogowie.
I nie nazywajcie satanizmu
religią! Dla mnie religią jest np. chrześcijaństwo. Ma swoją Biblię, rozmaite
przykazania, symbole, proroków. Dorobek tysiącleci. Co ma satanizm? Dobra,
mówicie, że też ma jakąś biblię. Tak, tyle że ona powstała w czasach niemal nam
współczesnych, prawdopodobnie dla pieniędzy lub sławy (a najpewniej i dla
jednego i dla drugiego). Nie mogę nazwać religią czegoś, co stanowi niemal
dokładne zaprzeczenie innej religii.
A wszyscy, którzy się mienią
satanistami, to dla mnie żałosne pajace. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza, to
jego strata :-). A tak poważnie, zachęcam do polemiki. Najlepiej na łamach AM,
oczywiście.
[Eddie: A ja bym nie był
taki pewien, że na łamach AM. Nie ma co ukrywać, że ten temat
kręci się w
magu już od dłuższego czasu a argumenty zaczynają się powtarzać.
Co za dużo,
to nie zdrowo.]
Pogromca Sił
Ciemności
pewien.gosc@wp.pl
PS. Ktoś się dziwi, że na temat,
który obrodził już tyloma polemikami w AM, odpowiedziałem tylko kilkoma
zdaniami? Po prostu uważam, że mówienie o tym więcej jest stratą czasu.