Znowu WTC
czyli jak Polacy płaczą po
Amerykanach
Było w AM tekstów o zamachu na WTC od cholery i trochę. Tak
jak się można było spodziewać, zresztą. Nie wiem, po co te teksty. Niektóre były
nawet zabawne. Ale jeden przebił wszystkie. Było to dzieło niejakiej KataszY.
"Mieszkam koło szpitala. Od lat nie słyszę już sygnałów karetek.
Przestałam reagować. Od 11 września wzdrygam się na ten dźwięk... Co kilkanaście
minut. We wszystkich relacjach z Nowego Yorku wyły karetki"
Powiało
tragizmem :-). Ale to dopiero początek...
Dalej jest o tym, że autorka
tekstu nie poszła na dyskotekę, która była 6 dni po zamachu. Oczywiście z powodu
silnego wstrząsu psychicznego :-). Są ludzie i parapety. Codziennie setki i
tysiące ludzi umiera w Afryce - z głodu, chorób... Tym jakoś nikt się jednak nie
przejmuje. Ale jak w Ameryce zrobią małe bum, od razu cały świat w żałobie.
Nie powiem, żeby mi się podobało, że ludzie zrzucają na ludzi samoloty.
Nie powiem, żeby mnie nie obchodziły tysiące niewinnych ofiar. Ale dlaczego niby
kilka tłustych amerykańskich trupów miałoby mnie wzruszać bardziej, niż chude
jak szkielety dzieci z jakiejś Somalii czy innej dziury?
Dziewczyno,
opamiętaj się! To dzień biały! to miasteczko! Przy tobie nie ma żywego ducha...
Tfu, coś mi się chyba pokręciło :-). W każdym razie nie widzę powodu, by się
przejmować tym, co się dzieje w Stanach. Co robili Amerykanie, gdy u nas
mordowano ludzi w komorach gazowych w Oświęcimiu? Też nie chodzili na dyskoteki?
"Jedno zdanie: to nas nie dotyczy. Dotyczy, jesteśmy ludźmi. Więcej
wyjaśnień nie trzeba, ci co nie zrozumieli i tak tego nie pojmą"
Taaak, jestem widać za głupi, żeby pojąć sens tych wzniosłych
słów... Bo mi TRZEBA wyjaśnień. No, dlaczego miałbym się przejmować, co się
stało w USA? Może dlatego, że mogłoby się też zdarzyć w Polsce? (ironiczny
uśmiech) No, żądam wyjaśnień! Adres jak zwykle pod spodem.
Wyjątkowo Wredny
Terrorysta
pewien.gosc@wp.pl
PS. Na dyskoteki też nie chodzę
(bo nie lubię :-))