Na dewotkę
czyli z różańcem do AM-a




Wstęp będzie krótki i rzeczowy. Przyuważyłem pewne niepokojące zjawisko. Wśród autorów tekstów w AM (o dziwo tyczy się to również tych, zdawałoby się, inteligentnych) szerzy się... DEWOCJA.

Trochę dziwne. Niby całkiem rozsądni ludzie, młodzi, powinni mieć jakieś świeższe spojrzenie na świat. Tymczasem żyją sobie dalej w cieniu kościelnej ambony, skąd jacyśtam ubrani w czarne sukienki goście sterują nimi niczym bezwolnymi kukłami... Brzmi jak scenariusz do jakiegoś Matrixa :-). A to niestety nasza, polska rzeczywistość.

Pisze sobie taki pan Świętoszek o różnych sprawach, czasami mi się to pisanie nawet podoba, zgadzam się z niektórymi poglądami takiego pana, ale jednym zawsze mnie wkurzy. Przy każdej jednej okazji nie omieszka wspomnieć, jaki to ten jego Kościół Katolicki wielki, dobry i potrzebny.

A niech tylko ktoś spróbuje skrytykować cokolwiek związanego z tym jego kościołem! Wówczas dopiero pan Świętoszek płonie gniewem, strach się bać. Pamiętam doskonale, jaka burza rozpętała się, gdy gość o ksywie Chosen 1 ośmielił się wytknąć szacownej instytucji jej ewidentne wady. Ale przecież nasz piękny kraj pełen jest uczciwych, dobrych katolików, którzy nie pozwolą, by jakiśtam byle obwieś mieszał z błotem ich kochanych dobroczyńców!

Ja nie będę kościoła krytykował. Nie dlatego, żebym się obawiał waszych kiepskich argumentów, Świętoszkowie. Po prostu mi się nie chce. I tak każdy wie, co jest grane. To, co napisał Chosen 1, nie jest żadnym odkryciem. Nawet najgorliwsi wyznawcy Kościoła Katolickiego, którzy wyżej wymienionego osobnika tak bezlitośnie objeżdżają, zgodnym chórkiem przyznają mu rację w pewnych faktach. Dlatego też nie mam się po co wysilać. Nie sam Kościół mnie tak denerwuje, mnie najbardziej wkurza DEWOCJA.

No bo chyba nie chcecie mi wciskać kitu, że jesteście rzeczywiście aż tak bardzo wierzący? (Już po mnie - wyobrażam sobie reakcję na to pytanie...) Dobrze was wszystkich znam, Świętoszkowie. Nie chodzicie co tydzień do kościoła po to, żeby tam doznawać jakichś religijnych uniesień, żeby szukać szeroko pojętej Prawdy. Chodzi o nic innego, jak tylko o DEMONSTRACJĘ swojej rzekomej religijności. Nie wiem, jaki w tym powód do dumy, ale wy prawdopodobnie coś w tym widzicie... Taka jest moda, więc się podporządkowujecie. Lubicie to nazywać WIARĄ, ale powiedzmy sobie szczerze: to jest HIPOKRYZJA.

Mam gorącą prośbę do wszystkich autorów tekstów. W życiu prywatnym róbcie sobie, co wam się żywnie podoba. Możecie sobie łazić do kościoła choćby i codziennie. Możecie sobie czytać Biblię i nawet ją cytować. Jeśli komu wola, niech ponawiesza sobie na głupi łep tyle krzyży, różańców i wizerunków Matki Boskiej, ile zdoła unieść. Róbta co chceta. Ale jak już piszecie tekst do AM, to z łaski swojej zrzućcie tą maskę. Nie udawajcie. Figę mają inni z waszej "religijności". Zostawcie sprawy wyznaniowe w domu, nie wciągajcie tego do artów. Chyba, że piszecie akurat na ten temat. Ale i to odradzałbym. Wszak są to sprawy zbyt skomplikowane, abyśmy my, maluczcy, mogli je objąć rozumem. Od tego są uczeni księża, którzy wszystko nam chętnie wytłumaczą. Czego się nie zrobi dla nowego samochodu :-).




Łowca Potworów z Loch Ness
pewien.gosc@wp.pl

PS1. Prorok ze mnie żaden, ale założę się, że moje arcydzieło wyląduje w "Kontrowersyjnych tekstach". A niech tam, byleby tekst się w ogóle ukazał.

[Eddie: Tak szczerze, to miałem wogóle tekstu nie przepuścić, tak dla złośliwości.
Żeby jednak utwierdzić Cię w przekonaniu, że kiepski z Ciebie prorok, wrzucam go do
głównej puli, a co mi tam. ]

PS2. Pewnie też niejeden czytelnik stwierdzi, że jego uczucia religijne zostały głeboko urażone. Mógłbym coś powiedzieć (również związanego z... hmm, głębokością), ale jestem mimo wszystko człowiekiem kulturalnym i się powstrzymam.

PS3. A jeśliby ktoś serio czuł się urażony... Cóż, swego czasu Molier też miał drobne problemy z opinią publiczną, konkretnie po napisaniu "Świętoszka". Głupia tłuszcza oczywiście pomyślała, że genialny komediopisarz atakuje Kościół, więc nuże go, heretyka jednego, mieszać z błotem! Liczę na to, że moi odbiorcy okażą się rozumniejsi.

PS4. Pozdrowienia dla Eryka, który chociaż jest religijnym hipokrytą, to przynajmniej się do tego otwarcie przyznaje :-).

PS5. Polecam tekst o kościele, który ukazał się bodajże w Action Magu z września 2001 w formie zaszyfrowanej (ale słabo :-)) - autor: A.T.ista

PS6. Oto jakich utworów grupy Queen słuchałem podczas pisania:
Jesus
In The Lap Of The Gods
God Save The Queen
Thank God It's Christmas
All God's People
:-)))) Nie ma jak dewocja muzyczna :-)

PS7. Do Qn`ika: Czy nie wkurzył cię Eryk, który nie pomija żadnej okazji, by się czepić za tą nieszczęsną literówkę w "Bohemian Rhapsody"? Jeśli tak, to masz okazję, żeby się odgryźć - Misio sam walnął wielkiego błęda - "Gimme The Price" (tekst - bodajże "Pokój życzeń i zażaleń"). Qn`iowi można jeszcze wybaczyć, ale takiemu zagorzałemu fanowi Queen jak Eryk? Wstyd i hańba! ;-)

Od Qn`ika: dzięki, ale mnie tam Eryk nie wkurza... Chciałby! ;)