QUO VADIS
Po "Ogniem i mieczem" i "Panu Tadeuszu", przyszedł czas na kolejną wielką, polską super produkcję: "Quo Vadis". Tym razem reżyserem został Jerzy Kawalerowicz, który zrobił naprawdę dobry film. No cóż, nie ma co się dziwić, ponieważ skoro książka była dobra, to dlaczego film miałby być gorszy? "Quo Vadis" jest to także kolejny dowód, że jedynie z dobrej książki można zrobić dobry film. Przykładem może też być "Ogniem i mieczem", który był równie ciekawy i interesujący. Ale najlepszym przykładem będzie "Pan Tadeusz". Jest to niepodważalny dowód, że nawet jeśli reżyser jest bardzo dobry w tym co robi i pracuje z najlepszymi aktorami, to i tak z nieciekawej książki nie uda mu się zrobić dobrego filmu, na którym by ludzie nie... spali.
Po tym optymistycznym wstępie czas powiedzieć coś o samym filmie. O rozpoczęciu prac nad tym filmem było już bardzo głośno jakiś czas temu. Wszyscy z niecierpliwością czekali na premierę, ponieważ po raz pierwszy w historii mieli nakręcić go Polacy. Było już wcześniej całkiem sporo prób zekranizowania tej powieści, ale wszystkie nie były zbyt udane, a na dodatek nie robili tego Polacy. Dopiero Kawalerowicz podjął się tego zadania. Po wybraniu obsady i zabraniu budżetu, prace ruszyły pełna parą.
I oto w końcu jest! Długo oczekiwany przez wszystkich - polski "Quo Vadis". Premiera została ustalona na początek września. Mnóstwo ludzi ruszyło do kin. Już po pierwszych opiniach można było dowiedzieć się, że film jest po prostu świetny! Więc i my postanowiliśmy wybrać się całą kasą do kina na ten film. Okazało się, że nikt nie przesadzał mówiąc, że film jest bardzo dobry. Cała akcja dzieje się na początku naszej ery, w starożytnym Rzymie, nad którym władzę sprawował Neron. Uważał on siebie za wielkiego poetę i muzyka, a jego podwładni utwierdzali go w tym, chcąc mu się przypodobać. Lecz w rzeczywistości nie umiał ani pisać wierszy, ani nie umiał grać na żadnym instrumencie. Pewnego razu potrzebował wizji płonącego Rzymu, aby móc o tym napisać, więc postanowił go podpalić. Ludzie, po spaleniu Rzymu, zażądali aby Neron znalazł podpalacza. On, nie chcąc się przyznawać do podpalenia, postanowił zrzucić winę na kogoś innego. I tak los chciał, że padło na chrześcijan. Tak zaczęło się ich tępienie . W tle całej akcji, toczy się drugi wątek, miłości Winicjusza do jednej z chrześcijanek, Ligii. Ligia będąc chrześcijanką, także jest prześladowana przez przeciwników szerzącej się religii. A jak to się wszystko skończy, to nie zdradzę, aby zachęcić do obejrzenia filmu, lub przeczytania książki. To by było tyle, jeśli chodzi o fabułę. Teraz trochę o aktorach.
Aktorzy zostali bardzo dobrze dobrani do postaci , które odtwarzają. Na pierwszy rzut oka, to kto mógłby spodziewać się tak dobrej gry , np. po Lindzie, który jest przeważnie znany z takich filmów jak "Psy", "Sara", a także z ról, w których jedynie ganiał się po lasach z "kałachem"? A tu proszę, spokojna rola Petroniusza, którą odtworzył perfekcyjnie. Inni aktorzy także spisali się na medal. Prawdę mówiąc, to nawet nie spodziewałem się aż tak dobrej gry ze strony Bajora i Kubackiego, którzy nigdy wcześniej nie mieli styczności z filmem, a przynajmniej nie na taką skalę.
Bardzo mocną stroną filmu są także efekty specjalne. Sceny, w których np. lwy rozszarpywały ludzi, zostały zrobione z bardzo dużą starannością, a jednocześnie wyglądały niezwykle realistycznie. Bardzo dobrze została wykonana scena płonącego Rzymu, a także złamania byczego karku przez Ursusa.
Muzyka także jest dobrą stroną filmu i trzyma widza w napięciu. Z początku, gdy się nic za bardzo nie dzieje, to muzyka jest raczej spokojna, nastrojowa, lecz w chwilach grozy zmienia się diametralnie i w pełni oddaje powagę sytuacji.
Dźwięki także są bardzo realistyczne, np. ryk lwów, krzyki ludzi, lub odgłosy miasta, są bardzo realne.
Jednym słowem, jest to bardzo dobry film, z pierwszorzędną obsadą, piękną muzyką i genialnymi efektami specjalnymi! Kto jeszcze nie był na tym filmie, to bardzo zachęcam do obejrzenia, tym bardziej, że jest to kolejna super produkcja polskiej kinematografii (bez obaw, jeżeli podobało wam się "Ogniem i mieczem" to "Quo Vadis" powinien także przypaść wam do gustu).