Informatyka
Ostatnio na łamach AMS bardzo popularny jet temat informatyki w szkołach. Czytając to co wy piszecie nabrałem ochoty do napisania własnego arta. Piszecie, że na informatyce niczego nie uczą, tylko malowania w paincie i Offica i to qniec nauki. Zdarza się także, że nauczyciel jest tak głupi, że niczego nie potrafi, a na lekcji siedzicie i gracie. Hmmm... . U nas w szkole ogólnie jest z tym wszystkim (z informatyką) bardzo dobrze, ale tylko przez rok (w 2 kl. gimnazjum), ponieważ w 1kl. mieliśmy nauczyciela, którego ciągle nie było, a w 3kl. infy nie ma w programie. A więc nasza infa zaczęła się na dobrą sprawę w 2kl. gimnazjum i tam się skończyła, a warto dodać, że trwała tylko jedno półrocze :-(. W tym roku, w którym rozpoczęliśmy naukę w szkole oddano do użytku drugą pracownię z nowymi kompami i dostępem do netu przy każdym stanowisku. Naszym nauczycielem, ku naszemu zdziwieniu została kobieta w wieku ok. 23-25 lat, niezła laska zresztą. Pomyśleliśmy, że pewnie nic nie umie i będzie paint i granie. Jakże się myliliśmy! Pierwsza lekcja- każdy z nas otrzymuje specjalną ankietę związaną z komputerami. W niej takie pytania jak: gdzie miałeś\masz kontakt z kompem, jakie znasz programy użytkowe, jakie gry preferujesz, do czego wykorzystujesz kompter itd.\itp. . W każdym razie ta ankieta pozwoliła zorientować się jej na jakim poziomie mniej-więcej jest każdy z nas. Utworzyły się dwie takie małe grupki po 4-5 osób. W jednej ci zdolniejsi, w drugiej ci słabsi. Rozpoczęła się pierwsza lekcja- tworzenie, kopiowanie folderówm, tworzenie z nich drzewek itp. Nauczycielka najpierw wszystko dokładnie wytłumaczyła, a potem tylko zerknęła do tej lepszej grupy czy wszystko wporzo. Niestety w grupie słabszej były pewne problemy. Ona jednak ich nie olała, jak by to zrobił każdy z nauczycieli, tylko z cierpliwością wszystko wytłumaczyła (nie ma co się śmiać, dla takiego gościa, co nie ma kompa w domu- to czrna magia :-) ). Kiedy zadzwonił dzwonek pani zapowiedziała sprawdzian z tego na następnej lekcji i oczywiście wszyscy dostali 5. Po sprawdzianie mieliśmy mieć lekcję z internetu. Wszyscy się cieszyli (w klasie tylko 4 osoby mają neta, a do kafejki nikt nie chodzi). Grupa zdolniejszych mogła już rozpocząć surfowanie, natomiast słabsi po krótkim wykładzie wiedzieli o co chodzi. U nas na lekcji nie było czatowania, czy wchodzenia na strony porno- mieliśmy nauczyć się posługiwać wyszukiwarką i znaleźć to co nas interesuje. Pani podała jak należy wpisywać hasła do wyszukiwarki i zaczęliśmy surfowanie. Trwało to niestety tylko 45 minut. Na następnej lekcji wszyscy chcieli znowu neta! Niestety rozpoczęły się lekcje męki z MS Office. Na pierwszy rzut poszedł Word. Pani omówiła dokładnie wszystkie funkcje, indywidualnie wytłumaczyła "ckm-om" i zaczęliśmy tworzyć pierwszy dokument. Jakieś zaproszenie (tekst+WordArt+ClipArt). Poźniej omówiliśmy bardziej zaawansowane funkcje tego edytora (Tabelki, Makra itp.). Na następną lekcję miał być sprawdzian. Ja z qmplem dostaliśmy 6, późnej były cztery bdb dwa db i jedno dst. Na następnej lekcji mieliśmy mały relaks- granie w THPS 2. Później przyszedł czas na Excela, którego męczyliśmy kilka lekcji (co niektórzy nic nie mogli skapować :-( ). Poźniej raz pani nie było. Na tym skończyła się nasza informa, bo dwa miechy przed końcem roku ukradli kompy, które odzyskano dopiero w ostatnim tygodniu.
Podsumowując to wszystko, to w trzy miesiące zrobiliśmy tyle co gdzie indziej w trzy lata. Widać nie wszędzie są niedouczeni nauczyciele, gdyż nasza pani naprawdę wiedziała co robi.