Ostatnio czytałem AM Szkoła i natrafiłem na tekst
Rikii'ego o tym jak w szkole jest ciężko. Chcę się podzielić swoimi refleksjami
na ten temat.
Zgadzam się z tobą, że nowe roczniki mają coraz bardziej
ciężko. Dla porównania np. ja w podstawówce miałem informatykę od 7 klasy, a
teraz dzieci maja infe od 5 klasy (chyba),
A ja miałam informę
dopiero w drugiej klasie liceum i do dziś tego żałuję. Ludzieeee! Wszystko
zależy od tego, jak się informatyki uczy. To może być ulubiony przedmiot
jedenastolatka, który w domu zaczyna pewnie grać w różne siekanki. Można pokazać
możliwości Internetu, wykorzystać komputery na "zwykłych" lekcjach. Oczywiście,
jeśli będziesz próbował uczyć dzieciaka Worda czy Excela może szybko
znienawidzić informę na zawsze. Ale jak już wspomniałam mogą ją też polubić... a
to już w rękach nauczyciela. (Choć niestety złych informatyków jest więcej niż
dobrych, ale to zupełnie inna historia...)
angol ja miałem od 5
klasy, a teraz dzieci zmuszają do nauki angola od 1 klasy. To jest absurd.
Dzieci nie umieją nawet dobrze pisać po polsku, nie znają gramatyki, a co
dopiero maja rozumieć obcy język.
Hmm, sama zaczęłam uczyć się
angielskiego bardzo wcześnie, ale umiałam już wtedy czytać i pisać po polsku,
więc nie jestem dobrym przykładem. Zgadzam się - w pierwszej klasie nauczanie
jezyka obcego pozbawione jest sensu. Dzieci, nawet te, które uczęszczały do tzw.
zerówki, dopiero poznają dwuznaki, zmiękczenia itd. Uczą się głoskować,
sylabizować. Ale... dlaczego nie nauczać "anglika" już w drugiej klasie? Obecnie
język obcy wprowadza się nawet w przedszkolach... A więc... teraz moje argumenty
;). Język obcy to nie tylko gramatyka! Język to nie tylko jego odmiana pisana,
na którą w polskiej szkole kładzie się największy nacisk. Język to także mowa.
Warto, by dzieci miały możliwość "osłuchania" się z nim. Zresztą... nauka jezyka
obcego może być świetną zabawą. Gry, quizy, małe formy teatralne, różne "koła
fortuny" itd. Nie będę tu rozpisywać się o metodach nauczania języka, gdyż to
pole do popisu dla nauczycieli. W każdym razie, im wcześniej zaczynamy naukę
języka, tym łatwiej jest nam go opanować i tym bardziej "naturalny" się nam
wydaje. Pedagodzy z całego świata uważają nawet, że najlepsze ata na naukę
języka to... pierwsze sześć lat życia dziecka. Dajmy więc dzieciom choćby
możliwość nauki jezyka przez minimum 8-11 lat (5 lat podstawówki + 3 gimnazjum +
3 liceum). Poza tym nie w każdej podstawówce rozpoczynamy naukę tak szybko, nad
czym według mnie można wyłącznie ubolewać.
Poza tym coraz więcej
nauki spada na nas. Dla mnie to jest paranoja. Nasi rodzice, dziadkowie uczyli
się o wiele mniej. Gdy mój dziadek uczył się w podstawówce chemii, było tylko
30-kilka pierwiastków, a teraz jest ponad 100. I jeśli chce się mieć piątkę
trzeba znać wszystkie.
T - a - a - k, a kilka(set) lat temu nie
trzeba było znac teorii Einsteina :). Świat idzie do przodu, wiemy coraz więcej
o otaczającym nas środowisku, powstają ciągle nowe wynalazki... a w szkole mamy
ciągle tkwić w epoce kamienia łupanego...? Bez urazy, ale taka jest naturalna
kolej rzeczy... Poza tym, ze zwykłej ciekawości - gdzie trzeba znać wszystkie
pierwiastki? Bo ja w liceum musiałam znać może jakieś
czterdzieści...
Natomiast jeśli chodzi o reformę to wydaje mi się,
że patrząc pod względem ocen skrzywdzono gimnazjalistów. Dlaczego? Już tłumaczę.
Przez 8 lat nauki nauczyciel zdąży Cię bardzo dokładnie poznać. Jeśli poznał się
na tobie, ze jesteś dobrym lub średnim uczniem to nawet jeśli napiszesz na 2 on
ci da 3 lub -4, no chyba ze uważają cię za klasowego zakale wtedy masz
przerąbane przez 8 klas ( NAUCZYCIELKI SĄ WREDNE !!! (dop. Sekim brat
Albina)).
I to ma być argument??? Wcale nie uważam, że
gimnazjaliści mają dobrze, ale zjawisko, które teraz opisujesz to zwykłe
"przyklejanie etykietek", od któego niestety nie da się uciec pewnie przez całe
życie :(, a na pewno nie w czteroletnim liceum. To jest po prostu nieuczciwe!
Pomyśl, w jakiej sytuacji są uczniowie, którzy na początku szkoły mieli dwóje i
tróje, a potem chcą się starać o cztery i nie dostaną, bo w oczach nauczyciela
są trójkowi i już! Mój historyk wystawiał z ostatniej kartkówki takie oceny,
żeby pasowały do reszty w dzienniku! To PARANOJA i sytuacja, którą trzeba
zwalczać, a nie gloryfikować!
A wy przez 3 lata musicie się
zapoznać z nowymi nauczycielami (czasem wiele czasu trzeba poświęcić aby
rozszyfrować nauczyciela np. jaki ma system pytania czy jaki typ zachowania lubi
u uczniów).
Ano... to prawda. Ale konia z rzędem temu, kto z
takim argumentem pójdzie do pani Łybackiej.
Musicie się także
zapoznać z nowymi kolegami itd.
Niekoniecznie. To zależy od tego,
jakie gimnazjum wybierzecie. Jeśli to będzie gimnazjum rejonowe, bardzo
prawdopodobne jest, że kolejne trzy lata spędzisz w swojej starej
klasie.
Według mnie to jest porąbane. Tyle kasy wydać na reformę
która robi więcej zamieszania niż pożytku.
Taka jest prawda :(.
Każdą reformę zaczyna się od zmiany nazw :(.
Ale to jest tak jak
do poważnych zadań zabierają się matoły, które dawno zapomniały, albo ich nie
nauczono co to jest rozsądne i przyszłościowe myślenie, a także jak zarządzać
budżetem, aby nie było dziury. Pacany jedne. A najgorsze jest to, że my musimy
za to cierpieć. Ale kończę już z tym naskakiwaniem na nich. Takich ludzi się nie
zabija, takich się leczy... Muszę was jednak pocieszyć. Mimo że jest ciężko, to
da się żyć. Trzeba się jednak zaprzeć i być wytrwałym. U mnie w liceum jest
ciężko, jednak praktycznie w 1 i 2 klasie nic nie robiłem, pakowałem się rano,
zadania spisywałem na przewie, chodziłem na waksy i jakoś wyszedłem bez dopa na
koniec roku.
No to się ciesz, a nie narzekaj... Tego pewnie
reforma nie zmieni i w gimnazjum też tak jest.
Trzeba jednak do
sprawdzianów się przygotowywać pod względem ściąg. Trzeba umieć ściągać i umieć
pisać ściągi.
Nie trzeba. Można przetrwać liceum bez żadnej
ściągi i nawet nie zwariować. :) (Podobno, sama nie znam takiego przykładu
;))
Dobrze jest tez jeśli klasa jest zgrana i pomaga sobie na
sprawdzianach wymienialac się wiadomościami i ściągami. Nawet jeśli odpowiada
się przy tablicy, to nawet gościu, który nic nie umie (np. ja) może liczyć na
pomoc klasy i dostać dobra ocenę. Jeśli nauczyciel jest tępy i niczego nie
zauważy, to można dostać nawet 5. Poza tym opracowania i ściągi można kupić
wszędzie. Powiecie ze to jest oszustwo i daleko nie zajdzie się przez takie coś.
A ja wam powiem, że życie jest ciężkie i trzeba sobie jakoś radzić.
A ja wam powiem, że życie jest drogie i trzeba kraść. Sorry,
zabawnie to zabrzmiało, bo do ściągania nikt nikogo nie zmusza i nic nie
"trzeba". I mówi to osoba, która niejedną ściągę miała w ręku (wiecie, ile
nacięć znajduje się na milimetrze jakiegośtam pilnika? ;)).
Nauki
jest tyle, że po powrocie do domu musiałbym spędzić 3-4 h na dorabianiu lekcji,
uczeniu się na sprawdzian. A co dopiero gdybym chciał mieć same piątki. Wtedy
musiałbym jeszcze uczyć się na konkursy, pisać referaty itepe itede. Aż się żyć
odechciewa. A gdzie życie towarzyskie?
Zakładając wariant
najmniej korzystny: na naukę w domu potrzebujesz 4 godziny dziennie. Ze szkoły
wracasz powiedzmy o 15. Kładziesz się spać o 12. Od 15 do północy masz dziewięć
godzin. Po odjęciu czasu na naukę zostaje Ci pięć. To naprawdę nie jest źle! Do
tego dochodzą weekendy. Poza tym pewnie zdarza Ci się wrócić ze szkoły
wcześniej, może później chodzisz spać (to ja ;)) no i na pewno nie masz
codziennie sprawdzianów i zadań, nad którymi musisz uczyć się cztery godziny. A
Twoja babcia i dziadek, którym tak bardzo zazdrościsz, chodzili do szkoły także
w soboty.
Gdzie czas na komputer, telewizje, kino czy inne
zainteresowania np. sport?
Dwie linijki wyżej ;)).
Cały czas się pocieszam, że jeszcze tylko 2 lata ogólniaka i 4
lata studiów i wreszcie koniec katuszy.
Sorry, trzymaj się mocno,
to będzie brutalne zderzenie z rzeczywistością - przeciętne studia trwają 5 lat
;). Ale... jeśli wybierzesz interesujący Cię kierunek może pomiędzy pasmem
katuszy znajdą sie elementy pozytywne.
Radzę wam nie martwcie się
szkołą, bo życie jest za krótkie na to. Wyluzujcie się i używajcie dzieciństwa
póki możecie. To tyle.
I do tych życzeń się przyłączam...