*** Iron Maiden: "The Trooper" ***
teledysk


Szarżująca kawaleria musi budzić postrach u wroga"The Trooper" jest jednym z utworów Iron Maiden, które łatwo wpadają w ucho. Był niejednokrotnie coverowany, np. przez Sentenced. Można więc powiedzieć, że jeżeli chodzi o Iron Maiden, to jest to standard, naturalnie na odpowiednio wysokim poziomie. Jak się okazuje, również i teledysk nie odbiega zbytnio od tego, do czego przyzwyczaili nas Maideni.

Kto czytał mojej poprzednie recki teledysków, ten pewnie domyśla się, o co chodzi. Otóż klip składa się jak zwykle z dwóch części: pozorowanego na koncertowy [m. in. na ujęciach nie ma w ogóle publiczności] występu zespołu oraz filmowych przerywników. Niespodzianka? ;)

Nieco więcej niż zwykle postaram się powiedzieć o owym "występie". Otóż moją uwagę przykuła żywiołowa gestykulacja Dickinsona. Od czasu do czasu widza rozbawić może mimika twarzy naszego kochanego Nicka McBraina. Prócz tego zauważymy, że Dziewice nie zostawiają Bruce'a na pastwę losu i udzielają się w chórkach. Dzięki tym drobnym smaczkom ów standardowy w klipach aż do bólu schemat jest nawet interesujący.

Podobnie ma się sprawa z "przerywnikami". Zobaczymy tam sceny batalistyczne w czarno-bieli; głównie szarżę kawalerii. Nie jestem takim zapalonym kinomanem, aby to stwierdzić z pewnościa, ale domyślam się, że są to fragmenty jakiegoś ówczesnego filmu. Szczególnie podobała mi się scena, kiedy ranny kawalerzysta ostatkiem sił przekazuje flagę brytyjską. Taki miły, patriotyczny [dla Brytyjczyków] akcent. Z drugiej strony szkoda, że mniej więcej co druga "odsłona" prezentuje nam jeźdźca spadającego z konia bo bliskim wybuchu. No cóż, przyjemność się powtarza:).

Teledyski Maidenów są zawsze trudne do oceny. Oczywiście "The Trooper" brakuje sporo do wychwalanego przeze mnie "The Angel...". Z drugiej strony jest jakby nieco bardziej interesujący i żywy od "The Number Of The Beast" [któremu przyznałe ocenę 6], dlatego drogą kompromisu "The Trooper" otrzymuje siódemeczkę.

Ocena: 7/10


© HEX2000