*** Smutek metala ***
How many times must we cry before learning? - Black
Sabbath.
Wiecie co? Czasami jak tak przechadzam się ulicą, to mam ochotę
najnormalniej w świecie posiekać tych ludzi. Wyobraźcie sobie, że idąc sobie
ulicą w odpowiednim stroju, w waszą stronę lecą wyzwiska, obelgi i tym podobne
sformułowania. A to wszystko od wielce wykształconych, od tych, którzy "znają
życie" bo przecież ich muzyka to samo życie! Jak życie uczy ich łaciny
podwórkowej to do gazu z takim życiem! Już miałem kilka razy zrobić sobie
koszulkę z napisem: "Nie zbliżaj się bo cię potnę!" i nie mówię tego w żartach.
Dlaczego do cholery w szkole, z kolegami ( są świetni, ale...) którzy słuchają
hs'u, gdy zapytany o nowy teledysk Pleya, odpowiadam: "Nie słucham tego", osoba
pytająca dopytuje się czego słucham. (jakby nie było widać #$%!) I robię to w
sposób chaotyczny tzn. raz w nerwach, a drugi raz silę się na spokój.W końcu nie
moja wina, że mój przyjaciel zszedł na złą stronę :) A gdy odpowiem, że metalu i
rocka ten wybucha w śmiech, lub robi dziwny wyraz twarzy i odchodzi. Oczywiście,
zdarzają się ludzie tolerancyjni (i takich także znam-pozdrowienia), z którymi
można pogadać o swojej muzyce. (choć ja zaciskam zęby gdy ktoś mówi o hs).
Jednak nie tylko o skate miałem gadać. Denerwuje mnie także ta zasrana
nietolerancja. (sorry, za słownictwo, ale czasami...) Jak już Freya napisała w
swoim arcie "Atak sk8 na mnie" ludzie nieuświadomieni wypowiadają się na tematy
im nieznane. Mało tego! Oni potrafią z nas sobie szydzić, zwyklinać, obgadać,
czy nawet (jak ktoś jest zdrowo stuknięty) zaatakować. (choć jak wiadomo,
szatański ubiór budzi lęk:-) Ale nigdy ten człowiek nie przytoczy argumentów. I
nigdy cię nie zagnie. Wyobraźcie sobie, że co niektóre bęcwały nie wiedzą, co to
jest rock! To jest okropne, zwłaszcza, że ci ludzie mają się za znawców
muzyki... Na pohybel, prawda?
Denerwuje mnie i także smuci postawa ludzi
starszych. Choćby waszych rodziców. Mimo, że kiedyś się przy tym bawili (może
Dziećmi Kwiatów byli :-) nie tolerują rocka obecnie. A to dlatego, że widzą jak
ludzie bawią się przy techno. (A dlatego techno, że w ostatnich latach stała się
gigantycznie popularną muzyką). Zostawmy jednak najbliższych. Popatrzcie na
sklepy. Ostatnio z siostrą odwiedziłem sklep z pierścionkami i takimi tam. Ona
sobie szukała, a ja stałem bezczynnie. Wiadomo, jak złodziej chce coś ukraść to
raczej nie stoi w miejscu jak słup, lecz krąży i szuka luk. A ja stałem tak, a
cały personel niemal na mnie wchodził, by mnie upilnować. Przepraszam bardzo,
ale czy to jakieś więzienie? A gdy podeszłem do siostry, bo ta chciała mi
pokazać pewne świecidełko, sprzedawca prawie spopielił mnie wzrokiem. Schylił
się razem ze mną i wpatrywał jak w wyjątkowo niebezpiecznego mordercę... GDZIE
TU LUDZISKA MA BYĆ TEN WOLNY KRAJ?! Czułem się jak w Zoo. Już chciało się
wyciągnąć spluwę i naprawdę obrabować ten sklep.
Smuci mnie to
wszystko... Idąc ulicą cieszę się, gdy widzę innych ludzi o tej samej lub
podobnej kulturze. A gdy widzę jakąś starą babcię, która odsuwa się ode mnie,
mam ochotę wyciągnąć radio, podkręcić volume na maxa, puścić coś mocnego i
krzyknąć: "Uciekaj babo bo cię złożę w ofierze na Czarnej Mszy!"
Tak samo
widzą nas księża, którzy gdy widzą jakiegoś nawróconego metala nie wahają się
podejść i powiedzieć coś o jego ubiorze, czy po prostu byciu. Choć księżami się
raczej nie przejmuję, wszak przyczepiają się nawet do książek (HP książką
satanistyczną... No, ja uważam, że Potter to istne wcielenie diabła :pp) to
reszta tępego społeczeństwa bardzo martwi. Czy nie mogą się opamiętać i wreszcie
zauważyć, że złodziejem czy satanistą nie jest jakiś człowiek ubrany na czarno,
ale zupełnie kto inny?! Czy jeśli np. ubiorę się w skórę, przypnę łańcuch itp.
to staję się złym złodziejem/mordercą/gwałcicielem? (Co prawda nie noszę
łańcuchów, ale przykład jest :-)
Ile musimy się napłakać kiedy to pojmiemy,
nie wie nawet Ozzy... Może trzeba pójść w ślady Kurta?