*** Soulfly - "3" ***
01. Downstroy
02. Seek`n`Strike
03. Enterfaith
04. One
05. L.O.T.M. (Last Of The Mohicans)
06. Brasil
07. Tree Of Pain
08. One Nation
09. 11/09/01
10. Call To Arms
11. Four Elements
12. Soulfly III
13. Sangue De Bairro
14. Zumbi
Na tę płytkę czekałem już kilka miesięcy. Pierwsze wiadomości o tworzeniu i nagraniu jakichkolwiek utworów na tę płytę usłyszeliśmy już w wrześniu`01, pierwszę utwory, które zostały nagrane z myślą o nowym albumie były: "Downstroy" oraz "Enterfaith" wiadomo też było iż Soulfly nagrał cover Pailhaed - "I Will Refuse". Album z początku miał się nazywać "Soulfly: Enterfaith", lecz później zmienione te nazwę na po prostu "3".
Chyba wszyscy sądzą, iż na okładce nowego albumu Soulfly widnieje trójka, musze przyznać iż wszyscy, którzy tak sądzą są w wielkim błędzie. Otóż znaczek, którzy znajduje się na okładce nowego dzieła Soulfly to - OM "Święta sylaba uważana za "nasienie" wszelkich mantr, czyli mających wielką moc boskich słów i dźwięków. Dźwięk A-U-M jest tą jedną odwieczną sylabą, w której zawiera się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość" przynajmniej takie słowa znalazłem w pewnej książce, nie wiem czy Max i spółka specjalnie dali ten znak czy po prostu gdzieś to zauważyli i potraktowali to jako trójkę.
Wróćmy teraz do płytki, która moim zdaniem zasługuje na uwagę każdej osoby. Podoba mi się ona o wiele bardziej od poprzednich dokonań zespołu, pierwsza płyta ("Soulfly") była trochę za lekka a natomiast "Primitive" był moim zdaniem z lekka prze-kombinowany ;). Pierwszy utwór - "Downstroy'" z lekka przypomina "Eye For An Eye" - najostrzejszy utwór z pierwszej płyty zespołu. Następny kawałek to typowo Soulflyowski utwór, czyli maksymalnie zakręcony i ostry. Przypominam, iż do tego utworu w przyszłości ma być nakręcony teledysk, zostanie także wydany singiel. Trzeci kawałek to "Enterfaith", bardzo fajny, którego rozpoczyna... ryk Maxa ;). Kawałek jest oparty na riffach z albumu "Chaos A.D.". Tylko koniec jest beznadziejny - Max krzyczy w kółko gdzieś tak przez około minutę, a nawet dwie "Faith Is Our Weapon" gdy zaczyna śpiewać te końcówke to bez zastanowienie się przełączam na następny kawałek... którym jest "One", bardzo mroczny utwór w którym udziela się wokalista I`ll Nino, który psuje całość :(, no ale nic refren jest jak najbardziej na poziomie. "Last Of The Mohicans" to kolejna piosenka, chyba nawet jedna z moich ulubionych z tej płyty, utwór miałem okazje już usłyszeć kilkakrotnie w wersji "live" przed wysłuchaniem normalnej wersji, musze przyznać iż ta druga jest o stokroć lepsza, utwór jest bardzo szybki, Max zapowiadał iż utwór ten będzie bardzo podobny do "Biotech Is Godzilla" z Chaos A.D., Sepultury, według mnie kawałek bardziej przypomina "Wasting Away" niż BIG no ale cóż... Następny kawałek to "Brasil" przyznam, iż po wysłuchaniu początku (pierwszych 20. sekund :P), które były dosyć podobne do początku "Attitude" z albumu "Roots" Sepultury, mowa tu oczywiście o grze na berimbau, miałem wielkie nadzieje co do tego utworu, lecz niestety kiedy usłyszałem dalszą cześć utworu to prawie spadałem z krzesła... piosenka jest kiepska... Max śpiewa w niej po portugalsku co by było jeszcze na + ale w taki sposób jaki to robi to zdecydowanie na - niemalże w niej rapuje, no ale cóż... przymknijmy oko na ten utwór ;). "Tree Of Pain" bo tak się nazywa siódmy utwór na tej płycie, zawiera cztery części, pierwsza to śpiew jakiejś kobiety z dosyć nudnym podkładem muzycznym, a kiedy nastąpi 0,5 sekundowa cisza usłyszymy ryk Maxa (oczywiście tu zaczyna się ta druga część). Ta część jest o wiele lepsza od poprzedniej, szybka, ostra i zakręcona, w następnej części słyszymy pasierba Maxa - Ritchiego Cavalerę, chłopak jest całkiem niezły (w śpiewaniu oczywiście ;)), wcześniej mogliśmy go usłyszeć na digipacku pierwszego albumu gdzie śpiewał w koncertowej wersji utworu "Bleed". Gdy się skończy ta część to powracamy do pierwszej, i tu kończy się piosenka. Utwór bardzo dobry jeden z najlepszych z całej płyty, liczy sobie ponad 8. minut (utwór, nie płyta). "One Nation" to cover Sacred Reich, w której udzielają się ich pierwotni wykonawcy, muszę przyznać iż miałem okazje usłyszeć jej pierwotną wersje w wykonaniu chłopaków z Sacred Reich, wersja Soulflyowska jednak mi się bardziej podoba. Po "One Nation" następuje minuta ciszy, ku pamięci ofiar z jedenastego września. Następny utwór to "Call To Arms" jest to mój ulubiony utwór z całej płytki, Max zawsze lubi nagrywać takie kawałki jak ten czyli: szybko się zaczyna i szybko kończy, dla przykladu podam tu takie utwory jak "Dictator Shit" z albumu "Roots" czy "Biotech Is Godzilla" z "Chaos A.D.". "Four Elements" to następny kawałek, z dosyć podobnym refrenem do "Clenched Fist" z albumu Chaos A.D.. zdecydowanie po "Call To Arms" jest to drugi ulubiony kawałek z tej płytki. Teraz czas na jeden z dwóch instrumentalnych utworów, a jest nim "Soulfly III" bardzo fajny, ciekawe ile będzie jeszcze tych utworów z serii "Soulfly: XX" może doczekamy się - "Soulfly: X" a może nawet "Soulfly: XX" hehe :). Pora teraz na cover Chico Science - "Sangue De Bairro" całość jest śpiewana po portugalsku, jakoś za bardzo mi się nie podoba. I niestety czas na ostatni i do tego instrumentalny utwór jakim jest "Zumbi" jakby go tu nazwać jest lekko za chaotyczny, a dalsza część (ta z dzwonkami ;)) jest lekko żałosna.
To już koniec, z lekka się rozpisałem ;) ale naprawdę ta płyta zasługuje tylko na słowa chwalące, jeśli miałbym ją porównać do jakiś wcześniejszych dokonań Maxa, wybrałbym bez zastanowienia "Chaos A.D." dlatego tak bardzo cenie "3". Zdecydowana dziewiątka, Soulfly jeszcze nie zasłużył na 10, ale walniemy plus ;).
Ocena: +9/10