=== Pearl Jam - "Dissident, live in Atlanta" ===


DISC #1 

1. Dissident (ver. z płyty "VS") 

2. Realese (live)

 3. Rearviewmirror (live)

4.Even Flow (live)

5. Dissident (live)

6. Why go (live)

7. Deep (live)

DISC #2

1. Jeremy (live)

2. Glorifield g (live)

3. Daughter (live)

4. Go (live)

5. Animal (live)

6. Garden (live)

7. State of love and trust (live)

8. Black (live)

DISC #3

1. Alive (live)

2. Blood (live)

3. W. M. A. (live)

4. Elderly woman behind the counter in a small town (live)

5. Rats (live)

6. Once (live)

7. Porch (live)

8. Indifference (live)

Dave Abbruzzese- perkusja, Jeff Ament- bas, wokal, Stone Gossard- gitara, Mike McCready- gitara, Eddie Vedder- gitara i wokal

All tracks mixed by Brendan O'Brien. Recorded live at the Fox Theater, Atlanta, Georgia, April 3, 1994 :)

Kilka lat temu mój ojciec po powrocie ze sklepu położył przedemną czarną książeczkę z złotym napisem "Vitalogy" i powiedział "będzie ci się podobać". W książeczce znalazłem płytę zespołu Pearl Jam, wrzuciłem ją do discmana i posłouchałem, poszedłem do sklepu i kupiłem koncertową płytę "Dissident". To co tam znalazłem przekroczyło wszystkie moje oczekiwania.

Trzy płyty muzyki z koncertu w Atlancie, w 1994r. + jedna piosenka z płyty "VS" wydane w rozkładanej na cztery części okładce (bajerancka i bardzo wygodna) są jednym z moich "trofeów" w płytotece. Jedynym mankamentem owej "skaładnki" może być ogólna ilość materiału (#1- 31 min., #2- 36 min., #3- 42 min.) w którym brakuje kilkunastu fajnych piosenek, niestety jednak nie ma aż tak dobrze, nie można mieć "the best of...", nawet na trzech płytach w cenie trzech płyt :( Wspaniała praca akustyka i najlepsze perkusyjno- gitarowe aranżacje jakie słyszałem, szczególnie w Alive, Even Flow, Jeremy, Animal, State ..., W. M. A. i Once spowodowały, że te płyty nie wiedzą co to kurz odkąd dostały się w moje ręce. Ogromną przyjemność sprawiają dźwięki płynące z głośnika kiedy Pearl Jam gra wolne, zagrane niemal w całości na gitarze klasycznej (akustycznej?) kawałki, w "Glorifield g" usłyszymy nawet słynne "we don't need no education..." z "Another brick in the wall" Pink Floydów, a filmowy klimat Black, Rats i Once jeszcze bardziej przykuwa słuchawki do uszu (lub na odwrót:). Indifference kończące całą płytę (koncert również) klimatem i aranżacją (choć to tylko dwa akordy, grane na zmianę) przerasta "The end" Doorsów.

Każdy, kto chociaż raz chciał posłuchać (ci co nie chcieli też) Pearl Jam-u powinien jako pierwszą (a raczej jako pierwsze trzy) płytę posłuchać "Dissident". Po dwugodzinnej sesji z Eddiem Vedderem i jego kumplami grającymi kawałki z koncertu z Atlanty nigdy nie będziesz miał(a) dosyć muzy Pearl Jam-u. Gwarantuję!


Ferenczy