Manowar - "Warriors Of The World"




    Singiel Warriors Of The World United wywołał nie mało zamieszania na niektórych porządnych listach przebojów. I słusznie. Jest to piosenka porządna. Więcej nawet bardzo fajna, łatwo wpada do ucha z niezłym teledyskiem. Co prawda po dłuższym czasie ciut monotonna, lecz zawsze dająca "pałera". Dlatego też zdecydowałem się zakupić tą płytę o rycerzach, Odynie, honorze,... . Od pierwszego przesłuchania płyta bardzo mi się spodobała. Co ciekawe oprócz "zwykłych" utworów znalazł się na płycie także operowy Nessun Dorma. Co prawda wokal Adams nie wyciąga zbyt wysokich dźwięków, ale "cover" całkiem udany. Każda piosenka jest inna. Tak jak wspomiany Warriors Of The World United dają one niezłego kopa (no może poza An American Trilogy). Jak ktoś ma doła to polecam chocby przelecenie przez liryki. Moje ulubione fragmenty to Fight for your kindom, bound for glory (walcz za swoje królestwo, dążąc do chwały); Where the eagles fly, I will soon be there (Tam gdzie orły latają, będę tam wkrótce) oraz tekst z już wielokroć wymienianego WOTWU. Jednak samo poczytanie ich nie jest tak "powerujące" jak usłyszenie ich. Bo zarówno wokal jak i podkład muzyczny jest świetny. Wszystkie utwory są dopracowane, praktycznie nie ma zapychaczy. Wyjątkiem jest tylko House Of Death, choć solówkę w podkładzie ostatniej zwrotki ma niezłą. Wogóle partie gitarowe są przemyślane. Brakuje mi jednak jakiejś bardzo dobrej solówki, dlatego zdecydowanie najlepsza partia gitarowa jest na początku Swords In The Wind.

    Reasumując: jeśli lubisz opowieści o rycerzach i te klimaty, lub są one Tobie obojętne; lubisz porządny heavy metal, lubisz gitarowe granie z porządnym wokalem i różnymi dodatkami (np. chórki) to polecam ta płytę. Jeśli jednak nie podniecają Cię teksty w stylu We're Warriors, Warriors of the world, wolisz mocniejsze granie lub dicho to lepiej pomiń to bardzo dobre wydawnictwo.

Ocena 9/10