The $5.98 E.P. Garage Days Re-Revisited



Jedyną jak dotąd EP-kę Metallici rozpoczyna całkiem fajne nagranie, jakim jest 'Helpless'. Zaczyna się w miarę szybko i tak już sobie jedzie przez prawie calutki czas (z lekkimi ustępstwami) do końca, a trwa całkiem długo, bo około 6 i pół minuty. Najdziwniejsza jest jednak sama końcówka, w której to przez dłuższy czas lecą te same dźwięki, które po woli przycichają, by, kiedy wydaje nam się, że to już koniec, po chwili znów się pogłośnić i dopiero wtedy jest właściwy koniec nagrania. Po ten jest krótka chwila niezbyt zrozumiałego gadania i zaczyna się kolejny utwór, który ma bardzo hipnotyczny początek, przez zdecydowanie dziwne dźwięki gitarki i jakieś bajerki latające w tle. Wrażenie potęguje jeszcze perkusja, a po chwili nagranie się trochę rozkręca. Nazywa się to ustrojstwo 'The Small Hours' i jest całkiem przyjemne dla ucha, jednakże sączy się z głośników z powolnością, ślamazarnie i w ogólnym rozrachunku wypada raczej 'tak sobie', no i trwa odrobinkę dłużej od poprzednika. Jest tylko jeden moment kiedy przyspiesza, ale i wtedy jakoś specjalnie nie zachwyca. Potem przychodzi pora na utwór zatytułowany 'The Wait'. To nagranie to już od samego początku bardzo fajna jazda na gitarkach wspomagana równie pracującą perkusją oraz zmodyfikowanym, tzn. przepuszczonym przez jakiś filtr, głosem Hetfielda. W tym nagraniu fajnie wyróżnia się również jego wokal podczas refrenu, w którym wykrzykuje tytułowe słowa i ogólnie całe nagranie jest jednym z lepszych całej EP-ki. Nie mam pojęcia dlaczego Anglicy zdecydowali się na wyrzucenie tego utworu i zrobienie z tego mini albumu maxi singiel, kiedy jest ono tak dobre - dziwni ludzie :P. Następnie witają nas dźwięki basówki współgrającej z bębnami Urlicha, czyli 'Crash Course In Brain Surgery', raczej przeciętne nagranie na tle poprzedników, ale też fajne, nie można za bardzo narzekać. Według mnie najfajniejszym elementem tego coveru są potępieńcze jęki (jak sobie je określiłem) gdzieś tak w drugiej połowie tegoż mini albumu. Po tym nagraniu przychodzi pora na najlepszy utwór całej EP-ki, czyli dwa połączone nagrania zespołu Misfits - 'Last Caress/Green Hell'. Jazda na maksa, nie ma osoby, której by się ten układ nie podobał. Cholernie podoba mi się tekst do pierwszej części utworu, bo całe nagranie jest jakby podzielone na dwie części różniące się dość znacznie, ale tak czy siak, jest wykurwiste. Żyć, nie umierać, a na dodatek pod sam koniec tegoż jest jeszcze kilku sekundowy wstęp do 'Run To The Hills' Iron Maiden - szkoda, że nie cały cover :(((
Jakby się ktoś jeszcze nie skapł, to podpowiem, że cała 'The $5.98 E.P. Garage Days Re-Revisited' jest zbiorem pięciu coverów z małej garażowej sesyjki jaką sobie panowie z Metallici urządzili po przyjęciu do zespołu Jasona Newsteda i czasami jest go nawet słychać (po prostu niemożliwe, co nie +iommi+? ;))) ) Z pośród (jeśli się nie mylę) 40 utworów, które nagrali w wyciszonym garażu wybrali właśnie je i umieścili na EP-ce, która szybko obiegła cały świat zdobywając całkiem dużą sławę, a która teraz stanowi prawdziwy rarytas dla fanów zespołu, ponieważ praktycznie niemożliwe jest dostanie tego mini albumu i raczej już nigdy w zwykłym sklepie nie będzie, bo cała 'The $5.98 E.P. Garage Days Re-Revisited' została później zamieszczona na płytce 'Garage Inc.', więc na reedycje nie ma co liczyć. Można za to bez skrupułów stwierdzić, że materiał jest całkiem dobry (choć nie dorasta do pięt pełnometrażowym albumom Metallici, które nagrała w latach 80) i można go słuchać z dużą przyjemnością, bo i jakość jest całkiem dobra, jak na tak amatorskie studio, jakim jest zwykły garaż. Polecam jako fajną ciekawostkę (bo to chyba pierwsza płytka z samymi coverami na świecie), no i oczywiście dla 'Last Carres/Green Hell', który usłyszeć powinien absolutnie każdy.



© Copyright by MetFan
www.metfan.rapnet.pl