Garage Inc.



DISC I

'Garage Inc' rozpoczyna się troszkę dziwnym, ale za to fajnym nagraniem, którym jest 'Free Speech For The Dump'. Utwór ten jest dosyć krótki i charakteryzuje się waleniem w kółko tego samego, tyczy się to również tekstu, który wygląda mniej więcej tak: "Free speech for the dump" razy ileśtam. Spoko. Później jest już bardziej żywe nagranie, które nieźle elektryzuje. Nie należy do najdłuższych, ale sama nazwa wskazuje jakie ono jest - 'It's Electric'. Następnie mamy kolejny bardzo dobry utwór. Przemawia za nim już sama nazwa zespołu, która go napisała, czyli Black Sabbath, a nosi ono nazwę 'Sabra Cadabra'. Pierwsza trójeczka prezentuje się świetnie. Potem przychodzi pora na około 6-minutowe smęcenie z lekkimi porywami, w postaci singlowego 'Turn The Page'. Zaczyna się bardzo fajnie, by potem trochę przynudzić, ale ogólne wrażenie po przesłuchaniu tego utworu jest całkiem pozytywne. Zaraz potem jest taki mały hiciorek, co się zowie 'Die Die My Darling'. Po prostu wymiata, ale moim zdaniem nie ma co się dziwić, skoro jest to cover zespołu Misfits, a jak wiadomo (przynajmniej mi) większość ich tworów jest przejebana, a że Metallica potrafi świetnie przerobić ich nagrania można było się już przekonać wcześniej słuchając Last Caress/Green Hell. Potem jest widoczne zwolnienie w postaci 'Loverman'. Taki raczej słabszy utwór, ale potrafi zahipnotyzować do tego stopnia, że słucha się go z całkiem dużą przyjemnością. Po 'Kochasiu' jest najbardziej mięsiste nagranie na tej płytce, czyli 'Mercyful Fate'. Jest to nagranie stworzone z połączenią czterech utworów grupy Mercyful Fate, której raczej nikomu przedstawiać nie potrzeba. Dobra dawka mięsistego heavy metalu, choć nie da się tego zaliczyć do hiciorków albumu. Zaraz po nim jest 'Astronomy'. Raczej takie nastrojowe nagranie, ale dosyć rytmiczne. Dobry punkcik 'Garage Inc.'. Po nim przychodzi pora na największy hiciorek tej płytki, nagranie które podoba się nawet ludziom, którzy metalu nie słuchają, cover Thin Lizzy - 'Whiskey In The Jar'. Prawdziwa rozwałka. Nie ma chyba osoby, która by go nie znała. Niestety po nim jest najgorszy utwór w historii Metallici, który nigdy nie powinien zostać nagrany, big, big shit - 'Tuesday's Gone'. Czyste country. Nie mam pojęcia co chcieli panowie z Metallici osiągnąć nagrywając to nagranie, ale zrobili coś okropnego. Ciekawe co by powiedzieli jakby im dla porównania puścić ten utwór i coś z 'Kill 'Em All' lub 'Master Of Puppets' i przypomnieć, że kiedyś zarzekali się, że się nie skomercjalizują i takie tam inne... Pewnie odpowiedzieliby, że ich to gówno obchodzi... Dobra, mniejsza z tym. Po prostu odradzałbym wszystkim przesłuchiwania tego utworu. Ja zrobiłem to tylko dwa razy i nie mam zamiaru próbować po raz trzeci. Nawet teraz, recenzując album, nie słucham tego utworu. Jednak jeśli ktoś jest ciekawy i jest masochistą, to proszę bardzo; to wy będziecie żałować. Na szczęście pierwszą płytkę 'Garage Inc.' udało im się zamknąć całkiem dobrym nagraniem, pod tytułem 'The More I See'. Krótkie, ale rytmiczne pogrywanie, które takie powinno zostać do końca, ale tandem Hetfield-Urlich i spółka znowu coś skopali i w pewnym momencie dziękują nam (najprawdopodobniej za wysłuchanie płytki), a po chwili ciszy, kiedy czekam znowu na 'Free Speech For The Dump' wchodzi nagle jakieś, na szczęście nie długie, smęcenie na instrumentach. Kolejny błąd, ale co tam.
Ogólne wrażenie po przesłuchaniu pierwszej płytki z 'Garage Inc.' jest pozytywne. Mogłoby być lepiej, ale i tak jest dobrze. Jedynym i zarazem największym nieporozumieniem jest tylko ukazanie się na niej nagrania 'Tuesday's Gone', ale o tym pisałem już powyżej. Płytka na dobry z plusem.

DISC II

     Drugą płytkę rozpoczyna wydana w '87 roku EP-ka 'The $5.98 E.P. Garage Days Re-Revisited', której recenzję już pisałem jakiś czas temu, więc nie ma sensu pisać o niej w tym miejscu jeszcze raz. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do tamtego artykułu. Kolejne dwa nagrania zaliczone są do kategorii Garage Days Revisited '84, a są nimi 'Am I Evil?' oraz 'Blitzkrieg'. Nie ma co, wtedy to sobie Metallica nieźle dawała. Pierwszy z dwójki utworów to świetna, około 7-minutowa thrashowa jazda. Kiedyś był to mój ulubiony utwór Metallici, ale jak dowiedziałem się, że to cover Diamond Head, to nie pozostało mi nic innego jak przerzucenie się na oryginalny twór mojego pierwszego metalowego bandu - 'Motorhead'. ^_^ 'Blitzkrieg' jest zaś bardzo dobrym heavy metalem z naleciałościami thrashu. Świetny, dorównujący poprzednikowi utwór. Nic, tylko machać głową. ^_^ Następnie rozpoczyna się seria pięciu utworów pochodzących z stron B singli z lat '88 - '91. Pierwszy to cover Budgie, pod tytułem 'Breadfan'. Zaczyna się dosyć ostro, by później strochę zwolnić, ale ogólnie jest bardzo dobry, choć mi jego brzmienie wydaje się trochę... 'brudne'... Po nim zaczyna się 'The Prince', nagranie które raczej nie wyróżnia się w porównaniu do poprzedników, ale i tak jest dobre. Następnie przychodzi pora na cover kultowej grupy Queen, zatytułowany 'Stone Cold Crazy, za który, na ironię, Metallica dostała swoją pierwszą nagrodę Grammy. Jeden z najlepszych utworów na całym 'Garage Inc.'. Wymiata definitywnie. Potem mamy kolejny killer, którym jest 'So What'. To trochę 'fuckowe' nagranie jest po prostu wyrąbiste. Jako ostatni z tej piątki mamy już troszkę słabszy, ale nadal trzymający poziom, 'Killing Time'. Końcówka płyty to jeszcze cztery utwory zamknięte pod nazwą Motorheadache '95. Jak nie trudno zauważyć wszystkie są coverami grupy Motorhead, z którą Metallica jest w bardzo dobrych stosunkach. Pochodzą one z występu zagranego podczas 50 urodzin Lemmy'ego - założyciela, wokalisty i basisty tego zespołu. Jeśli dobrze pamiętam to zagrało tam kilka zespołów, wszystkie nagrania Motorhead i każdy z muzyków był podczas grania przebrany właśnie za Lemmy'ego. Fajny mu prezent chłopaki zrobili... ^_^ Nam zaś zrobili prezent zamieszczając te nagrania na 'Garage Inc.'. Pierwszy w kolejności jest 'Overkill'. Bardzo fajne i rytmiczne nagranko, które ma jeden taki moment, że wydaje się, iż to już koniec, a tak na prawdę gra się jeszcze dalej. Spoko solóweczki. Potem jest 'Damage Case', czyli równie dobre co poprzednie nagranie. Przede wszystkim rytmiczne, no i z nowu ciekawe solówki. Następnie mamy 'Stone Dead Forever', którego refren potrafi się wbić bardzo głęboko w pamięć i w ogóle jest chyba najlepszy z całej czwórki (przynajmniej dla mnie). Duży plus. Po nim jest kolejne dobre nagranie - 'Too Late Too Late'. Jego refren też dobrze wbija się w pamięć (fajnie się go śpiewa - na takim bezdechu). Bardzo dobre zakończenie drugiej płytki, a i całego 'Garage Inc.'
Drugi CD z tego albumu jest moim zdaniem o wiele lepszy od pierwszego. Co prawda są na nim zebrane nagranie z ponad 10-letniego okresu twórczości Metallici, ale można im to wybaczyć, bo znajdują się tam same dobre nagrania. Mamy pełny przekrój od rock'n'rolla do thrash metalu. I w ogóle dużej części z tych utworów nie można było nigdzie wcześniej usłyszeć, a i te które dało się gdzieś usłyszeć większość ludzi wcześniej nie słyszała. Tak było chociażby w moim przypadku. Wszystkie nagrania z drugiej płytki po raz pierwszy słyszałem na 'Garage Inc.'.

'GARAGE INC.' OGÓLNIE

     No cóż można o tym albumie powiedzieć, jak nie same pochlebne opinie. Po 'Load' i 'Reload' wydanie tej płyty było świetnym pomysłem i odskocznią od rockowego wizerunku zespołu, niekoniecznie dobrego, ponieważ ten longplay to w większości dobry heavy metal z przytupem nogi. Dużo rytmicznych i porywających nagrań zagwarantowało 'Garage Inc.' dobrą pozycję w dyskografii Metallici. Utwory takie jak 'Die Die My Darling', 'Whiskey In The Jar', 'Last Caress/Green Hell', 'Am I Evil?', ' Blitzkrieg', 'Stone Cold Crazy' oraz 'So What' to czyste killery, szczególnie na koncertach. Jak nie trudno policzyć jest to prawie 1/4 całego albumu, co przy 27 utworach jest świetnym wynikiem. A co z resztą? Śmiało można powiedzieć, że pozostałe 3/4 również są wyśmienite. Co prawda bardziej zróżnicowane i z mniejszym powerem niż wymienione powyżej utworki, ale spokojnie możne powiedzieć, że ponad połowa płyty (gdzieś tak 3/5) jest po prostu zajebista. W sam raz do piwa.
Z resztą jest już trochę przeciętniej, ale nie można powiedzieć, że te utwory nudzą, bo tak nie jest. Jedyną wpadką jest wspominany już dwukrotnie w tej recenzji 'Tuesday's Gone'. Nie wiem po co i dlaczego, ale ten utwór nie powinien się na 'Garage Inc.' znaleźć. Ba! Nie powinien zostać nigdy nagrany, ale o tym już pisałem.
Ten album jest jednak mało oryginalny ze strony Metallici. Jakby ktoś jeszcze nie wiedział to niech teraz się dowie, że cały 'Garage Inc.' składa się z coverów, czyli przerobionych nagrań innych zespołów. Za to należałby się minusik, bo brak inwencji twórczej i w ogóle, ale album ten jest wart przesłuchania, dlatego minusika nie będzie. Wierzcie mi na słowo - na pewno go polubicie.



© Copyright by MetFan
www.metfan.rapnet.pl