Cemetery Of Scream-"Deeppression"


Zespół ten dla wielu osób jest nieznany, a to conajmniej dziwne zważywszy na fakt, że na polskiej scenie metalowej istnieje już dobre 10 lat. Dzieje się tak być może dlatego, że zespół nie stawia na przebojowość, nie traktuje muzyki jako jednego ze sposobów na popularność, oni po prostu stawiają na uczucia. Tak, uczucia to zdecydowanie odpowiednie słowo kojarzące się z tą płytą. Już sam tytuł ukazuje nam z jaką muzyką mamy doczynienia - depresyjną, smutną, przejmującą czasami sentymentalną, ale zawsze prawdziwą, płynącą z serca.

Muzyka na tej płycie wzrasta do miana sztuki. Tak też chcą, aby to co tworzą nazywać sztuką, sami artyści. Dla nich jest to sposób na wyrażenie swoich własnych poglądów na świat, swoich własnych przemyśleń, w dużej mierze, bardzo trafnych. Przy tej płycie nie można się nudzić, chyba, że ktoś nie jest zwolennikiem "klimatów". W Polsce nie ma drugiego takiego zespołu, no może Sirrah kiedyś tworzył w całkiem podobnym kierunku, ale C.O.S. wypracowali swój własny niepowtarzalny styl i chwała im za to. Oryginalność, tego z pewnością nie można im odmówić. Niezwykle długie, obszerne kompozycje doskonale sprawdzają się w swojej roli. Jest tu wszystko czego dusza sobie zapragnie: klawisze, urozmaicone wokale (od growlu, poprzez czysty, męski śpiew, aż do kobiecych partii i chórków). Wszystko to uzupełnione świetną grą muzyków: gitary raz zwalniają raz przyśpieszają, sekcja rytmiczna świetnie uwydatnia tempo, jednak całośc utrzymane jest raczej w średnio-wolnym tempie. Faworyci? Nie, tej płyty nie mozna potraktować w ten sposób. Każde wybicie się jakiegoś utworu mogłoby zburzyć budowaną, od samego początku, niesamowitą atmosferę. Oczywiście w każdym utworze jest to coś na co czekam z utęsknieniem, niezależnie czy są to świtne riffy i klawisze, a potem również kobiece chórki w "Breeze" czy może majestatyczny "Episode Man" lub kapitlny "Float To Escape", w którym ważną rolę odegrał syntezator kreując mistyczny nastrój. Jednak bez uprzedniego uformowania gruntu byłoby to niemożliwe. Z pewnością dużą rolę odergrało tu krakowskie studio Gamma, w którym albumy C.O.S. powstają od samego początku.

Tak czy inaczej mamy doczynienia z niesłusznie niedocenianą grupą, która w brew pozorom nie jest tak nieznana jak się wydaje. Liczne wyróżnienia w prasie zagranicznej, pochlebne recenzje (tak jak ta ;-)) dobitnie świadczą o klasie tego zespołu. Sięgnijcie po ten album, a z pewnością nie pożałujecie.

Ocena: 9/10


© kaReL [[jotun@terramail.pl]] [[www.jotun.terramail.pl]]