Następnego dnia opuściliśmy miasto ponownie kierując się w stronę Atlas. Już od kilku dni podróżowaliśmy wciąż przez lasy i powtarzający się krajobraz zaczął strasznie mnie nudzić. Postanowiłam więc zapytać Gourry'ego o coś, co od wczoraj niezwykle mnie ciekawiło. "Naprawdę nic nie wiesz o Shabranigdo?"
"Hmmm..." zamyślił się na kilka minut. "Nie. W ogóle nic mi to nei mówi."
Aż nie mogłam w to uwierzyć. Legenda o Shabranigdo nie była znan jedynie przez kapłanów i magów, ale również przez zwykłych szarych ludzi. "No dobrze. Wytłumaczę ci to. Wyobraź to sobie jako opowiadaną historyjkę."
"Okay."
Westchnęłam... czy on to w ogóle zrozumie? Spróbowałam jednak nie skupiać się na drobiazgach i zaczęłam. "Równolegle do naszego i stnieje jeszcze kilka światów. Wszystkie leżą na podwyższeniu zatopionym w Morzy Chaosu. Każdy jest owalny i płaski... jak gdyby placek na kijku umieszczonym w gruncie." Przerwałam na chwilę, by dać mu trochę czasu. "Jednym z takich placków jest właśnie miejsce, w którym żyjemy."
To wytłumaczenie zapewne bardziej przemówiłoby do maga bądź czarodziejki. Był to temat niezbyt zrozumiały dla mojego kompana, więc postanowiłam się w nim nie zagłębiać. "W każdym z tych światów od wieków walczą ze sobą dwie siły pragnące przejąć nad nim kontrolę. Jedną z nich są Bogowie, drugą - Mazoku. Bogowie próbują ocalić świat, Mazoku - zniszczyć go, by móc władać częścią, na której się znajduje."
"W niektórych światach Bogowie wygrali i nastał pokój. W innych zwycięzcami okazali się Mazoku, przez co już one nie istnieją. W naszym wymiarze bitwa wciąż się toczy. Przeciwnikami są Rubinooki Shabranigdo i Smok Ceified. Walczyli ze sobą przez setki tysięcy lat, aż Ceified rozszczepił Shabranigdo na siedem części i rozrzucił po świecie."
Gourry przytaknął, po czym zapytał: "W takim razie Bogowie odnieśli ostateczne zwycięstwo?"
Potrząsnęłam głową. "Tylko zapieczętowali wroga, a nie zniszczyli."
"Ale jeśli jego ciało zostało podzielone na siediem kawałków..."
"Jeśli to mogłoby go zabić nie byłby on nazywany Królem Mazoku. Po bitwie wyczerpany Smok stracił całkowicie siły i utonął w Morzu Chaosu."
"Niezbyt dobrze dla niego."
Nie mogłam ukryć uśmiechu. "Nie mart się. Obawiając się odrodzenia Mazoku Ceified przed utonięciem pozostawił po sobie cztery części sowjej jaźni: Królów-Smoków Ziemi, Nieba, Ognia i Wody. Zostały umieszczone odpowiednio na wschodzie, zachodzie, południu i północy świata. Według legendy stało się to 5000 lat temu. Jakieś 1000 lat temu rzeczywistością stało się to, czego obawiał się Ceified. Jedna z siedmiu części Shabranigdo powróciła do życia. By walczyć z nim odrodził się Król Smoków Wody na północy. Dzięki temu Mazoku został unicestwiony i zapieczętowany w ziemi."
"Beznadziejna bitwa."
Ponownie zaprzeczyłam. "To po prstu oznacza jak bardzo jeden z nich był słaby. Poza tym równowaga świata została zakłucona i to, co nazywamy 'Bestiami Ciemności' narodziło się."
Najwyraźniej zaimponowałam Gourry'emu. "Więc, nie oceniając, które zachowanie jest chwalebne i prawidłowe, w przeszłości walczył niesamowity stwór mogący być z łatwością nazwany Królem Mazoku."