SPIDER-MAN

Odkryłem że zmarnowałem prawie pół swojego życia. Zawsze myślałem, że nie ma nic lepszego od oglądania filmów w telewizji(kochane HBO), więc nie chodziłem do kina. Teraz staram się odrobić tą stratę. A oto jak to wyglądało: Pierwszy raz poszedłem do kina kiedy miałem sześć lat. Obejrzałem wtedy film, a raczej bajkę „Dzwonnik z Notre Dame”. Było o to, o takim kulawym gościu który się nieszczęśliwie zakochał. Po obejrzeniu tego filmu cała moja klasa płakała, ja też, tylko że ja zgubiłem rękawiczkę. Potem miałem długą przerwę. Dopiero po sześciu latach, poszedłem do kina po raz drugi i obejrzałem „Shreka”. Było bardzo fajnie, ale gdy obejrzałem ten film po raz 23, to nie mogłem wytrzymać nawet minuty przed telewizorem(kasetę se kupiłem). Mija jakieś pół roku, potteromania w najwyższym stopniu, więc jakże by tu nie pójść na „Harry Potter i kamień filozoficzny”? Szczerze mówiąc, to film był taki sobie. Dużo efektów specjalnych, mała ilość fabuły. Niewiele pozostało w tym filmie z klimatu książki. Chociaż muszę przyznać, że pierwsze wrażenie było niezłe, ale i tak pójdę na drugą część tylko wtedy, jak mi ciocia ufunduje bilet. Potem nadchodzi czas na hit nad hitami „Władca Pierścieni”. Trylogię czytałem, bardzo podobała mi się, jak większości. W każdym razie film był wspaniały, cały czas coś się dzieje na ekranie. Byłem bardzo oburzony, gdy dowiedziałem się, że Władca dostał tylko cztery oskary i nie został filmem roku. Tak więc jest teraz godzina 19:29, wróciłem z kina dokładnie 2 godziny temu I zacząłem pisać ten tekst, a wróciłem ze znakomitego filmu pod tytułem „SPIDER-MAN”…

W sali robi się ciemno I zaczynają się reklamy, a potem właściwy film. Bardzo ciekawie zostały pokazane napisy początkowe(animacja komputerowa rulez!). Wszystko zaczyna się w mieście New York, gdzie wita nas głos pana Tobey Maguire, odtwórcy głównej roli. Fabuła opowiada o pewnym chłopaku, Peterze Parkerze. Jego rodzice nie żyją. Mieszka razem z wujkiem Benem i ciocią May. Jest on ambitnym studentem z dwoma kilogramami szkła na nosie i nieśmiałą duszą. Jest zadurzony w ładnej, rudowłosej kobiecie imieniem Mary Jane Watson, która jest jego sąsiadką od szóstego roku życia.

Pewnego dnia, kiedy wybiera się wraz z resztą klasy do laboratorium badawczego Columbia University , gdzie zostaje ugryziony przez zmutowanego genetycznie pająka. W ten sposób zdobywa wyjątkowe umiejętności. Postanawia więc w jakiś sposób poderwać Mary Jane. Chciał kupić samochód, ale nie miał na niego kasy, więc postanawia zdobyć pieniądze walcząc z Mone Graw McGrawowem(taki jeden wrestlingowiec). Nagrodą są 3000$. Z niewielkim trudem pokonuje przeciwnika w dwie minuty. Niestety, nie dostaje całej forsy bo trzeba było wytrzymać trzy minuty J. Później, pewien koleś zabija Bena, wujka Petera. Peter, zaczyna gonić mordercę. Udaje mu się to, zabija mordercę, a potem ucieka przed policją. Udoskonala swój strój(czytaj poprzedni był do niczego) i postanawia walczyć z przestępczością. Tymczasem firmie pana Osborna grozi bankructwo. Trzeba więc przyśpieszyć pewien eksperyment, który może temu zapobiec. Nie ma czasu aby znaleźć ochotnika, więc sam Osborn poddaje mu się. Niestety powstał pewien skutek uboczny, pan Osborn ma swoje drugie ja które jest złe i powstaje zielony goblin. Osborn ma również syna który podrywa Mary Jane. Tak pokrótce przedstawia się fabuła filmu która rozwija się w jego trakcie. Rzeczywiście, nie jest ona może zbyt oryginalna, ale przy takiej oprawie wizualnej z efektami specjalnymi i bardzo dobrym aktorstwem nabiera smaku i dzięki temu jest wyjątkowa. Właśnie, efekty specjalne, a te są... doskonałe! Jeszcze raz animacja komputerowa rulez! Doskonała kolorystyka, wspaniały klimat, czujesz się jakby w komiksie! Laury należą się panom od efektów specjalnych! Brawa należą się również reżyserowi, panu Sam Raimi i świetnym aktorom którzy jak widać, bardzo angażują się w ten film. Najciekawiej przedstawiała się scena walki z goblinem w ogniu. Te fantastycznie pokazane w zwolnionym tempie ruchy Spidera zręcznie omijające lecące na niego śmiercionośne „gwiazdki”. To jest coś. Co do muzyki, nie można się do niej przyczepić, przeciwnie nadaje filmowi doskonały klimat i idealnie podkreśla każdą chwilę. Jednym słowem wspaniała uczta dla ucha.

Dobra, było miło, ale teraz będę marudził, ponieważ będzie o wadach. A wad... nie ma! Mogę wycisnąć tylko dwie.

Pierwsza, jakieś głupie dzieciaki mogą ci przeszkadzać śmiejąc się nonstop. To jest naprawdę bardzo wkurzające. Następnym razem wezmę takiego dzieciaka i zamknę w kiblu. Druga sprawa, film był za krótki o jakieś półtorej godziny J(trwał dwie). Chyba obejrzę go jeszcze raz, a na pewno kupię sobie kasetę. W filmie na samym końcu jest scena śmierci Osborna(to już nie będzie wada J) i jest pokazany jego grób. Jego syn przysięga że znajdzie Spider-Mana i zabije go, to sugeruje że będzie SPIDER-MAN 2 i oby tak było.

Podsumowując jest to film na wagę złota. W życiu nie widziałem tak wspaniałego widowiska, pełnego akcji która nie pozwoli ci odetchnąć nawet na chwilę, dobrego aktorstwa które zachwyci cię dobrymi tekstami(ukłony dla scenarzysty), wspaniałych efektów specjalnych i... tak wspaniałego filmu! Biegiem do kina, ale już! J. Ocena ogólna 7/6;-).

„Może uda się nam kiedyś zbudować świetlaną przyszłość”. –Atrus
I niech i tak będzie J.

Soko [zsaks@poczta.onet.pl]

>>Powrót do AMFILM<<