W Ameryce to mają fajnie, gdyby mnie w Polsce ugryzł pająk prawdopodobnie bym się rozchorował, mój pies by zdechł, a kolejna dziura budżetowa by wyskoczyła, a taki Petter Parker zamienił się w super bohatera o wdzięcznej nazwie Spider-Man.Być takim herołem jest fajnie można podrywać laski, skakać po budynkach i huśtać się na pajęczynie, a czasami tak z nudów uratować świat. I takie to ciekawe życie miał Petter Parker bohater pewnego kultowego komiksu o nazwie Spider-Man. Ten oto młody chłopiec pojechał z klasą do laboratorium gdzie testowano super pająki i jeden z takich pająków ugryzł Pettera i ten po pewnym czasie zauważył, że nie musi nosić okularów, jest szybszy i mocniejszy, a co najważniejsze może chodzić po ścianach, szczelać pajęczyną, czy skakać po budynkach jak pająk. I tak zaczął świrować tymi mocami, póki nie umarł mu wujek, a raczej został zamordowany i od tego momentu Petter zaczął zwalczać przestępczość. Historię Spiker-Mana znają chyba wszyscy, bo chyba wszyscy oglądali bajki czy czytali komiksy z tym jegomościem, powiem szczerze, że Spider-Mana najbardziej lubię z wszystkich Manów, no prócz Niemena. I panowie z Columbia Pictures postanowili zrobić film na podstawie tego komiksu, oczywiście nie jest to pierwsza ekranizacja przygód człowieka pająka, jednak poprzednia ekranizacja była ładnie mówiąc kiczowata, a nowy Spider-Man miał mieć super efekty specjalne, super aktorów, a co najważniejsze miał nie nudzić. Czy udało to się zrobić ekipie filmowej czytajcie dalej. Jak na film XXIw. Przystało w Spider-Manie znajdziemy taką ilość efektów specjalnych, że głowa mała, które no nie powiem cieszą mnie, wszystkie skoki po budynkach, walki i inne głupoty są obdarzone w dużą ilość efektów, co tworzy naprawdę ładną całość, bardzo podobały mi się efekty, które są naprawdę zrobione spoko, naprawdę okej. Same walki może nie są tak piękne jak w Matrixie, ale potrafią czasami zaskoczyć rozmachem swojego wykonania. W filmie świetnie odegrali swoje role główni bohaterowie, czyli Tobey Maguire (sorry, jeśli źle napisałem) i William Defoe (znów przepraszam), którzy grają dwie postacie z nadprzyrodzonymi mocami, jeden jest oczywiście zły, a drugi dobry. Oczywiście Tobey gra Spidera, a William gra Zielonego Goblina czyli największego madafakę w filmie który postanawia się zemścić. Aktorzy fajnie odegrali swoje role, niestety nie znam się na aktorstwie, ale powiem tak, że grają lepiej niż Gulczasy i Klaudiusze w ?Gulczasz a jak myślisz). Szczególnie podoba mi się przemiana Pettera Parkera Markera Spiker-Mana fajne muły mu się robią:-). Jeśli chodzi o przytrzymanie widza przy ekranie jest różnie, ale w większości scen widz się nie nudzi, na ekranie przez cały czas coś się dzieje, Spider-Man sobie biega po dachach, Zielony Gobelin coś rozwala i ogólnie jest okej, tylko czasami film zwalnia, a ja jestem zwolennikiem wielkiego początku i jeszcze lepszej końcówki, ale jest okej. Muzyka w Spider-Manie jest naprawdę bardzo dobra szczególnie podoba mi się kawałek zespołu Sum41 który leci jak wujek Ben rozmawia z Petterem w radiu. Jako że jestem zwolennikiem muzyki rockowej to tematy muzyczne z nowego Spider-Mana przypadły mi do gustu. Muzyka fajnie buduje klimat, naprawdę fajna. Cóż mogę powiedzieć o filmie na zakończenie, jest taki jak lubię mnóstwo efektów specjalnych, bicia i tym podobnych, nie daje się nudzić, jest watek miłosny:-( i w ogóle jest kolorowo. Jako że fanem Spidera jestem i bardzo go lubie i mam do niego sentyment z dzieciństwa, więc ocena wychodzi. OCENA: 9/10 Caleb >>Powrót do AMFILM<< |