Arcybiskup hiszpański Diego de Landa, żyjący w XVI wieku, praktykował bezpardonowe
palenie i niszczenie wszelkich azteckich dokumentów zawierających historię tejże cywilzacji.
Zawdzięczamy mu jednak pewne odkrycie związane z kulturą Majów.
Landa odkrył, że wszystkie motywy ozdobne na budynkach, czy to zwierzę czy człowiek,
wiązało się z określoną datą. Na budowlach nie umieszczano w zasadzie nic poza nimi. Żadnych scen
z życia codziennego, obrzędów, świąt etc. Później stwierdzono, że całe życie Majów
uzależnione było właśnie od kalendarza. Byli oni praktycznie jego niewolnikami. Wiele
budowli wznoszono nie tylko w celach użytkowych, lecz także poprzez wymóg zbliżającej się
daty. Dla przykładu: Majowie sami sobie ustalali, że nową świątynie dla wybranego
bóstwa będą budować akurat co dwadzieścia pięć lat.
Historycy podzielili historię panowania Majów na dwa zasadnicze okresy - stare i nowe
imperium. W tym pierwszym Majowie zamieszkiwali głównie południowy Jukatan, w drugim -
jego północny kraniec.
Najstarsze budowle we wszystkich miastach starego państwa przypisane są do daty 610 roku.
Natomiast najmłodsze konstrukcje z północy (nowe państwo) świadczą rok... 610 !
Wnioski są oczywiste. W jednym momencie wszyscy mieszkańcy po prostu opuścili
swe wspaniałe miasta, jak na przykład Palenque i udali się na północ, by tam zbudować
i osiedlić jeszcze piękniejsze metropolie, takie jak Chichen-Itza, Uxmal czy Mayapan.
Dlaczego tak uczynili? Co spowodowało tak nagły exodus? Mówimy przecież o
tysiącach ludzi...
Najprawdopodobniejsza wydawała się teoria o najeźdzcach. Należy jednak pamiętać, że
pod koniec okresu starego imperium państwo Majów było u szczytu potęgi militarnej.
Ruiny miast również nie wykazują żadnych śladów walki. Ta teza odpada
zdecydowanie.
Wersja drugia to katastrofa - epidemia, żywioł itp., jaka rzekomo mogła nawiedzić Jukatan.
Jednak po takich klęskach ludność zazwyczaj wraca do swoich rodzinnych stron.
Zresztą, wspaniały rozkwit Chichen-Itza i innych metropolii z północy nie
wskazują na zdziesiątkowanie populacji przez kataklizm.
Krytyki nie wytrzymało także twierdzenie o nagłej zmianie klimatu. Takie np.
oziębienie nie mogło zostać wywołane tylko w obrębie jednego, w zasadzie
nieznacznego obszaru, a musiało dotknąć większą część kontynentu, północny
Jukatan w szczególności.
W strukturze społecznej Majów mocno uwidocznione były różnice między klasami ludności.
Dola chłopów była najcięższa. Jedną trzecią swych zbiorów musieli oddawać dostojnikom
państwowym, drugą część kapłanom, a dopiero pozostałą mogli zachować dla siebie.
Taki obrót sprawy doprowadził do głębokiego ubóstwa i zacofania klasy robotniczej.
Jej ludność prowadziła bardzo
prymitywną rolę opartą na gospodarce żarowej. Polegała ona na wypaleniu kawałka dżungli
i zasiania na nim plonu (popiół częściowo pełnił rolę nawozu, nieznanego
kulturze Majów). Po kilku latach ziemia nie nadawała się
już do uprawy, więc rolnicy zostali zmuszeni emigrować na północ w poszukiwaniu nowych gruntów
(ten sposób uprawy praktykowali także nasi przodkowie, pierwsi
słowianie). Ten stan rzeczy doprowadził do opuszczania miast przez ludność rolniczą, a w następstwie
mieszkańców
pozostających bez jadła, niezbędnego środka do życia.
Przedstawiona wersja jest oficjalną i najbardziej prawdopodobną. Opuszczone miasta
zostały pochłonięte przez dżunglę i częściowo zapomniane przez dawnych tubylców. Z chwilą upadku
cywilizacji Majów o istnieniu porzuconych siedlisk słuch zaginął całkowicie.
Marek