Chciałem poruszyć bardzo ważny temat, mianowicie bezpieczeństwo na rajdach samochodowych. Ja osobiście na takowym nie byłem, więc nie mogę opisać panującej tam atmosfery, chęci bycia jak najbliżej przejeżdżającej rajdówki, ani fan klubów dopingujących swego idola.....
     Ja to wszystko rozumiem, ale krew mnie zalewa, gdy widzę kupę małolatów stojących dosłownie na jezdni, lub czekających na powiew kurzu po zewnętrznej stronie zakrętu!! Ludzie! WYOBRAŹNI!! Zlitujcie się! Przecież taki kierowca, gdy widzi taką gromadę ludu, to ani myśli skoncentrować się na jeździe, tylko na tym jak by tu kogoś nie potrącić. Już nie długo dojdzie nawet do tego, że u nas także zacznie obowiązywać sławny dialog pomiędzy Hołkiem a Colin'em McRae, bodajże z rajdu Argentyny:
-Colin, jak ty to robisz, że jesteś tu najszybszy? Przecież tu jest tłum ludzi, którzy uciekają sprzed maski w ostatniej chwili i miejscami nie wiadomo nawet gdzie jechać!
-Wiesz co, celuj zawsze tam, gdzie jest najwięcej ludzi, tam jest środek drogi.
     Prawdziwi kibice powinni stać przede wszystkim w miejscach gdzie jest najbezpieczniej, a nie najbardziej widowiskowo i najbliżej przejeżdżającej rajdówki. Ileż to już odcinków specjalnych zostało odwołanych z powodu kibiców, którzy stali dosłownie na jezdni i to całymi stadami! Przecież to właśnie im powinno zależeć na tym, aby ich idole mogli przejechać jak najwięcej OS-ów i stoczyć jak najbardziej sportową walkę. Chyba najwidoczniej nasi kibice jeszcze do kibicowania nie dorośli, a wypadków niestety na każdym rajdzie jest coraz więcej. Czasami nawet na prostych odcinkach coś może pójść nie tak. Dajmy na to przykład całkiem świeży, z przed kilku (bodajże dwóch) sezonów: Kuzaj, jadący Subaru Imprezą WRC, na długim prostym odcinku przy maxymalnej prędkości wypada z trasy. Powód: pęknięta opona. A co by było, gdyby w tym miejscu stali kibice? Oczywiście wina organizatorów! Jest to jeszcze jeden dowód, że do kibicowania trzeba mieć wyobraźnię, dużo wyobraźni. Często (czytaj zawsze) za jej brak płacą organizatorzy. To oni wyznaczają miejsca bezpieczne, w których to powinniśmy stać(chyba że znajdziemy bezpieczniejsze), ale pamiętajmy, że nawet w tych miejscach powinniśmy zachować szczególną ostrożność, ponieważ nawet najbardziej doświadczony kierowca może wszędzie, ale to wszędzie popełnić niewielki błąd za który my możemy przypłacić życiem! Co się zdarzy jakiś wypadek, to oczywiście odpowiedzialność spada na organizatorów. Może i nie raz wypadek zdarzył się z ich winy, ale organizatorzy nie są w stanie zatrudnić tyle służb porządkowych aby upilnować wszystkich kibiców, którzy stoją nie wiadomo gdzie! Wniosek z tego taki że sami powinniśmy się pilnować. Ale często bywa inaczej. Taki kibic, często jakiś szczeniak idąc na rajd już od samego początku nie ma zamiaru stać w miejscu dla niego przeznaczonym. A co to on się będzie się słuchał jakichś bęcwałów! Przecież on jest cool man! On musi stać przy samej drodze, w takim miejscu że jeżeli jakiś kierowca popełniłby mały błąd, pojechał dziesięć centymetrów za szeroko, to zostałaby z niego mokra plama! A później wielki lament rodziców: "Ło matko święta! Synka mnie zabili, gdzie byli organizatorzy gdy on umierał! Jak nie mogą zorganizować rajdu, to niech lepiej wcale go nie robią!" Ludzie opamiętajcie się! Przecież jeżeli na rajd przyjdzie kilkaset osób, to NIKT nie jest w stanie opanować tej rozwydrzonej hołoty przebiegającej przed maskami rajdówek!!
Nie mówię tu akurat o kulturalnych kibicach z wyobraźnią, ale o tych, którym jej najwyraźniej brakuje. A ostatnie statystyki mówią, że takich niestety jest coraz więcej.....
Coswort