TEKSTY - WYSPA MIŁOŚCI
.::[ Jasió ]::.
powrót do tekstów

Jaki gatunek gier komputerowych lubicie najbardziej? Strategie? ERPeGi? A może gustujecie w przygodówkach? Jakby nie było, istnieje jeszcze coś innego, coś co w skrytości ducha lubią wszyscy, ale tylko niektórzy mają odwagę się do tego przyznać. Sądząc po tytule już zapewne wiecie do czego zmierzam. Taaaak, właśnie - do gier erotycznych.

WSTĘP TRADYCYJNY
   Od kiedy tylko komputery oferują dość przyzwoitą grafikę (tj. od czasów SVGA), natychmiast na rynku polskim, jak i zagranicznych pojawił się prawdziwy wysyp gier "dla tych trochę starszych". Były to głównie pozycje mniej niż słabe, na przykład puzzle lub strip poker. Zdarzały się jednak od czasu do czasu prawdziwe perełki - pierwszym naprawdę niezłym erotykiem, z którym się zetknąłem był Interactive Girls, czyli namawianie panienki do wspólnego spędzenia nocy. Gdy uzyskałem dostęp do Internetu, zacząłem zajmować się nieco bardziej "ambitnymi" pozycjami - dzięki hen tai zrozumiałem sens życia :). Aż w końcu nadszedł Larry - łysawy grubasek, który podbił moje serce na tyle, że nie mogłem się z nim rozstać na wiele wieczorów (spoko, jestem heteroseksualistą, jakby ktoś pytał ;). Kilka lat po premierze ostatniej części jego miłosnych podbojów, ktoś w końcu pomyślał o biednych graczach, wydając mile zapowiadający się tytuł "Przygody Ryśka: Wyspa Miłości". Tym samym w piękny sposób przypieczętował swoją moralną klęskę. Aha, jeszcze jedno - poniżej opisywana gra jest OD LAT 18. I nie piszę tego, żeby przypadkiem nie narazić się rodzicom naszych młodych czytelników, ale dlatego, że ich latorośle mogą zniechęcić się do tak ważnej życiowej funkcji, jaką jest reprodukcja. Dlaczego? Po wstępie tradycyjnym zapraszam do kolejnej części, pt...

SEKS! SEKS? SEKS... :(
   Nie zjeżdżając ze ścieżki "podstawowego schematu recenzji", doszliśmy do miejsca, gdzie powinienem opisać moje pierwsze wrażenie po zakupie gry i jej odpaleniu (sorka, nie za to mi nie płacą, żebym wymyślał jakieś skomplikowane texty, może kiedyś). Tak więc, opakowanie podobne do tego z eXtra Gry, jednak z tą ogromną różnicą, że seria firmy CD Projekt jest... yhm... zdecydowanie wyższej jakości. Ale nie o tym teraz mowa. Po instalacji szybciutko uruchomiłem grę. To co zobaczyłem przerosło moje najśmielsze erotyczne oczekiwania - takim palantem nie grałem już od dawna. Rysio Bogacki, bo to o nim mowa, nigdy nie miał powodzenia u płci przeciwnej - bez skóry, fury, komóry, a na dodatek "swojego małego musiał szukać przez lupę" (cytat z instrukcji, zresztą równie... wykastrowanej [to właściwe słowo], jak sama gra). Aż tu pewnego dnia, <<stał>> się nieprzyzwoicie bogaty. Teraz, dryfując na swoim wspaniałym jachcie "Słodka Cipka", nasz ulubieniec kobiet nie miał żadnych zmartwień ani problemów. Czyżby? Nawet tacy jak on mają swoje... hm, interesy. Nie przeciągając jednak, podczas jednej z podróży swoim wspaniałym helikopterem (tak!, już nie na "Cipce"!), coś się zepsuło i w ten oto sposób nasz sprośny bohater wylądował w najdzikszym miejscu, jakie kiedykolwiek istniało na Ziemi - Wyspie Miłości. Nieszczęśliwy przypadek czy zaplanowany atak (Bin Ladena :)? Tak czy inaczej nasz playboy został sam - bez pieniędzy, transportu i najnowszego numeru DVD Video Magazyn Erotyka (w końcu był człowiekiem XXI wieku). No i co tu począć?

   Krótka orientacja w terenie i wszystko jasne. Twoim celem podczas tej Erotycznej Podróży jest rozdziewiczenie siedmiu najbardziej erotycznych lasek na wyspie. Wiesz, taka umowa z panem... Trzepakiem. Jeśli ci się uda, będzie łajba. Jeśli nie - pozostanie ci tylko gumowa kaczuszka. Co prawda nikt nie wierzy w powodzenie twojej zaszczytnej misji, ale ty, drogi Graczu, pokażesz wszystkim, jak doprowadzić skalę na erekcjomierzu do samego szczytu...

O "SPUSZCZANIU", "TRZEPANIU", "RUCHANIU" I INNYCH CZYNNOŚCIACH CODZIENNYCH...
   "Przygody Ryśka: Wyspa Miłości" to przygodówka standardowa aż do bólu. Cała zabawa ogranicza się do klikania i używania (jak to brzmi :) wszystkiego na wszystkim - od rozmaitych przedmiotów po nieco mniej rozmaicie ubrane panienki. A wszystko po to, żeby usłyszeć dość... hm, niecenzuralny komentarz odnośnie twoich poczynań ("Dymaj Rysiu! Dymaj!"). Podczas gry odwiedzisz kilka dość ciekawych miejsc, jak na przykład sex-shop, lombard, kasyno, solarium etc. Nie muszę chyba wspominać, że zagadki stawiane przez twórców są na poziomie przedszkola, albo - jak ktoś woli - na poziomie ich IQ (mniej niż zerooo...). Umysły panów z Flare Media nie namęczyły się, oj nie...

MASTURBACJA
   Wiele osób czytających ten tekst, z pewnością nie zwróci uwagi na moje słowa odnośnie fabuły i kupi grę dla bardziej... uhm... intymnych spraw, tj. podziwianie wspaniałych smukłych ciał i - to smutna prawda - onanizacji przy nich =). Tych właśnie biedaków spieszę poinformować, że <<produkt>> od strony technicznej także nie zachwyca doskonałością. Grafika, działająca w rozdzielczości 800x600, powala niczym dech z ust górskiego trolla - akcję oglądamy co prawda z perspektywy pierwszej osoby, ale nigdzie nie wyczytałem, że osoba ta cierpi na wszelkie możliwe choroby wzrokowe. Od strony wizualnej, Wyspa Miłości wygląda po prostu obrzydliwie. Filmy na poziomie roku 1996 i tak biją na głowę zdawkowe animacje. Muzyki nie ma wcale. Korzystanie z interfejsu jest trudniejsze niż w Gabriel Knight część pierwsza. Dostanie się do "Klamotów Ryśka" wymaga nie tylko... sprawnych palców, ale też sporej dozy cierpliwości. Otóż, drodzy Państwo, gierka skacze nawet na gigahercowym Athlonie. I kiedy już myślałem, że z czystym sumieniem postawię pierwszą w życiu... erm, pałę, pojawiła się...

POLSKA WERSJA JĘZYKOWA...
   ...która jest zdecydowanie najlepszym elementem gry. Głos Ryśka, a także twojej Przewodniczki (zerżnięto z Larry'ego!) jest całkiem przyzwoicie podłożony. Inna sprawa, że tekstów mówionych przerwać nie sposób, toteż słuchanie po raz setny, że "tych dwóch rzeczy nie da się połączyć", może znudzić na tyle, że zaśniesz w najbardziej "emocjonującej" scenie. Cieszą natomiast znakomite krzyki i pojękiwania, które brzmią naprawdę bardzo realistycznie (ciekawe, gdzie oni to nagrywali? ;). Ogólnie polska wersja językowa została wykonana na poziomie "powyżej przeciętnej", ale... po co tam tyle wulgaryzmów?!

PORA SIĘ UBIERAĆ!
   "Wyspa Miłości" jest grą żenującą, prostą, a na dodatek cały czas ma się wrażenie, że robiła ją jakaś grupka trzynastoletnich erotomanów (mam paru takich w klasie, kto wie :). Mimo iż ma całkiem przyzwoitą polską wersję językową i sprzedawana jest w bardzo niskiej cenie (29,90 zł), ostrzegam, że raczej nie powinniście jej kupować. I nie zwracajcie tu uwagi na aspekty erotyczne, bo już znacznie bardziej ciekawe i podniecające jest bzykanie się dwóch psów :). Dlatego, radzę omijać ten tytuł szerokim łukiem. Mój egzemplarz wyrzuciłem po godzinie...

Powyższy tekst możecie znaleźć także na stronie http://www.loginpoint.pl

Przygody Ryśka: Wyspa Miłości
Poziom debilizmu 89/100
Prod./Dystryb. Flare Media/Lemon Int.
Cena 29,90 zł
Plusy: polska wersja językowa
Minusy: WSZYSTKO INNE!