Włączam telewizor, patrzę i co widzę? Wiadomości! Punkt 19.00. A co w tych
wiadomościach? Wszystkie dowody wskazujące na to, że światem rządzą spiskowcy i komuniści
(nie, nie Smuggler). Oto kilka przykładowych informacji.
        Polska chce przystąpić do szeregów zacnej i wielkiej Unii Yuropejskiej. Czemu, dlaczego,
po co Polska tak dąży do przystąpienia do tego paktu? I dlaczego Millerzy i inne posły ślepo słuchają
poleceń Władców Unii? Chyba, że to dowody wiary, jakie poilitycy muszą dać przed Rytuałem
Przystąpienia. Wiecie, jak w tych super mega cool odlotowych amerykańskich filmach, w których
studenci dają innym robić ze sobą wszystko, aby tylko stać się członkiem jakiegoś "bractwa".
Te bractwa, jak mi wiadomo z pewnego wiarygodnego źródła, podobnie jak UE, powstają w celu
złamania
Siedmiu Pieczęci, które są potrzebne do uwolnienia Wielkiego Demona Ghuvnoo-Y'adda, chcącego
przejąć władzę nad światem przy pomocy swoich Wysłanników, w tym CDA, pisma propagującego
satanizm i ogólne zepsucie.
        Kolejna informacja z TV dotyczyła dużego, żółtego jak słoneczko i czewonego jak Stalin
kraju - Chin. To tam sprzedawane są zagrożone gatunki zwierząt. Czemu te biedne, małe,
żółte istotki mają taki
dziwny gust jeśli chodzi o kuchnię? Oni nawet jedzą ludzkie płody, a także pochłaniają
wieloryby całymi
stadami. Według legend ich tłuszcz przynosi szczęście. Niech ktoś mi
wytłumaczy jak tłuszcz może
przynosić szczęście! I jeszcze jedno, jak w jednym kraju może się mieścić taka liczba ludzi? To pytanie
nurtuje mnie od dawna, ale znalazłem odpowiedź. Oni... mieszkają w wieżowcach! Ha! Odkryłem was!
Jak widać, powyższe informacje logicznie łączą się w odkryty przeze mnie spisek, ale o nim później.
        Kolejna informacja we Wiadomościach - Kleofas B. z Pcimów Wschodnich wygrał w totku
287348236486 złotych, nagromadzonych w wyniku n-tej kumulacji puli wygranych pierwszego stopnia.
Czemu w totolotku co parę dni kilka osób wygrywa tryliardy złotych nagromadzone w wyniku kumulacji
puli wygranych pierwszego stopnia, a ja nie trafiam ani jedynki? I czemu ten pan od losowania ma taki
dziwny wyraz twarzy, jakby ktoś zza planu celował do niego z kałacha? To chyba jest ustawiane, to całe
losowanie, a zwycięstwa są nieprawdziwe, ogłaszane aby zachęcić naiwnych do obstawiania zakładów.
Wniosek? SPISEK!!!
        Agrest i tuńczyk! Kolejne elementy międzynarodowej konspiracji. Jak to możliwe? Otóż,
powiedzcie mi, czemu owoc ma włosy!? Przecież agrest można, przy odrobinie samozaparcia, czesać!
Mutacja, X-men, świat się kończy! Podobnie z kiwi - na wirzchu włochate, a w środku ma pestki i jest
zielone. A zielone i włochate rzeczy pochodzą przeważnie z kosmosu, jak mawia agent Mulder...
Za chwilę odkryją latające ssaki, i to jeszcze takie wysysające krew! Co za czasy, panie Dziejku...
        A co z tuńczykiem? Czy kupujecie tuńczyka? Nie? A znacie kogoś, kto kupuje? Więc czemu
tyle tego jest w sklepach, i to zawsze z ważną datą przydatności do spożycia? Dziiiiwne. Moja teoria
jest taka: tuńczyk jest we współpracy z międzynarodową organizacją fryzjerów, która z powodu
popularności łysych ćwiczy na agreście. Sama ryba natomiast jest owocem, bo skoro ciągle się ją zabija
i gatunek nie wymiera, to znaczy, że musiała być gęsto posiana. A, jak wiadomo, fryzjerzy lubią owoce.
To wszystko prowadzi do jednego wniosku - światem rządzi Andrzej Lepper! Tak! Te wszystkie
śmigłowce z Talibami nie lądowały przecież w Polsce na próżno. Stanowiły one wsparcie dla kampanii
wyborczej Leppera, popieraqnej również przez Związek Producentów Wyciskaczy Soku z Grochu (w
skrócie ZPWSzG). Wybory przegrał, skubaniec, z premedytacją, a blokowanie różnych miejsc (dróg,
przejazdów, stodół, klepisk, wsi, sejmu) służą polepszeniu stosunków z lordem Vaderem z planety
Wulkan, co logicznie łączy się z agrestem, tuńczykiem, totolotkiem, Unią Yuropejską i CDA.
Na dodatek jeśli przeczytamy nazwisko Lepper od tyłu to co mamy? Reppel! Ha! Kto by na to wpadł?
No kto?
        Ach, ta telewizja, zawsze mnie po niej tak nachodzą dziwne myśli. Nic to, zaraz będą "Muminki"
na TV Polonia, po nich zawsze jestem odprężony. Najlepiej smakują pieczone, ale trochę krzyczą kiedy
się je faszeruje Gumisiami. Heeee, heeee... znaczy się nie jestem jakimś chorym psycicznie sadystą, jak
ten nieszczęsny Archimi...wiliijtotito...pototerkiw...inianin (sory bardzo za nieliczne (bardzo) błędy w
ksywce (też bardzo)), który wszkrzesza wróble przebite gwoździem. Ja bym raczej tego wróbla użył
jako przycisk do papieru, ale cóż, nie każdy ma dobry gust...
        Teraz na poważnie: takie teorie przychodzą mi do głowy, kiedy słyszę o kolejnych wyczynach
Andrew, zamachach terrorystycznych, wojnach, masakrach, śmierci, nieszczęściu, pokemonach i
techno. Jeśli ma być tak dalej, no to... kurna, fajne perspektywy. Nic, tylko czekać.
Military Police
P.S.
O czym jest ten tekst?
O zgubnym wpływie telewizji.
Chyba.
Lepiej czytać książki.