Śmierć?

7-MAŁY-7



        Wiele razy zastanawiałem się nad własną śmiercią. Jak ona miała by być?
Czy umrzeć jak bohater, a może jak zwykły szary człowiek? Być może i Ty - mój
drogi czytelniku zastanawiałeś się nad tym. Tego nie wiem. Ale jedno wiem na
pewno – jak ja i pewnie wielu innych młodych ludzi chciałoby odejść z tego
świata.
        Wróćmy morze do początku. Masz (lub nie) dziewczynę/chłopaka, z którym
chciałbyś spędzić resztę swojego życia. Wyjść za mąż/ożenić się mieć gromadkę
dzieci, wspaniałą teściową :) i tak sobie żyć i żyć, i żyć. Ale niestety wcześniej czy
później nadchodzi ten, nieznany nikomu, moment odejścia z tego świata. Jak byś
chciał to zrobić?
        Czy normalnie umrzeć podczas snu (bezbolesna śmierć), wpaść pod
samochód (bezsensowna śmierć) czy umrzeć poświęcając się za najbliższą Tobie
osobę np.: ukochaną (śmierć do uniknięcia). No (wiem, że od no się zdań nie
zaczyna – nie poprawiać), zastanów się przez chwilę. Co byś Ty wybrał. Śmierć
bezbolesną, a morze bezsensowną, może ktoś by się poświęcił? Macie jeszcze
kilka sekund... 3.. 2.. 1.. 0.. Koniec wybór podjęty!
        Nie interesuje mnie, którą opcje wybrałeś. Najważniejsze, że dokonałeś
wyboru. Pomimo to przyjrzyjmy się bliżej ostatniemu (pewne według wielu
materialistów uważanego za najgłupszy – tacy wybierają pierwszy wariant)
wariantowi, który i ja także w chwili próby wybrał.
        Twoja śmierć za życie najbliższej Ci osoby. Ja bym właśnie tak postąpił.
Wiele osób może powiedzieć, że po co taka śmierć tobie potrzebna, skoro życie
uratowanej przez ciebie osoby bez twojej bratniej duszy nie ma sensu? Prawda?
Ale jest na to również bardzo łatwa odpowiedź: „A po co, tobie takie życie, bez
tego, co najbardziej w życiu kochałeś i ceniłeś”. Jest nad czym myśleć prawda?
A jak ty byś się zachował? Mi marzy się taka śmierć. Idę np.: z żoną, narzeczoną,
dziewczyną, koleżanką, siostrą, czy nawet z kolegą (oczywiście nie z wszystkimi
naraz). Nagle zza skał wyskakuje np. facet z broniąc celując do twojego partnera.
Widzę, że pociąga za spust i wiem, że ona zginie, ale mogę ją uratować
kosztem swojego zdrowia, a nawet życia. Rzucam się na linię strzału.
Gość strzela, trafia, bardzo ciężko mnie rani. Mam kilkanaście sekund.
Żegnam się z ukochaną i umieram...
        A Ty , jak byś postąpił?




Ps. Być może art. was ten rozśmieszył, ale ja to pisałem na serio. „Już taki jestem – zimny...”
Ps2. Napisałem ten art., bo coś podobnego w życiu mi się przytrafiło i chcę nim uświadomić wszystkich,
że jest tak naprawdę za co w życiu umierać.



W razie czego pisz na adres: 7-MAŁY-7