REALITY SHOW 2 - BITWA Minął już prawie rok od rozpoczęcia kolejnej edycji pewnego specyficz- nego programu z cyklu reality show, który można oglądać w naszej telewizji. Zgodnie z moimi przewidywaniami sympatie jego widzów zmieniły się diametralnie. Do udziału w programie wytypowali oni zupeł- nie innych uczestników niż ci, którzy stanowili większość w poprzedniej edycji. Powstało nowe grono wykonawców, tym razem rekrutujące się z lewej strony sali, po tym jak stare grono zblamowało się do reszty, kończąc swój zupełnie nieudany udział w programie pozostawieniem ogrom- nej dziury w budżecie jego sponsorów. Generalne zasady udziału nie zmieniły się od ostatniej edycji. Jednak nowa odsłona od początku ma zupełnie inny charakter. Charakter tak burzliwy, iż śmiało można ją określić mianem "BITWA" Nowe grono wyko- nawców znajduje się pod nieustanną presją pozostałych mieszkańców wielkiego białego domu, którzy spodziewają się, że po tragicznym okre- sie ostatniej edycji może być już tylko lepiej. Faktycznie, wykonawcy, a zwłaszcza ich przewodniczący, przed startem edycji składali szumne obietnice, że widzowie będą zadowoleni jak nigdy. Okazało się jednak, że błędy starych uczestników nie dadzą się usunąć natychmiast i potrze- ba wiele czasu, aby widz zaczął odczuwać zadowolenie. Na początku wykonawcy w interesie sponsora programu przystąpili do odbudowywania roztrwonionych przez poprzedników finansów. Postanowili ściągnać je od widzów, którzy oczywiście wyrażali swoje niezadowolenie przez strajki, blokady, pikiety i manifestacje. Widzowie bowiem w części sponsorują każdą edycję programu, który to fakt sam w sobie jest żródłem ich dezaprobaty, a co dopiero, gdy ktoś każe im płacić więcej. Po drugie, nigdy chyba w historii programu nie było tak drastycznych podziałów wśród samych uczestników. Dotychczas w każdej z edycji udział brali uczestnicy ze wsi, którzy na ogół zajmowali miejsca w pobliżu lewej strony sali. W bieżącej edycji pojawiło się nowe grono reprezentantów wsi, które buńczucznie twierdzi, że tylko ono wie, jak zadowolić widza, a inni uczestnicy nigdy o to nie dbali. Ci właśnie krzykacze, mimo że zasiadają w wielkim białym domu, stosują metody takie jak przeciętny niezadowolony widz, a nawet gorsze, których nawet widzowie by się nie podjęli. Opiszę pokrótce kilka z nich: 1. Sypanie zboża na tory - jedna z ulubionych metod krzykaczy. Wysypują oni z wagonów zboże, lecz nie należące do polskich widzów programu, a widzów analogicznych programów zagranicznych. 2. Lżenie nieprzychylnych im uczestnkików programu, zwłaszcza zasiada- jących z przeciwnej strony sali i wykonawców. Celuje w tym przewodni- czący krzykaczy, który wymyśla różne historyjki o kanaliach i sprzenie- wierzonych pieniądzach. Nie wyszło mu to jednak na dobre, gdyż za jedną z nich został pozbawiony stanowiska wicedozorcy wielkiego białego domu. 3. Blokowanie dróg i budynków - krzykacze preferowali tę metodę jeszcze wtedy, gdy byli zwykłymi widzami, a nie uczestnikami. Wdzierają się siłą do jakiegoś budynku, zazwyczaj mającego związek np. z którymś z wykonawców, a gdy również z użyciem siły są z niego usuwani, krzyczą wniebogłosy, ze dzieje im się krzywda. Pozostali występujący w programie, a także Wielki Brat uważają, że owe działania przynoszą ujmę wizerunkowi uczestnika, lecz krzykacze nic sobie z tego nie robią, zwłaszcza że mają sympatyków wśród widzów, szczególnie na wsiach. W nowej edycji zaistniało jeszcze inne ciekawe zjawisko - pojawienie się drugiej grupy uczestników, podobnie jak krzykacze twierdzącej, że tylko ona ma jedyną słuszną drogę na zadowolenie widza. Grupę tą mozna nazwać mianem fanatyków. W jej skład weszli uczestnicy róznych wcześniejszych edycji programu, skłóceni z większością występujących, zasiadających często po tej samej stronie sali, a nawet na krzesłach obok. Owi ludzie są na terenie wielkiego białego domu niejako łącznikami z innym medium, którego działania nadają się na odrębną rozprawę. W każdym razie owo medium zajmuje się między innymi dyskredytowaniem tych uczestników programu i innych ludzi, którzy nie podzielają zdania fanatyków o ich monopolu na wywołanie aprobaty widza. Co znaczniejsi fanatycy często na falach tego medium goszczą. Fanatycy również mają charakterystyczne dla siebie matody działania, jak na przykład wznoszenie modłów w wielkim białym domu. Wszystkie owe zjawiska sprawiają, że zdecydowana większość widzów owego programu jest nbiezadowolona - zarówno z postawy wykonawców jak i obecności i działań krzykaczy i fanatyków. Kolejna edycja programu upływa pod znakiem waśni i problemów, uczestnicy skaczą sobie do oczu i zapoinają o głównym celu - uzyskaniu aprobaty widza. Ciekawe ile jeszcze takich edycji trzeba, aby program uległ autodestrukcji (jak niedawno stało się w Argentynie), albo tez sami widzowie zdjęli go z anteny. W każdym razie zasady uczestnictwa nie zmieniły się - prawie każdy dorosły widz może być uczestni- kiem, a jeśli zostanie wybrany, czeka go jeszcze bardziej niezapom- niana przygoda, prawdziwa bitwa, tak nieustępliwa i zażarta jak niektórzy jej uczestnicy. Donald 17.06.2002