Frustracja by =rH=
Są na świecie pewne granice. A to granice przyzwoitości często nazywane
granicami dobrego smaku, a to granice celne, czy też pospolitego zrozumienia.
Granice jak sama nazwa wskazuje mają ograniczać. Mają ograniczać to, co według
opinii Ogółu jest ponad miarę. Czymże jednak jest Ogół? A czymże są w takim
razie granice?!?
Są pewne uczucia, których się wstydzę, takie których nigdy w życiu nie chciałbym
poczuć. Takim uczuciem jest frustracja. Frustracja spowodowana tym, że ktoś
próbuje kierować moim życiem tak jak jemu jest wygodniej. Dla niego pewien punkt
w postępowaniu jest ostateczny i dąży do tego, aby mi wpierw udowodnić swoją
rację, a później najprościej w świecie zamknąć mi możliwości sprawdzenia ile
prawdy kryje się w jego słowach. Zamyka granicę… Granicę, która wywołuje
wściekłość spowodowaną tym, że człowiek, który chce i potrafi, nie może sięgnąć
tam gdzie zamierza. To, że ktoś dawno zatrzymał się w rozwoju i zakaz pójścia
dalej stał się jego przyjacielem, nie znaczy wcale, że ja nie chcę się rozwijać
i (być może) w przyszłości pokazać mu naocznie jak bardzo mylił się, gdy
zostawał w swoim „punkcie ostatecznym”. Ludzie jednak nie chcą nikogo puścić
dalej, bo „indywidualiści są zwykle narwanymi młodziakami”. Jeśli jestem narwany
powiedz mi dobry człowieku, co Ciebie to obchodzi? Wiem, że mogę się sparzyć na
mojej wyprawie poza „teren znany”, ale to ja ponoszę te ryzyko, a nie Ty! Gdyby
inni nie ponosili takiego ryzyka co dnia nie mielibyśmy dzisiaj niczego. Ogół
najpierw wstrzymywał jednostkę, a później dziękował jej. Taka święta prawda!
Czemu więc nadal istnieją granice??? Po to, abyście mogli się, „celnicy” pomylić
po raz kolejny? Ogóle, zaprzestań swojej zabójczej gry!!!
Jak już mówiłem wstydzę się frustracji. Wstydzę się, bo nikt jej nie rozumie
poza mną. Nikt nie czuje rozczarowania z powodu niepodążania nową ścieżką prócz
samego rozczarowanego. Każdy w frustracji widzi tylko skłonność do paranoi.
Widzi człowieka zwariowanego, który „wydumał” sobie stek bzdur. Wprawdzie
frustracja jest początkiem paranoi, ale zastanówcie się jakiej? Ano takiej:
ludzie zawężyli sobie krąg możliwości tak, że nie widzą już tego, że jeśli ktoś
próbuje je poszerzyć, to robi dla nich przysługę. Narasta uczucie buntu,
poczucie ciasnoty w tym zatłoczonym Ogółem świecie. To jest właśnie paranoja!
Spokojnemu chłopakowi nie jest dane przekroczyć granicy, bo to nieprzyzwoite.
Litości!…
Podobno ludzie wybitni rosną w bólu. Nie wiem, sam nie uważam się za wybitnego
człowieka, ale przynajmniej staram się nim zostać. Czy to nie są zdrowe
ambicje?!? A zresztą to chyba lepsze niż palenie trawy pod blokiem, a później
szczylowate usprawiedliwianie się z tego na łamach zinu? Nie martwcie się – znam
jedyną granicę, której nigdy w życiu nie przekroczę. Granicę wybujałej fantazji
i urojeń własnej siły. Wiedzcie, że jestem tylko sfrustrowanym młodzieńcem,
który niczego więcej nie pragnie od Ogółu jak tylko spokojnie się rozwijać. Czy
proszę o tak wiele? Czy granicy nie można czasem otworzyć???
Ty, który czytasz w tym momencie ten text. Pomyśl chociaż raz w życiu o tych
wszystkich ludziach, którzy nie chcą należeć do wszechmocnego Ogółu. Pomyśl
dlaczego nie chcą tkwić w jego szeregach. Pomyśl i potem przekaż swe
przemyślenia dalej, aby o „narwanych dzieciakach” zaczeło się MYŚLEĆ!
=red HAMter= Członek SMMF
Mitologia oddaje kształty, przez które bezkształtny
kształt kształtów może być poznany. (J. Campbell)