Dzień 1


Pewnego dnia wybraliśmy się z kumplami na rynek pewnego miasta. Odbywały się tam dni tegoż miasta. Odbywał się tam koncert pewnego zespołu. Na początku koncertu staliśmy prawie na początku, z biegiem czasu to się zmieniało. A to, dlatego że na rynek zaczęły się zlatywać pi (wiecie co tu wpisać) e Menele, które zaczęły tańczyć (jak próbę utrzymania się na nogach można nazwać tańcem :)), a jak to z menelami bywa to każdy był po dużej liczbie piw, nalewek itp.  Jeden menel (nazwijmy go "Stefan"), a więc Stefan z ejcem (wyjaśnienie: AIDSem) na głowie tańczył uginając szybko nogi w kolanach (o tak, miał bardzo giętkie i sprężyste kolana :)). Zaraz obok niego tańczyła misa meneli (startowało do niej dwóch meneli czyli Chybamąż i Plastuś) raz tańczyła z jednym menelem (Chybamężem) i raz z drugim (Plastusiem). Ale to nie wszystko, można było tam też znaleźć menela (sierżant Franek) z czapeczką przypominającą czapkę U.S.S Army. Sierżant Franek był najbardziej wytrwałym z meneli (pewnie mało wypił, oczywiście, jeżeli 10 piw można nazwać MAŁO), tańczył do samego końca koncertu i został jeszcze do końca dyskoteki. A więc jak pisałem na początku koncertu staliśmy prawie na początku, ale zaczęliśmy powoli ustępować miejsca Stefanowi, Misie, Chybamężowi, Plastusiowi i Sierżantowi Frankowi. W ślad meneli poszedł także jeden Koreańczyk (na koszulce miał napis "EAT DOG") wraz ze swoją dziewczyną. Koreańczyk to nie wszystko, potem zaczeła się zbiegać ludność, która próbowała swych sił w menelskim tańcu (to takie połączenie samby z narodowym tańcem Mongolii, Pakistanu z domieszką polskiego Hip Hop-u. (albo ataku padaczki - jak kto woli)). To wszystko wyglądało jak wielka zadyma (szkoda, że nikt nie miał dzwonka z hymnem Polski). Potem i tak wszyscy się przytulali, ale to chyba dla tego, że śpiewali wolną piosenkę (zespół śpiewał, a nie menele-ofcoz). Potem Plastuś próbował zmusić innych do poznania jego kultury, ale większość nic nie odpowiadała (pewnie dla tego, że najpierw musiał ich poczęstować menelskimi napojami). Na rynku zaczęła się zlatywać, co raz większa liczba meneli pewnie dlatego, że zbliżał się czas dyskoteki. My serdecznie podziękowaliśmy no i poszliśmy do domu. I to by było na tyle.

 

   Ciąg dalszy nastąpi.

 

                                                                                    TOŁDI & YODA

 

PS. To był pierwszy dzień z trzydniowych obchodów dni tegoż miasta.

PS2.Film (Film, Art - jeden syf) ten oparty jest na faktach autentycznych, czy jakoś tak. (historia napisana przez samo życie :))

PS3. Dlatego pisałem to w czwartek o 20:00 na TVN-ie, znaczy się pisałem to w czwartek od 20:00 na kompie.

Dzień 2


Drugiego dnia po pewnym dniu, wybraliśmy się na rynek pewnego miasta. Odbywały się tam dni tegoż miasta. Ale tym razem nie poszliśmy na koncert innego pewnego zespołu, tylko poszliśmy na karuzele. A dokładnie na takie cóś, co się nazywa SCAT (to takie coś, w którym wykorzystywana jest siła odśrodkowa). No i poszliśmy na tego, SCAT-a i Yodzie smarki do nosa wracały, ślina taż szła mu do nosa (nie wiadomo czemu)(siła odśrodkowa rulez !!! :)). Ale Yoda nie zmordowany próbował oddychać nosem (trwało ta jakieś 2 minuty). Po całej tej przejażdżce bolały go, no, no zgadnijcie (Odpowiedzi prosimy wysyłać na moje konto        Toldi-D.M@interia.pl (i mój! : masteryoda@poczta.fm) do wygrania ziemniak i krakersy (wygraną prześlemy pocztą - jak nie dojdzie to skargi słać na konto Al Fonnsa, elmer.men@interia.pl . Potem poszliśmy do McDonalda. I co? Yoda dostał naklejkę McDrive'a, a ja nie (buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu)(A ja mam naklejkę, a ty nie :). Stwierdziliśmy, że nie ma sensu łażenie po rynku i parku (park: wymiary - 30m x 30m, ilość drzew - z 30, a w nim stawik - wymiary 10m x 5m w tym wysepka 2m x 3m i nowa fontanna ), no i poszliśmy do domów. I to by było na tyle.

 

    Ciąg dalszy nastąpi.

                        

                                                                                   TOŁDI & YODA

PS. To był drugi dzień z trzydniowych obchodów tegoż miasta.

PS2. Art (nie pomyliłem się) ten jest oparty na faktach autentycznych.

PS3. Może za parę lat. (Chodziło mu o Play Station III)  

PS4. Po napisaniu tego artu poszedłem zrobić sobie kisiel. (Ja też).

PS5. K (wiecie co tu wpisać:) a znowu wsypałem za dużo cukru. (Masz coś do cukru? Cukier rulez!!! )

Dzień 3


Na trzeci dzień obchodów pewnego miasta wybraliśmy się na rynek tegoż miasta z kumplem z dzielnicy naszego pewnego miasta. Umówiliśmy się o 20:00 w parku pod grzybem (drewniany grzyb: wymiary wysokość-3m (jasne 3 metry - Tołdi ma zaburzenia perspektywy :)), a średnica- z 1,5 m). No i co, spóźniliśmy się, ale tylko o trochę, ponieważ połowę drogi przebiegliśmy. No i padł pomysł, „Idziemy na karuzele...”, no i poszliśmy. Przy karuzelach padło pytanie, „Kto idzie...”, oczywiście Yoda (ten, który to wymyślił) nie poszedł, a to dlatego że nikt nie chciał. Poszliśmy na rynek, rozpoczynał się tam koncert pewnego zespołu (jeśli chcesz się dowiedzieć jakiego napisz do mnie: (Toldi_D.M@interia.pl). Wepchaliśmy się w tłum, jakaś gościara z tyłu (większa ode mnie) pluła się że nic nie widzi (chyba powinna zacząć nosić okulary, lub ewentualnie szkła kontaktowe – Yoda będzie nosił brylki ha ha ha...:))(Nie będę kamehamku!!! Zmuś mnie!!!) (Ja nie muszę, twoi rodzice cię zmuszą - Tołdi) Po jakichś 10 minutach  stwierdziliśmy że idziemy gdzieś połazić. Przebijanie się przez tłum trwało kolejne 10 minut, ale jak się udało zaczęliśmy chodzić dookoła rynku, na początku chodziliśmy jak szedł tłum. Później jak zeszliśmy z rynku zrobiliśmy kółko (a nawet 3 ) wokół rynku. Potem poszliśmy do parku, żeby zaczekać na pokaz sztucznych ogni. Czekaliśmy z dobre pół godziny i ruszyliśmy w stronę rynku, i co, jak byliśmy już na rynku zaczął się pokaz sztucznych ogni (wał). Tego dnia spotkaliśmy menela Stasia w nowej wersji adidasów a'la klapki. I to by było na tyle obchodów pewnego miasta.

 

Ciąg dalszy nie nastąpi, bo to jest koniec.

     

                          TOŁDI & YODA

 

PS. To był trzeci i ostatni dzień obchodów pewnego miasta.

PS2. Art ten jest oparty na faktach autentycznych (i znów się nie pomyliłem).

PS3. Dzisiaj kisiel był dobry. (Mniam)     

PS4 Nie napisaliśmy nazwy miasta, bo obciach się przyznawać :)

PS5 Menele, co były na rynku nie mieszkają w naszym pewnym mieście. (Skąd ty to możesz wiedzieć?)

 

                                 Text by: Tołdi Toldi_D.M@interia.pl     

   Yoda (dopiski:) Masteryoda@interia.pl   

Reszta by: Tołdi Toldi_D.M@interia.pl    

Czytasz ten Art przez:

sekund.

 

Zamknij okno
Wróć do Action Maga