[UWAGA!!! Tekst zawiera wyrazy wulgarne!]
Ludzie, to on. Rozejdźcie się. Wiadomość ta spadla na
nas, jak grom z jasnego nieba. Oto długo wyczekiwana zmiana.
Razem z nim, nadejdzie koniec możnowładców tego świata.
Odejdźcie do jasnej cholery. Dajcie Mu przejść. Czy nie
widzicie, jak radosne i czyste jest jego lico?
Tak to On. Wszyscy pokazują Go sobie, zupełnie jakby
nadszedł Mesjasz. Ależ nadszedł, nie widzis ? Kto jak nie On
wprowadzi zmiany w naszym toczonym nieustannymi zmianami i
korupcją, demagogią i niespełnionymi obietnicami, establishmencie?
Widzisz, jaki opalony, jak ładnie się prezentuje, jaki zadbany,
jaką ładną ma fryzurę ?
Jaki, jaki, jaki ?
Jaki ... Jaki ... Jaki ...
I tak bez przerwy, ciągle tylko o nim, o tym jaki to On jest. Ciągle tylko ach, ech, ho, etc., etc. Doprawdy, aparycje ma interesującą, do niczego się nie można doczepić. Ale jest jedno ale. Czy nie będzie, jak inni, obiecywał gór ze złota, a potem się wypnie, twierdząc, ze nic takiego nie mówił ? Nie, odpowiadają jego zagorzali zwolennicy. Zresztą, im po tylu niespełnionych obietnicach nie pozostało nic innego, jak tylko uwierzyć w słowa kogoś, kto jak Oni sami pochodzi stad. Stad, czyli z prawdziwego Polskiego oblicza, jakim jest rozpadająca się lub już leżąca w gruzach Polska wieś. Wieś, gdzie nie ma żadnych szans na wyżywienie rodziny, gdzie jedynym trzymającym przy życiu bodźcem jest alkohol. Kto jak nie On, bo przecież obiecywał Nam na przedwyborczej mównicy, ze zmieni nasze nędzne oblicze. Że nasze życie stanie się znowu - który to już raz? - bardziej wartościowe, że skończy się w końcu stagnacja naszej gospodarki. Dlatego też poszliśmy głosować, gdy były wybory parlamentarne. Nie odstrasza Nas nawet to, że nieliczni z pośród Nas urągają Mu twierdząc, że wziął pieniądze, obiecując Im jako pierwszym zmianę na lepsze, a teraz twierdzi, że o niczym nie wie.
Zobacz, nawet kierowcy siedzą w swoich samochodach, aby
tylko Jego zobaczyć. Już sam Jego widok, wynagradza Nam
nieudolne, niespełnione obietnice jego poprzedników.
Ludzie, do k***y, rozstąpcie się, czy nie widzicie,
że To jest On? To właśnie On, nikt inny.
A ludzie, jak usłużny motłoch, rozstępują się, każdy chce choćby
przez chwile Go zobaczyć, a jeśli to się nie uda, krzyczą,
chcąc zwrócić Jego uwagę. Ale to na nic.
On tylko ładnie się uśmiecha, poklepuje ludzi po ramionach,
w dalszym ciągu obiecując wszystkim dostatnie życie.
Ale jakim kosztem, zadaję pytanie? Jaki ma Pan sposób
na oddłużenie naszego długu zagranicznego? A On, uśmiechając
się dobrodusznie, zupełnie jak dziadek do swojego ukochanego
wnuczka, który zadał Mu niemądre pytanie, odpowiada z ciągle
niegasnącym uśmiechem na twarzy, " Pożyczymy od naszych
zachodnich sąsiadów ".
Czyli wiem tyle samo, co nic. Kolejny glośnomówiący,
który, jak jego poprzednicy nic nowego nie wniesie do naszego
życia. Kolejny krzykacz, który pokrzyczy, i co? I nic.
K***a już to widziałem i słyszałem. Tak samo ja mogę wstąpić na
mównicę i zacząć obiecywać wszystkim złote góry, a co do
programy wyborczego, to od czego, do jasnej cholery mam swój
sztab wyborczy. Niech się o to martwią moi doradcy. Ja mam tylko
ładnie wyglądać, uśmiechać się jak ostatni z żyjących,
prawdziwych głupków i obiecywać ludziom, co tylko sobie zażyczą.
Jednemu gwiazdkę z nieba, innemu to, kolejnemu tamto...
K***a jestem Mikołajem, kto co chce, niech pisze
listy, a ja zobaczę co dobrego zrobił do tej pory dla naszego
kraju, a jeśli był grzeczny i jeśli odda Mi swoje zaufanie,
to ja Mu podaruję co sobie zażyczył . Prośże, życzcie co tylko
chcecie, Ja po wygraniu wyborów będę spełniał Wasze zachcianki.
Ale jest mały problem. A mianowicie, kiedy zostanę prezydentem,
a dzięki Wam to się stanie, będę miał za krotki czas, aby
spełnić wszystkich życzenia, dlatego też będę musiał startować w
kolejnych wyborach. A Wy Mnie znowu wybierzecie swoim prezydentem.
Sami dobrze wiecie, ze jest Nas wszystkiego prawie
czterdzieści milionów, a jak każdy sobie cos zażyczy, to ...
I tak trwają jego przechwałki, puste, nie mające końca obietnice.
Ostatnio, dzięki dobrze poinformowanym źródłom, wykrył spisek,
w który uwikłani są państwowi przywódcy. Naturalnie powstał wielki
szum, a Jemu samemu przybyło kolejnych kilka procent głosów
wyborców. Z tajemniczego spisku wyszło szydło z worka i okazało
się, że to kolejna, jakże świetna, Jego mistyfikacja. Całą winę
i odpowiedzialność zrzucił na barki niewinnych, którzy jak na
złość k***a życzą Jemu, biednemu człowiekowi z polskiej
prowincji, aby nie osiągnął zamierzonego celu.
I znowu nawołuje,
"stańmy wszyscy w geście solidarności na drogach, niech to sparaliżuje
kosmopolityczną politykę kapitalistycznego rządu, niech nas zobaczą
niedowiarkowie, niechaj Mnie dotkną, bo to Ja, Ja k***a jestem
waszym j*****m mesjaszem, który poprowadzi Was przez wyzysk tych
z góry i obiecuje Wam godne i dostatnie życie".
Czerpie pomysły od swoich poprzedników, tych co walczyli z komunizmem,
od Tego co jako pierwszy, demokratycznie został wybrany prezydentem,
ale wie że nie może zepsuć swojego wizerunku, obietnicami, które nie
będą nigdy, tak do ciężkiej cholery, nigdy nie będą spełnione.
Jam Ci jest pasterzem, który poprowadzi Was przez
ścieżki ciemności, abyście osiągnęli wieczną radość i dostatnie
życie. Ale wpierw zagłosujcie na mnie, a Ja, Wasz prezydent
zmienię konstytucje, bo w końcu, czymże Ona jest, jak nie tylko
kawałkiem papieru, na którym j*****i kapitaliści wypisali prawa,
które pomagają Im w bezczelnym robieniu Was, moi kochani
wyborcy w balon. Zmienię ją tak, abym mógł dowolnie startować
w wyborach prezydenckich. Pytasz się, kto będzie na Mnie
głosować? Ci ze społeczeństwa, którym nie spełniłem jeszcze
obietnic, danych im na przedwyborczej mównicy.
Nie martw się, jeśli będziesz Mi dobrze służył i tak
długo jak będziesz Mnie bronił przed tymi j*****mi sępami,
którzy twierdzą, że coś im obiecałem, tak długo będę Cię mamił
Moimi, nic nie wartymi obietnicami.
Do k***y nędzy, czy nie widzicie, że zrobiłem Was w
większego balona, niż moi poprzednicy ?
Ludzie rozstąpcie się, to On. Nie widzicie, że to On
kroczy, aby dać nam to, czego zechcemy? K***a, nie dopuścimy do
tego, aby znowu powtórzyła się nam podobna sytuacja.
A On tylko kroczy, uśmiecha się wylewnie, poklepuje
wszystkich po ramionach, obiecując wszystkim złote góry i co
tylko sobie zażyczą.
A do swojego poprzednika powiedział
"s********j k***a, nic tu po Tobie. Teraz nastał Mój czas.
Nie widzisz k***a, że nie da się ich długo zwodzić, nic Im w zamian
nie rzucając? Ale nie bój się, Ja im obiecuję to co Ty,
ale Ja, tak k***a Ja, będę Im rzucał ochłapy, aby się debile
nacieszyli".
I tak kroczy On, który obiecuje wszystkim wieczną
radość i szczęście, w zamian prosząc, aby wszyscy którzy Mu
wierzą, głosowali na niego w najbliższych wyborach
prezydenckich. To c**j, że dajecie się j***ć jak kura znosząca
złote jajka.
Dajcie tak dalej, a nic wam k***a nie zostanie.
Nic k***a, nic ...