Dlaczego księża się nie żenią? - Odpowiedź
Ponieważ jako autor tekstu "Dlaczego księża się nie żenią?" zapraszasz do wyrażania opinii ("Czekam na opinie, pytania, odpowiedzi, głosy PRZEMYŚLANEJ krytyki"), dlatego poniżej wyrażam swoje zdanie ukazujące inny punkt widzenia (niektóre fragmenty dla zwrócenia szczególnej uwagi podkreślę).
Otóż Jezus, który sam do końca swego ziemskiego życia pozostał w stanie wolnym, nie ustanowił w tej dziedzinie żadnego przepisu, lecz wyjaśnił, że są osoby, które korzystając z wolnej woli, dobrowolnie nie zakładają rodzin lub postanawiają zamieszkiwać daleko od członków rodziny ze względu na pragnienie naśladowania Jezusa.
Warto także zwrócić uwagę na kontekst przytoczonej przez Ciebie wypowiedzi uczniów Jezusa: "Rzekli Mu uczniowie: Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić." Jest to wniosek jaki wyciągnęli przysłuchując się dyskusji Jezusa z ówczesnymi przywódcami religijnymi. Ewangelia Mateusza 19:3 wyjaśnia, że: "Podeszli do niego faryzeusze, zamierzając go kusić i powiedzieli: Czy wolno mężczyźnie rozwieść się ze swą żoną z jakiegokolwiek powodu?" Kiedy Jezus wyjaśnił im, że małżeństwo ma być związkiem trwałym, wtedy oni powołali się na pewien przepis prawny: "Powiedzieli do niego: Dlaczego więc Mojżesz polecił dać świadectwo odprawienia i rozwieść się z nią? Rzekł im: Mojżesz z powodu zatwardziałości waszego serca zrobił dla was ustępstwo w sprawie rozwodzenia się z żonami, ale od początku tak nie było. Mówię wam, że kto się rozwodzi ze swą żoną - jeśli nie z powodu rozpusty - i poślubia inną, popełnia cudzołóstwo" (Mateusza 19:7-9). Dopiero po tych słowach, przysłuchujący się uczniowie Jezusa wyciągają następujący wniosek: "Jeżeli taka jest sytuacja mężczyzny mającego żonę, to nie warto się żenić" (Mateusza 19:10). Nie chodziło im zatem o zrezygnowanie z małżeństwa po to by naśladować Jezusa, lecz ze względu na przedstawione przez Jezusa prawo dotyczące rozwodów. Do tego momentu Żydzi mogli z jakiegokolwiek powodu rozwieść się z żoną, lecz to miało się zmienić i uwolnienie się od niechcianej żony nie byłoby już takie łatwe. Sytuację tą jednak Jezus wykorzystał, aby wykazać swym uczniom, że mężczyźni, którzy się żenią mogą w większej mierze poświęcić się sprawom "duchowym", na co wskazuje zacytowany prze Ciebie fragment: "a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni."
Kwestię tą wiele lat później rozwinął apostoł Paweł (będący wówczas wdowcem) pisząc list do Koryntian. Wspomniał wtedy nie tylko o mężczyznach, lecz także o kobietach i napisał tek: "A jeśli chodzi o dziewice, nie mam żadnego nakazu od Pana, ale podaję swą opinię jako ten, któremu Pan okazał miłosierdzie, abym był wierny. Uważam to więc za rzecz dobrą ze względu na obecną trudną sytuację, iż dobrze jest jeśli człowiek pozostaje takim, jakim jest. Jesteś związany z żoną? Przestań szukać uwolnienia. Jesteś uwolniony od żony? Przestań szukać żony. Ale nawet gdybyś zawarł związek małżeński, nie popełnisz grzechu. I jeśli ktoś w stanie dziewiczości zawrze związek małżeński, nie popełni grzechu. Jednakże tacy będą mieć udrękę w ciele." Zaraz dalej wyjaśnił: "Chcę żebyście byli wolni od zbytniego zatroskania. Mężczyzna nieżonaty jest zatroskany o sprawy Pana, jak zyskać uznanie Pana. Żonaty zaś jest zatroskany o sprawy świata, jak zyskać uznanie żony i jest w rozterce. Także kobieta niezamężna oraz dziewica jest zatroskana o sprawy Pana, jak być świętą i na ciele i na duchu. Zamężna zaś jest zatroskana o sprawy świata, jak zyskać uznanie męża. A mówię to dla waszej osobistej korzyści, nie żeby zarzucić na was pętlę, lecz by was pobudzić do tego co stosowne i co oznacza stałą gotowość usługiwania Panu bez rozpraszania uwagi. Jeżeli jednak ktoś uważa, że zachowuje się niewłaściwie względem swej dziewiczości, gdy rozkwit młodości przemija, i miałoby się tak stać, to niech czyni co chce; taki nie grzeszy. Niech zawrą związek małżeński. Ale jeśli ktoś jest ustalony w swym sercu i nie odczuwa koniecznej potrzeby, lecz ma władzę nad swoją wolą i w sercu swym powziął decyzję, że zachowa swą dziewiczość taki uczyni dobrze. Tak więc również ten, kto swoją dziewiczość oddaje w stan małżeński, czyni dobrze, ale kto jej nie odda w stan małżeński, uczyni lepiej. Żona jest związana przez cały czas, dopóki żyje jej mąż. Ale jeśli mąż zapadnie w sen śmierci, wolno jej poślubić kogo zechce, tylko w Panu. Jest jednak szczęśliwsza, jeśli w takim stanie pozostaje - według mojej opinii" (1 Koryntian 7:25-40).
To dość obszerny fragment, z którego wyraźnie widać, że w kwestii stanu wolnego apostoł wyraża swoją własną opinię i ma na względzie osobistą kożyść czytelnika owego listu. Argumentacja, jaką się posługuje jest rozsądna, gdyż faktycznie człowiek posiadający rodzinę musi poświęcać jej czas i w pewnym sensie "jest w rozterce". Dlatego też zaleca ale nie nakazuje pozostawanie w stanie wolnym. Jest to pozostawione ich wolnej woli czy żenić się, czy nie.
Nieprawdziwe jest stwierdzenie: "Gdy Jezus ich powołał to pozwolił im iść z rodziną. NIE." Ani w ewangeliach, ani w innej części Biblii nie można się doszukać informacji pozwalającej stwierdzić, że Jezus im NIE pozwolił.
Ponadto z gruntu nieuczciwe jest postawienie komuś takiego wyboru:
"A każdy ksiądz miał wybór rodzina czy służba Panu Bogu i ludziom." Czy można postawić kogokolwiek przed wyborem: służysz Bogu, albo zakładasz rodzinę?
Jak się okazuje całkiem skutecznie można "troszczyć się o sprawy Pana" mając żonę. Dowodzą tego przykłady uczniów Jezusa. Apostoł Paweł napisał o podróżujących ewangelizatorach i misjonarzach: "Czy nie mamy prawa zabierać ze sobą siostry będącej żoną, jak to czynią pozostali apostołowie i bracia Pana i Kefas? (czyli Piotr)" (1 Koryntian 9:5).
W przypadku księży, o których piszesz nie ma mowy o dobrowolności, ponieważ obowiązuje ich celibat zabraniający wstępowania w związki małżeńskie. Ani Jezus, ani apostołowie nie przedstawiali tej sprawy w taki sposób. Stan wolny zalecali, nazywając go z określonych względów "lepszym", nigdy jednak go nie nakazywali, ani też nigdy nie nakładali na nikogo zakazu wstępowania w związek małżeński. Korzystając zatem z przyznanej im wolności, niektórzy zawierali małżeństwa (między innymi apostoł Piotr) i razem ze swymi żonami starali się gorliwie naśladować życie Jezusa.
Zaskoczy być może wiele osób zalecenia apostoła Pawła, które teraz przytoczę z 1 Tymoteusza 3:1-5: "Jeśli ktoś dąży do biskupstwa, pożąda dobrego zadania. Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, nie przebierający miary w piciu wina, nie skłonny do bicia, ale opanowany, nie kłótliwy, nie chciwy na grosz, dobrze zarządzający własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży?" (Biblia Tysiąclecia wydanie II), oraz podobną wypowiedź z listu do Tytusa 1:5-7 : "W tym celu zostawiłem cię na Krecie, byś zaległe sprawy należycie załatwił i ustanowił w każdym mieście prezbiterów. Jak ci zarządziłem, [może nim zostać] jeśli ktoś jest nienaganny, mąż jednej żony, mający dzieci wierzące, nie obwiniane o rozpustę lub niekarność. Biskup bowiem powinien być jako włodarz Boży, człowiekiem nienagannym" (Biblia Tysiąclecia wydanie II).
Jeżeli chodzi o ten argument:
"Zresztą która żona by chciała męża którego nie ma całymi dniami w domu. Przykład: Okres kolędy nie jest krótki. Przykładowy dzień: Rano wstaje Msza Św., śniadanie nauka w szkole religii, obiad, kolęda, powrót późnym wieczorem. Gdzie czas dla rodziny, na wychowanie dziecka. Wtedy z takiego dziecka może nie wyrosnąć nic dobrego"
Według mnie to nie jest argument. Dlaczego? Gdyż tak wygląda życie normalnych rodzin na całym świecie, jeśli ten mąż ma pracę. Przecież on ze swojej pracy zazwyczaj wraca późnym popołudniem i całymi dniami nie ma go w domu. Ile współczesnych nam żon ma takich mężów? Przytłaczająca większość. A jeśli jeszcze ta żona ma pracę, to obojga nie ma całymi dniami w domu. To zwyczajna codzienność. Żaden ksiądz nie ma mniej czasu od innych ludzi. Żaden ksiądz nie ma gorszych warunków życia od pozostałych ludzi. Żaden ksiądz nie miałby mniej czasu dla żony i dzieci niż każda normalna rodzina. Zaryzykuję nawet twierdzenie, iż żaden ksiądz nie pracuje tak długo i tak ciężko jak większość obywateli naszego kraju a nawet świata.
Gdzie zatem czas na wychowywanie dziecka? Temat słabnących więzów rodzinnych jest szeroko badany przez różnych psychologów i innych uczonych ludzi. Z ich badań wynika np., że w ciągu całego dnia rodzice poświęcają swym dzieciom (uwaga): od 15 do 5 MINUT. Tak, to prawdziwy problem społeczny. W świetle takich danych, Twoja uwaga: "Wtedy z takiego dziecka może nie wyrosnąć nic dobrego" dotyczy właściwie większości rodzin na świecie...
Dlaczego zatem księża się nie żenią?
Według mnie, mamy tu raczej do czynienie z sytuacją przepowiedzianą już w pierwszym wieku przez apostoła Pawła w 1 Tymoteusza 4:1-3: "Duch zaś otwarcie mówi, że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodniczym i ku naukom demonów. [Stanie się to] przez takich, którzy obłudnie kłamią, mają własne sumienie napiętnowane. Zabraniają oni wchodzić w związki małżeńskie, [nakazują] powstrzymywać się od pokarmów, które Bóg stworzył, aby je przyjmowali z dziękczynieniem" (Biblia Tysiąclecia wydanie II).
Do jakich wniosków prowadzi porównanie tego fragmentu biblijnego z postanowieniami Synodu w Elwirze? Oto one: Kan. 27: "Niech biskup lub jakikolwiek inny duchowny trzyma przy sobie co najwyżej rodzoną siostrę lub córkę poświęconą Bogu, żadnej zaś obcej niewiasty. Takie jest zarządzenie synodu." Kan. 33: "Synod zabrania stanowczo, aby biskupi, kapłani i diakoni oraz wszyscy duchowni będący w służbie ołtarza współżyli z żonami swymi i mieli dzieci. Kto by zaś to uczynił, powinien być pozbawiony godności duchownej" (Breviarium Fidei - Wybór doktrynalnych wypowiedzi kościoła).
Jakiś czas później całkowicie zabroniono takim osobom zawierania związków małżeńskich, a kto by się temu sprzeciwił miał być wyłączony ze społeczności wiernych.
Jak sam przyznajesz: "celibat został wprowadzony po bardzo długim czasie ok 1000 lat po Chrystusie."
Nietrafiona jest jednak podana dalej argumentacja: "To że coś było tak nie znaczy, że musi tak być wciąż. Bo wtedy tak samo można argumentować to, że Kopernik dokonał odkrycia swego "nie dawno" w porównaniu z okresem dziejów Ziemi. I jeśli ktoś argumentuje, że wcześniej było tak i powinno tak być to go wyśmieję." Otóż mówisz tu o dwóch całkiem różnych rzeczach. Kopernik dokonał ODKRYCIA naukowego. Celibat nie jest żadnym ODKRYCIEM naukowym. Poza tym Kopernik nie ogłosił twierdzeń sprzecznych z Biblią, natomiast celibat pozostaje w sprzeczności z naukami Biblii. Kopernik swym odkryciem zmienił błędne opinie ówczesnego pokolenia, a nie przykazania i prawa Boże (co ciekawe, to właśnie kościół często potępiał zgodne z prawdą odkrycia naukowe np. Galileusza i wielu innych a Kopernik także musiał być bardzo ostrożny).
I jeszcze jedna moja wątpliwość do Twojego twierdzenia: "uważam, że celibat jest bardzo dobrą rzeczą."
A ja uważam, że wprowadzenie celibatu przyniosło wiele złych owoców. Jednym z nich jest szerzący się wśród duchownych homoseksualizm, kolejnym seksualne wykorzystywanie przez nich dzieci oraz inne wynaturzenia i nadużycia na płaszczyźnie seksualnej. Jeszcze inna wada celibatu to całkowity brak (u duchownych) doświadczenia w sprawach rodzinnych. Udzielając rad małżeństwom, księża nie mają zbyt wielkiej swobody mowy. To sprawia, że ich rady zazwyczaj są niepraktyczne i nie poparte własnym przykładem.
Takie oto jest moje zdanie - głos przemyślanej krytyki.
Jabba