Dwa oblicza polskiej reprezentacji
Jak sam tytuł wskazuje art ten będzie o występie polskiej reprezentacji w Mistrzostwach Świata 2002 Korea- Japonia.
W końcu po 16 latach reprezentacja Polski zakwalifikowała się do finałów Mistrzostw Świata. Wielu Polaków myślało, że będzie to wielki powrót polskiego futbolu, że osiągniemy taki sukces jak Orły Górskiego. Mieliśmy nawet szczęście w losowaniu grupy: Korea, USA to przeciętne drużyny, dużo bardziej zaś obawiano się Portugalii. Jeszcze przed MŚ na pytanie kt
o wyjdzie z grupy większość odpowiedziałaby Polska i Portugalia tymczasem stało się zupełnie na odwrót.Pamiętam dokładnie 4 czerwca 2002 czyli pierwszy mecz z udziałem Polski, której przeciwnikiem był współgospodarz mistrzostw Korea. Oglądałem go na działce razem z moimi kumplami, gdyż świętowaliśmy tam zdaną maturę :) Z całego czterodniowego pobytu najgorzej wspominam właśnie oglądanie tego meczu – przegraliśmy 0:2. Gdy przyjechałem do domu zacząłem czytać sobie zaległe gazety i najbardziej trafne podsumo
wanie meczu Polska – Korea znalazłem w Rzeczpospolitej z 5 czerwca 2002, oto kilka najciekawszych zdań:“Mieliśmy grać szybko. Nie graliśmy. Tylko rywale byli szybcy. Mieliśmy z nimi nawiązać kontakt fizyczny, nie dać im hulać po boisku ani wymieniać szybkich podań. Nie udało się. Mieliśmy wygrywać pojedynki główkowe. Nie wygrywaliśmy, ani na ich polu karnym, ani na swoim. Mieliśmy panować w środku pola. Nie panowaliśmy, bo Piotr Świerczewski z Radosławem Kałużnym nie nadążali za piłką i przeciwnikami. Mie
liśmy zagrywać na wolne pole do Emmanuela Olisadebe i Macieja Żurawskiego. Nie dostali ani jednej piłki, z którą mogliby coś zrobić, i nawet Michael Owen z Ronaldo nic by w tych warunkach nie wskórali. Litania grzechów może być jeszcze dłuższa, ale nie ma sensu znęcania się nad leżącymi. Polacy przegrali w kiepskim stylu nie z żadną potęgą, tylko ze średniej klasy rywalem, który ma trzy zalety: swoje boiska i publiczność, szybkość oraz mądrego trenera”.“Kałużny, najwyższy na boisku, przegrał jednak 90 procent powietrznych manewrów i kompletnie nic z takich wysiłków nie wynikało. Krzynówek od czasu do czasu próbował coś zdziałać po lewej stronie, jednak po prawej panował kompletny chaos. Zamiast Marka Koźmińskiego i Tomasza Hajty mogliby zagrać zawodnicy ben
iaminka I ligi Garbarni Szczakowianki Jaworzno i byłoby tak samo. Gry Koźmińskiego nie ma nawet sensu opisywać bo jej po prostu nie było. Nie rzucił się w oczy, za to w pewnej chwili odwrócił się plecami do Jerzego Engela, który usiłował mu coś powiedzieć”.Tomasz Hajto – jeden z najgłupszych piłkarzy jakich znam. Moje zdanie na jego temat jest w pełni uzasadnione bo opiera się na jego czynach i wypowiedziach. Spójrzmy zresztą co o nim napisano:
“Hajto miał przez cały mecz kłopoty z zidentyfikowaniem swojej pozycji na boisku – był trochę prawym obrońcą, trochę środkowym – a łącznie najsłabszym ogniwem obrony. (...) Pod drugim golem dla Koreańczyków Hajto może złożyć podpis. Po jego błędzie Yoo Sang Chul strzelił tak mocno, że piłka przełamała dłonie Jerzego
Dudka i wpadła przy słupku do siatki. Po meczu, zamiast schować się szybko do szatni, Hajto próbował jeszcze dyskutować z sędzią Ruizem i to było najbardziej żenujące. Żadnej pokory. O wiele łatwiej niż gra na poziomie wymaganym na mistrzostwach świata przychodzi mu wyzywanie dziennikarzy”.A teraz czas na najlepsze cytaty mundialowe:
“Pokazaliśmy, że umiemy grać” – Tomasz Hajto po meczu z Portugalią przegranym 0:4.
“Myśmy naprawdę umieli grać w piłkę, a oni nie mają o tym zielonego pojęcia” – Grzegorz Lato o różnicy między kadrą Górskiego, a Engela.
“Teraz muszą wyjść z lochów wszystkie potwory, które kochają obrażać i krytykować. Jest czas na to, żeby wypowiedział się były selekcjoner, Janusz Wójcik. Wstyd to czytać. Gdyby posłuchał co piłkarze o nim mówią...” – Jerzy Engel
“To już koniec pyzatego niuniusia” – Janusz Wójcik o Jerzym Engelu
A teraz po tej krótkiej przerwie przejdźmy do kolejnego meczu :)
10 czerwca, dzień, w którym miałem zakończenie roku i rozdanie świadectw dojrzałości – jak to ładnie brzmi :) Tak się nieszczęśliwie złożyło, że ceremonia pożegnania czwartych klas naszła częściowo na drugi ważny dla wszystkich Polaków mecz Polska – Portugalia. Przegapiłem całą pierwszą połowę, ale dużo raczej nie straciłem bo prawdziwa masakra dla naszej
reprezentacji odbyła się w drugiej połowie, w której to Portugalczycy wbili nam trzy bramki i tym sposobem przegraliśmy 0:4. W tym meczu można było dostrzec zasadniczą różnicę między grą Polaków, a Portugalczyków. Polacy gdy są przy piłce i podążają w kierunku bramki przeciwnika robią to tak wolno, że cała reprezentacja Portugalii w tym czasie zdąży wrócić na swoje pole karne. Dopiero, gdy pod bramką rywala jest już sytuacja przypominająca wnętrze zatłoczonego tramwaju Polacy próbują zdobyć gola. Jak mogliśmy zauważyć akcje przeprowadzane przez Portugalczyków są nieporównywalnie szybsze w związku z czym często kończyły się bramką. Gdzie w takich sytuacjach była obrona naszych? – nie zdążyła po prostu wrócić z drugiego końca boiska. W jednej z gazet znajdował się rysunek przedstawiający ślimaki posuwające się po murawie a nad nim nagłówek “Ślimaki Engela” :) Po meczu z Portugalią Włoska prasa napisała, że stratą czasu jest oglądanie meczy z udziałem polskiej reprezentacji.Po tych dwóch nieudanych meczach wiedziałem, że co najmniej połowa osób grających w reprezentacji Polski mogłaby zostać zastąpiona przez innych lepszych piłkarzy bo miałem pewność, że takowi w Polsce się znajdują i nie myliłem się. Trener Jerzy Engel w meczu z USA, w końcu postanowił, że da szansę innym piłkarzom. Tych pięciu młodych, niedoświadczonych, ale ambitnych i pełnych energii piłkarzy, którzy zostali dopuszczeni na boisko zupełnie odmieniło dotychczasowy obraz gry naszej reprezentacji. Akcje były przeprowadzane w bardzo szybkim tempie, bez zastanawiania się, mieliśmy bardzo dobrą obronę. W ciągu pierwszych 10 min. prowadziliśmy z USA już 2:0! Spotkanie ostatecznie skończyło się wynikiem 3:1 dla Polski. Ten mecz jak wiadomo nie zmieniłby sytuacji Polaków jeśli chodzi o awans do 1/8 finału, bo już wcześniej było wiadomo, że po przegranej z Portugalią nie awansujemy dalej, ale mimo to był on dla nas ważny. W meczu z USA chodziło o to, by Polska z godnością pożegnała te mistrzostwa i by choć w części odzyskać utracone zaufanie zawiedzionych kibiców. W meczu z USA Polska pokazała w końcu swoje prawdziwe oblicze. Wystarczyło po prostu wcześniej zmienić częściowo skład naszej reprezentacji i może byśmy zaszli dalej. Wszystkim nasuwa się teraz pytanie: dlaczego Jerzy Engel dopiero teraz postanowił zmienić skład? Przecież już w meczach towarzyskich przed MŚ z Japonią i Rumunią było widać błędy naszych piłkarzy szczególnie jeśli chodzi o defensywę. Te same błędy popełnialiśmy na MŚ i dlatego tak to się wszystko skończyło. Gdyby Engel wcześniej postanowił zmienić tych piłkarzy na tych, których oglądaliśmy w meczu Polska – USA może losy Polski w udziałach Mistrzostw Świata potoczyłyby się zupełnie inaczej... Komentator, który relacjonował ten mecz na TVP 2 chyba z dziesięć razy powtórzył: “Dlaczego dopiero teraz...?” – ciekawe jak na to pytanie odpowie Jerzy Engel.
Razvan
sendai@go2.pl